Sprawy ostateczne

(133 - listopad - grudzień 2004)

Miłość

Teresa Janicka

Gdybym miała możliwość wyboru…

Wnocy z 5 na 6 lutego 2003 r. zostałam w trybie pilnym przyjęta do szpitala. Podejrzewano wylew krwi do mózgu. Kładąc się wieczorem spać, już niezbyt dobrze się czułam. Strasznie rozbolała mnie głowa, zasnęłam po zażyciu leku przeciwbólowego. Jednak po upływie około pół godziny obudziłam się ponownie z jeszcze dotkliwszym bólem głowy. Tego, co działo się dalej już nie pamiętam. Mąż wezwał pogotowie. Przywieziono mnie kolejno do szpitali w Gostyniu i Lesznie, gdzie na Oddziale Neurochirurgicznym stwierdzono, po uprzednim wykonaniu Ct głowy, krwiak namózgowy lewej półkoli z przesunięciem układu komorowego, w stronę prawą i krew w przestrzeni podpajęczej. Przekazano mnie na oddział Intensywnej Opieki Medycznej szpitala w Puszczykowie. Tam zdiagnozowano mnie jeszcze raz. Stwierdzono ostatecznie świeży krwiak podoponowy lewej półkuli mózgu i przesunięcie na prawo układu komorowego o około 1 cm (poprzedniego dnia przewróciłam się na ulicy i uderzyłam się w głowę). Stan mojego zdrowia był ciężki. Lekarze podjęli decyzję o natychmiastowej operacji. Operacja rozpoczęła się ok. 15.00 6 lutego 2003 r. i trwała przeszło 2,5 godziny.
Trudno jest opisać swoje odczucia. Najkrócej mogę powiedzieć, że przez cały czas towarzyszyła mi wielka Miłość. Odczuwałam tę Miłość po obudzeniu, w czasie pobytu w szpitalu i jeszcze około dwóch tygodni po powrocie ze szpitala. Gdybym miała możliwość wyboru: żyć nadal na ziemi albo być z Tą Ogromną ogarniającą mnie Miłością — na pewno wolałabym zostać z Tą Miłością. Kocham mojego męża i moje dzieci, miałam świadomość tego, że najbliżsi i wszyscy znajomi modlili się o to, żebym przeżyła — a jednak za nic nie oddałabym tego, co odczuwałam – tej Wielkiej Miłości.
Łatwiej mi teraz zrozumieć, że miłość jest najpełniejszym źródłem odpowiedzi na pytanie o sens cierpienia. Kochający Ojciec udzielił człowiekowi odpowiedzi w Krzyżu Jezusa i w cierpieniu każdego z nas. „Nie my umiłowaliśmy Boga, ale On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy” (1J 4,10).