Oaza III stopnia

(157 - kwiecień 2008)

Miasto

ks. Marcin Aleksy

Ikona to niezwykły element kultury i religijności, której my, ludzie Zachodu, nie jesteśmy w stanie do końca pojąć

Od kilku lat Ruch Światło-Życie diecezji bielsko-żywieckiej organizuje oazy III stopnia we Lwowie. W różnych latach odbywały się tam zarówno oazy młodzieżowe, jak i oazy rodzin. Co wnosi w przeżywanie tych rekolekcji niezwykłe miasto, jakim jest Lwów?

Lwów położony jest na wzgórzach Roztocza. Zamieszkuje go wiele mniejszości narodowych. Miasto ukształtowało się na styku kultur Wschodu i Zachodu. Stąd niezwykłe bogactwo zabytków różnych kultur i religii.

     Lwów jest miastem świątyń - Urbs Templorum. W ich architekturze przeplatają się tradycje narodowe oraz tendencje bizantyjskie, romańskie, gotyckie, renesansowe, barokowe.

     Na III stopniu udajemy się do różnych wspólnot kościelnych i zwiedzamy wiele budowli, w których wspólnota Kościoła gromadzi się na modlitwie. We Lwowie jest to zupełnie niezwykłe ze względu na to, że najczęściej jesteśmy gośćmi wspólnot greckokatolickich, czyli Ukraińskiego Kościoła Katolickiego Obrządku Wschodniego. Poznajemy ich świątynie, poznajemy ich liturgię, poznajemy ich historię i wreszcie poznajemy konkretnych, wspaniałych ludzi. Marcelina, jedna z uczestniczek lwowskiej oazy rekolekcji, napisała: „odkryłam Kościół jako wspólnotę ludzi zjednoczonych w Bogu, nie zaś spłyconego wyłącznie do świątyni”, a Ania jeszcze dodała: „zwiedzanie zabytków tego pięknego miasta, kościołów, uczestnictwo we Mszy Św. w różnych miejscach oraz w Eucharystii obrządku greckokatolickiego uświadomiło mi, że Kościół jest wspólnotą, a wszyscy chrześcijanie pielgrzymami do Królestwa Bożego”.

Możliwość poznania świątyń i obrządku greckokatolickiego jest dla nas tym cenniejsza, że jak wyznają młodzi ludzie, do tej pory najczęściej mylili grekokatolików z prawosławnymi. Architektura i wystrój kościołów greckokatolickich oraz ich liturgia są naprawdę przepiękne i tego możemy doświadczyć. Trudno opisywać wszystkie kościoły i miejsca w których byliśmy, bo jest ich naprawdę wiele, ale na pewno na podkreślenie zasługuje nasza obecność w muzeum ikon. Ikona - to kolejny, niezwykły element tamtej kultury i religijności, której my, ludzie Zachodu, nie jesteśmy w stanie do końca pojąć, ale obecność w tym muzeum pozwoliła nam choć trochę się do niej zbliżyć.

Kolejnym niezwykłym wydarzeniem jest nawiedzenie Cmentarza Łyczakowskiego. Spoczywają tutaj między innymi: „polska babcia” (tak bywa tutaj nazywana!) - Maria Konopnicka, pisarka Gabriela Zapolska, matematyk Stefan Banach, malarz Artur Grottger. Na cmentarzu tym pochowano uczestników powstania kościuszkowskiego, powstania listopadowego (w kwaterze zwanej „Żelazną Kompanią”, z poetą Sewerynem Goszczyńskim i słynnym obrońcą reduty na warszawskiej Woli - Julianem Konstantym Ordonem na czele). Tam też odwiedzamy cmentarz Orląt lwowskich.

Lwów odwiedził w 2001 r. Sługa Boży Ojciec Święty Jan Paweł II. Na oazie w tym samym roku mogliśmy wysłuchać świadectw młodych ludzi z Ukrainy, którzy gościli w swojej parafii następcę św. Piotra. Ze łzami w oczach opowiadali o swoim spotkaniu z Papieżem, kilka razy powtórzyli, że czas na Ukrainie dzieli się na czas do przyjazdu Papieża i od przyjazdu Papieża. Iwanka mówiła, że wtedy gdy Ojciec Św. mówił do nich, to tak jakby czas zatrzymał się w miejscu, a deszcz - to niebo zapłakało z radości, że następca św. Piotra gości w ich ukraińskiej, umęczonej ziemi.

Na oazie rodzin w 2005 r. spotkaliśmy się z rodziną abpa Władimira Sterniuka, który kierował podziemnym Kościołem Greckokatolickim od 1972 roku. „Słuchając ich, uświadomiliśmy sobie jak wysoką cenę płacili grekokatolicy za wierność cerkwi unickiej, zwłaszcza w czasach sowieckich prześladowań” - stwierdzili Anna i Benedykt.

Mogliśmy też obserwować ludzi, bo zdarzało się, że razem z nami w rekolekcjach uczestniczyli nasi przyjaciele z Ukrainy. Jadzia napisała w swoim świadectwie: „od nich uczę się szacunku dla mojej wiary i dla liturgii”, Ania dzięki ich postawie mogła napisać: „doceniłam, że jestem chrześcijanką”, ktoś inny wspomina „bardziej przybliżyłem się do własnego obrządku i lepiej go zrozumiałem”. Marcelina świadczy: „ich dzielenie się, świadectwa wiary odsłoniły mi oczy na prawdziwą wspólnotę Kościoła, że wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi”, „od nich uczę się gorliwości, poczucia świętości, a swoją wiarą zawstydzali mnie często” - pisał Wiesław, natomiast Monika napisała: „ich wielki szacunek do wiary, Boga wyrażony gestami i sposobem przyjmowania Ciała Jezusa Chrystusa sprawił, że i ja zaczęłam przywiązywać wagę do gestów wykonywanych w naszym obrządku”. Marcjanna dzięki ich obecności „zaczęła doceniać wszystko co otrzymała od Boga: wspaniałą rodzinę, wspólnotę parafialną, wiarę”, uświadomiła sobie, że jej życie „jest prawdziwym darem”.

Obecność na Ukrainie jest wspaniałym przeżyciem, ale przede wszystkim dlatego, że nie jest to wycieczka turystyczno-krajoznawcza, ale rekolekcje przez które, jak napisał Markijan, jeden z ukraińskich przyjaciół: „doświadczyłem jak można chwalić Boga w różnych obrządkach, a jednak w jednej wspólnocie” i co również podkreśliła Anna „dziękuję Panu, że zrozumiałam iż mimo różnic w obrządku jesteśmy wszyscy jednym Kościołem” oraz Darek: „jesteśmy powołani do tworzenia Kościoła”.