Ten obcy

(223 - wrzesień - październik 2018)

Myślą i zaniedbaniem

ks. Mariusz Pohl

Po co ryzykować grzechem, skoro można sobie spokojnie posiedzieć przed telewizorem i to jeszcze w przekonaniu swej rzekomej doskonałości

Pamiętam, że gdy przed święceniami na szóstym roku studiów mieliśmy praktyczne zajęcia z posługi konfesjonału i nasz wykładowca, stary, doświadczony spowiednik z kościoła Wszystkich Świętych na Grobli inscenizował takie „próbne” spowiedzi, nieraz w podobnym stylu jak te przytoczone powyżej, to wybuchaliśmy śmiechem i nie chcieliśmy wierzyć, że ktoś może się spowiadać w taki sposób. Ale rychło przekonaliśmy się, że to nie były wyznania zmyślone, tylko dość typowe. Z czego wynika taka niewrażliwość czy raczej zaślepienie sumienia?

Może z tego, że w naszej świadomości, ukształtowanej we wczesnym dzieciństwie, utarło się przekonanie, że żeby zgrzeszyć, to trzeba coś zrobić, że grzechy to złe uczynki, ale już niekoniecznie złe zamiary. Dalszym echem tego myślenia jest zasada: „Tylko ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi”. Po co ryzykować grzechem, skoro można sobie spokojnie posiedzieć przed telewizorem i to jeszcze w przekonaniu swej rzekomej doskonałości.  A to łatwo zmodyfikować w złotą maksymę, że „Kto nic nie robi, ten też nie grzeszy”. Albo w ulubioną sentencję kleryków w seminarium: „Kto śpi, nie grzeszy”. 

Na szczęście w nowej, posoborowej formule spowiedzi powszechnej do grzechów „myślą, mową i uczynkiem” dodano też: „zaniedbaniem”. A zatem brak działania wówczas, gdy jest ono oczekiwane czy wręcz wymagane albo zaniechanie go – także stanowi grzech. 

Na szczęście grzech myślą jest w Confiteor wymieniony i to na pierwszym miejscu. Jednak nie dlatego, że miałby być najważniejszy, lecz raczej, że stanowi najlżejszą kategorię grzechów, przed mową i uczynkami. Ostatecznie wpoiliśmy sobie, że w porównaniu z grzechami uczynkowymi, te myślne to tylko taka niewinna igraszka, nie ma co się z tego spowiadać. W rzeczywistości jednak może być zupełnie inaczej. Chyba zbyt łatwo bagatelizujemy to, co jest ukryte i czego nie widać ani nie czuć. 

Albowiem to właśnie te kwestie decydują o postawie człowieka, czyli o tym, co ma największy wpływ na podejmowane decyzje i na późniejsze działanie. 

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym Wieczerniku.