Światło-Życie

(195 - wrzesień - październik 2013)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Między połówkami

Karol Madaj

Nie wiemy, jaki czas dzielił ponowienie obietnicy potomstwa (w. 5) i przymierze między połówkami (w. 7-21). Dodane w polskich tłumaczeniach słowo „potem” (w. 7) może oznaczać poranek po gwiaździstej nocy (w. 5), lub, jak wolą rabini, nawet kilka lat odstępu. Bóg zwrócił się do Abrahama w słowach bardzo przypominających te, które poprzedzają dekalog, „Ja jestem Pan, który ciebie wyprowadziłem...” (Wj 20,2). Nie jest to przypadkowe. Przeżycia Abrahama zapowiadały bowiem to, czego doświadczyli jego potomkowie w niewoli egipskiej. Bóg wyprowadził Abrama z Ur (dosł. „ognia”), gdzie według żydowskiej tradycji był prześladowany. Zawarł z nim przymierze, tak jak przymierze z Izraelitami pod Synajem. Nawet wielka ciemność (w. 12) oraz ogień i dym (w. 17) przechodzące między połówkami zwierząt mogą być alegorią niewoli oraz słupa ognia i obłoku prowadzącego Żydów przez pustynię.

Bóg obiecał Abrahamowi na własność kraj Kanaan (w. 7). Ten poprosił jednak o dowód potwierdzający, że przyszłe królestwo Izraela będzie faktycznie należało do jego potomków. Czy  ojciec naszej wiary (w. 6) nie mógł się obyć bez cudu? Może prosił o znak, który będzie miał w pamięci w godzinie próby, gdy jego wiara zostanie wystawiona na pokusę zwątpienia? A może prosił o niego z myślą o umocnieniu wiary swoich synów? Tora pokazuje nam tu wagę Bożych znaków. Czy mamy zawsze w pamięci cuda, jakie Bóg uczynił w naszym życiu? Czy rozmyślamy o tych, które Bóg zapisał w Słowie Bożym i które czyni w historii Kościoła aż po dziś dzień?

Bóg spełnia prośbę Abrahama i każe mu przygotować zwierzęta na ofiarę (w. 9). Nie powiedział mu, jak ma ją przygotować, bo ten ryt Abraham miał prawdopodobnie dobrze opanowany (w. 10, por. Jr 34,18). Zwróćmy jednak uwagę, że Bóg polecił my wybrać zwierzęta trzyletnie. Liczba trzy ma z pewnością swoje znaczenie. W sensie dosłownym oznaczać może po prostu sztuki najsilniejsze i najlepiej rozwinięte, gdyż powinniśmy służyć Bogu tym, co mamy najlepszego. Ojcowie Kościoła znajdowali w opisie zwierząt również sens alegoryczny. Zdaniem św. Cezarego z Arles, jałowica, koza, baran, synogarlica i gołębica, symbolizują wszystkie narody, które w czasach ostatecznych mają uwierzyć w Trójcę Świętą. Rabini widzieli w gołębiach symbol Izraela: nie zostały one rozcięte (w. 10), gdyż Izrael ma trwać wiecznie. W innej starożytnej interpretacji chrześcijańskiej nierozdzielone gołębie to symbol ludzi duchowych. W przeciwieństwie do nich ludzie cieleśni, reprezentowani przez rozdzielone jałowicę, kozła i barana, żyją sprawami tego świata, przez co są podatni na rozłamy i podziały. Ci, których ojczyzna jest w Niebie, ci którzy mają jedno serce i jednego ducha (Dz 4,32) są niewinni i prości jak gołębie. Oni są wewnętrznie spójni. Ptactwo drapieżne symbolizuje tu demony, które żerują na podziale funkcjonującym wśród ludzi cielesnych. To, że Abraham je odgania, pokazuje, że wierzący, nawet żyjąc w świecie, będą zachowani w całości aż do czasów ostatecznych.

Podobną myśl znajdujemy w protestanckim komentarzu Matthew Henry'ego. Wychodząc od tekstu o ofiarach, przeszedł on do duchowych ofiar składanych przez chrześcijan (por. Syr 35, 1-3). Jego zdaniem Tora uczy nas tu, by praktykując modlitwę, post czy jałmużnę, uważać, żeby nie dać pokusom „żerować” na naszych ofiarach i czynić je niegodnymi w oczach Boga. Gdy próżne myśli siadają na naszych modlitwach i jałmużnie, musimy je odgonić i ponownie skupić się na oddawaniu chwały Bogu.

Bóg kazał Abrahamowi czekać i nie od razu zesłał znak (w. 12).  Często  trzeba czekać na wypełnienie się modlitw, taki właśnie jest sposób działania Boga. On czasem zsyła ciemności, doświadcza, wzbudza bojaźń – to wszystko jest zaplanowane i służy dobru. Zanim dopuści prześladowania, uprzedza, że one nadejdą (w. 13). Jezus mówił o cierpieniach, jakie spadną na chrześcijan (J 16,4). Skoro Słowo Boże twierdzi, że prześladowania mogą być częścią naszego życia, nie bądźmy zdziwieni, gdy one nadejdą. Na szczęście i one mają swój kres. Izraelici po czterystu latach doszli do Ziemi Obiecanej. My również, pod koniec naszej wędrówki, dojdziemy do niebieskiej ojczyzny.

 

W księdze Rodzaju Bóg sam przeszedł między połówkami zwierząt. Taki czyn tylko jednej ze stron przymierza oznaczał, że On sam na siebie sprowadza klątwę za niedotrzymanie obietnicy. Przymierze to było bezwarunkowe oraz jednostronne i bez możliwości odwołania. Izrael otrzymał w posiadanie Ziemię Świętą, niezależnie od swoich grzechów. My również otrzymujemy mieszkanie w domu Ojca, pomimo tego że jesteśmy grzesznikami, a „Brama”, jaką jest Jezus Chrystus, jest nieodwołalnie otwarta do końca świata. Bóg każdemu daje szansę nawrócenia. Nawet Naród Wybrany musiał czekać w niewoli, aż zbierze się miara niegodziwości Amorytów i zasłużą sobie na wypędzenie z kraju Kanaan (w. 16). Bóg nie działa w pośpiechu, więc i współczesne narody (por w. 19-20) mają jeszcze czas na nawrócenie.