Animator

(174 - wrzesień - październik 2010)

Na oazie

Joanna Krych

Ciężko jest dobrze przeprowadzić rekolekcje, jeśli zajrzy się do podręcznika dopiero pierwszego dnia

Letnie rekolekcje oazowe. Niejeden uczestnik pragnie pojechać na nie w końcu jako animator. Niejeden animator wspomina je jako jedne z piękniejszych chwil w swoim życiu. Jednak, żeby rekolekcje były naprawdę dobre, pozwoliły ich uczestnikom przeżyć głęboko najważniejsze treści, a diakonii oazy dały poczucie dobrze spełnionej posługi, potrzeba wiele czasu którego nie widać – czasu przygotowań.

Po kolei…

Najczęściej przygotowanie rekolekcji rozpoczyna się wtedy, gdy zbierze się zespół animatorów razem z moderatorem, którzy mają wyjechać na konkretne rekolekcje. Dobrze jest, jeśli są to ludzie, którzy się znają, mają ze sobą dobry kontakt. Jednak diakonia oazy nie może stać się hermetyczną grupą nie dopuszczającą do siebie nikogo „z zewnątrz”. Każda nowa osoba posiada nowe, świeże spojrzenie. Pozwala dostrzec sprawy, na które inni nie zwracają uwagi. Dlatego dobrze jest, kiedy zespół przygotowujący rekolekcje łączy w sobie świeżość i doświadczenie. Jak to wygląda w poszczególnych diecezjach – zależy od przyjętych na danym terenie rozwiązań.

Już od pierwszego spotkania diakonii oazy rozpoczynają właściwe przygotowania. Następuje więc zapoznanie się z treścią podręcznika danego stopnia, omówienie wszystkich spraw związanych ze stroną organizacyjną (kwestia dojazdu do ośrodka, regulamin uczestnika, ustalenie spisu rzeczy, które uczestnicy powinni ze sobą wziąć itp.), rozdzielenie poszczególnych zadań między animatorów (kto będzie animatorem muzycznym, gospodarczym, kto będzie odpowiadał ze dekoracje itd.). Jednak przede wszystkim jest to czas modlitwy za rekolekcje, uczestników mających na nie pojechać, Bożego rozwiązania wszystkich przeszkód związanych z rekolekcjami.

Osobiście w posłudze animatora zawsze wszelkie działanie rozpoczynam od krótkiej (czasem dłuższej) modlitwy. Powierzam Panu zadanie, którego się podejmuję, przyzywam Ducha Świętego, by On swoją mocą wsparł i przemienił wszystkie moje działania. Jestem przekonana, że tylko takie posługiwanie w Kościele jest naprawdę skuteczne, gdyż to, co się wydarzy, w jaki sposób będzie przebiegać, tak naprawdę zależy tylko od Boga. Przygotowanie rekolekcji z całą pewnością wymaga modlitwy. W końcu powierzeni zostają diakonii oazy nie tylko ludzie (choć to samo w sobie stanowi już olbrzymią odpowiedzialność), lecz także ich rozwój duchowy. Modlitwy potrzeba więc wiele. I aktów strzelistych ponawianych o różnych porach dnia, i zaplanowanej modlitwy (np. dziesiątki różańca), i nawet – jeśli animator jest na to gotowy i nie ma przeciwwskazań zdrowotnych – można podjąć w intencji rekolekcji pewne umartwienia. Ta modlitwa przygotowuje grunt do dalszych działań i sprawia, że na rekolekcjach rzeczywiście dzieją się rzeczy Boże a nie ludzkie.

Od strony organizacyjnej…

Jakkolwiek rekolekcje są przede wszystkim przeżyciem duchowym, to jednak są one osadzone w bardzo konkretnej rzeczywistości fizycznej. Dbając o duchowe przygotowanie rekolekcji, nie można zapomnieć o stronie organizacyjnej, która decyduje o warunkach, które będą stanowić tło dla przeżyć duchowych. Zgodnie z przysłowiem „w zdrowym ciele zdrowych duch” obowiązkiem zespołu przygotowującego rekolekcje (który w pewnym sensie jest organizatorem rekolekcji) jest zadbanie o to, by warunki fizyczne nie przeszkadzały uczestnikom w rozwoju duchowym. Ważne więc są warunki, w jakich oazowicze będą spali i jedli, istotna jest dostępność toalet czy salek na różne spotkania rekolekcyjne, bliskość kaplicy czy kościoła. Te czynniki będą bezpośrednio decydowały o wyborze ośrodka na rekolekcje.

Po wybraniu ośrodka (w niektórych diecezjach jeździ się do tych samych ośrodków co rok, co ułatwia ten etap przygotowań) trzeba dokładnie zaplanować dojazd i zadbać o wszystko co jest z tym związane (np. zamówić autokar, lub zarezerwować bilety grupowe na pociąg odpowiednio wcześniej – jeśli jest to konieczne). Trzeba też przygotować informacje dla uczestników o terminie odbycia się rekolekcji, sposobie dojazdu, rzeczach, które powinni ze sobą wziąć. Oprócz takiej „wkładki” w przypadku rekolekcji młodzieżowych powinien się pojawić regulamin uczestnika (trzeba go też odpowiednio przygotować).

Dobrą praktyką, zwłaszcza w przypadku rekolekcji młodzieżowych, na których uczestnicy po raz pierwszy zetkną się z oazą (np. ODB, OND, I stopień ONŻ) jest przygotowanie listu do rodziców wyjaśniającego na czym polegają rekolekcje oazowe i co z nimi się łączy (unikniemy wtedy zaskoczenia w pierwszym dniu oazy, że codziennie będzie msza i wiele modlitwy) i ewentualne wyznaczenie terminu, w którym rodzice i uczestnicy (jeśli chcą) mogą się spotkać z diakonią oazy przed rekolekcjami.

Sprawy organizacyjne to też zaplanowanie wszystkiego, co trzeba na rekolekcje ze sobą wziąć (zwłaszcza, jeśli wyjeżdżamy w miejsce, gdzie do sklepów będzie dość daleko). Nie można zapomnieć o środkach czystości (przynajmniej na pierwsze dni), wcześniejszym przygotowaniu dekoracji, które są wymienione w podręczniku danego stopnia (symbole dnia, Słowa Życia itd.), wzięciu materiałów, które mogą być potrzebne na rekolekcjach (w przypadku moich ostatnich rekolekcji były to np. laptop, głośniki, projektor multimedialny i drukarka), apteczce i innych drobiazgach (np. gorzkich ziołach na Exodus na II stopień ONŻ).

Sprawą istotną od strony organizacyjnej, choć nie zawsze i nie wszędzie realizowaną, jest również zapoznanie się z obowiązującymi przepisami i respektowanie ich. Rekolekcje w sensie formalnym przypominają kolonie, warto więc, by jedna osoba z diakonii oazy miała uprawnienia kierownika kolonii, a animatorzy ukończony kurs wychowawcy kolonijnego (umożliwia to wykupienie ubezpieczenia OC na czas przebiegu rekolekcji). Właściwym byłoby zgłoszenie wyjazdu do kuratorium i zadbanie o spełnienie wszystkich niezbędnych przepisów, gdyż w przypadku nieszczęśliwego wypadku uchroni nas to od wielu nieprzyjemnych konsekwencji. Organizatorzy powinni więc wiedzieć, na ilu uczestników formalnie przypada jeden opiekun, powinni znać przepisy ruchu drogowego odnoszące się do grup zorganizowanych (np. poruszanie się kolumny pieszej), dopilnować, by każdy uczestnik przyjeżdżający na rekolekcje miał podpisany regulamin uczestnika (to „chroni” animatora w przypadku gdy nieszczęśliwy wypadek wynika ze złamania regulaminu przez uczestnika).

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie w każdej diecezji (m.in. także w mojej) dba się o dopełnienie wymogów formalnych dla rekolekcji. Jednak w czasach, w których od każdej osoby podejmującej jakiekolwiek działania na rzecz innych oczekuje się profesjonalizmu, uważam, że religijny charakter rekolekcji nie powinien nas zwalniać z odpowiedzialności za to co organizujemy i jak najlepszego (możliwie jak najbardziej profesjonalnego) przygotowania oazy od strony ludzkiej. Jeśli więc jest to tylko możliwe, starajmy się zachowywać wszelkie wymogi formalne.

Podręcznik…

Każdy animator wie, że podręcznik rekolekcji to dokładny „przepis” na ich przeprowadzenie. Został on tak skonstruowany, by animator mógł poznać idee i cel każdego stopnia rekolekcji. W podręczniku są podane dokładne ramy poszczególnych dni oazy, punktów programu i punktów dnia (łącznie z propozycją planu dnia).

Jednak… ciężko jest dobrze przeprowadzić rekolekcje, jeśli zajrzy się do podręcznika dopiero pierwszego dnia. Po pierwsze wtedy często jest już za późno na dobre przygotowanie takich „drobiazgów” jak „symbole dnia”, czy „Słowa Życia”, które sporządzone w odpowiedniej formie przed rekolekcjami i wyeksponowane w odpowiednio w trakcie rekolekcji (w widocznym, często uczęszczanym miejscu) wspierają dyskretnie dobre przeżycie rekolekcji. Po drugie, jeśli animator zagląda do podręcznika dopiero w pierwszym dni rekolekcji, intensywność przeżyć i zdarzeń, które towarzyszą wszystkim oazom, sprawia, że ogranicza się on najczęściej do zapoznania jedynie z „częścią B” podręcznika, czyli zapisem propozycji przebiegu rekolekcji odnoszącym się do poszczególnych punktów programu czy dnia. Zdarzyło mi się niestety przeżyć jako animator taką oazę, gdzie na odprawie animatorów byłam jedyną osobą znającą zawartość podręcznika. Miało to niewątpliwie wpływ na uczestników i dokonywane przez nich później wybory dotyczące dalszej formacji.

Jednak nawet dobre zaznajomienie się animatora z „częścią B” podręcznika nie daje „gwarancji sukcesu”, ponieważ umyka mu najważniejsza część jego posługi – cel rekolekcji, przyczyny dla których zostały one ukształtowane w taki a nie inny sposób, najważniejsze treści, jakie powinien wynieść uczestnik z oazy. Ci, którzy próbowali się zapoznać z „częścią A” podręcznika rekolekcyjnego, wiedzą, że jest to zadanie które wymaga czasu i skupienia (zwłaszcza, jeśli chodzi o podręczniki pisane przez ks. Blachnickiego), gdyż oprócz przedstawienia celu rekolekcji i wizji drogi, są tam omówione od strony teologicznej (czasem też psychologicznej, pedagogicznej i innych) najważniejsze treści dotyczące celu i sensu rekolekcji. Aby dobrze wprowadzić je w życie podczas rekolekcji, trzeba przemyśleć i zrozumieć dobrze „część A” podręcznika i dopiero do niej odnosić wszystkie wskazówki zebrane w drugiej części podręcznika.

Dobra znajomość celu i wizji rekolekcji pozwala w sposób przemyślany i sensowny „ingerować” w część podręcznika dotyczącą samego programu rekolekcji. Dlaczego jednak coś zmieniać w dokładnym „przepisie” rekolekcji, jeśli jest w nim opisany praktycznie każdy punkt dnia i programu? Ponieważ podręczniki te były pisane kilkadziesiąt lat temu, w zupełnie innych warunkach społecznych (nawet jeśli mają one nowoczesną formę i wydanie są najczęściej tylko przedrukiem starych podręczników). Opowiadanie współcześnie na Dzieciach Bożych o dobrych uczynkach „Niewidzialnej Ręki” może być dla uczestników niezrozumiałe, podobnie, jak wskazywanie sposobu postępowania względem władz komunistycznych w warunkach niepodległej Polski (takie treści pojawiają się czasem w podręcznikach wyższych stopni).

Bywa też, że ze względu na zmiany warunków społecznych czy także zmiany w mentalności uczestników, powstały do niektórych stopni materiały studyjne będące np. nową propozycją spotkań w grupach. W takiej sytuacji zespół przygotowujący rekolekcje musi zadecydować z jakich materiałów zamierza korzystać i w jakim zakresie. W praktyce sprowadza się to często do konieczności modyfikacji zaproponowanych w „części B” podręcznika treści (oczywiście bez naruszania przy tym charyzmatu rekolekcji) i przygotowania „własnej wersji” spotkań w grupach (bo tego najczęściej dotyczą zmiany), czy innych punktów programów.

Warto też skorzystać z „unowocześnień”, które sprawdziły się już na wcześniejszych oazach (np. w zeszłym roku na rekolekcjach II stopnia ONŻ, na których posługiwałam, przygotowaliśmy prezentacje multimedialne wprowadzające w Biblię – wstęp teoretyczny do spotkań w grupach; przekazaliśmy je osobom, które w tym roku posługiwały na tym samym stopniu).

Przygotowanie poszczególnych dni rekolekcji rozpoczyna się więc na długo przed wyjazdem na oazę. Diakonia oazy razem powinna przejrzeć „część B” podręcznika, sprawdzić gdzie i w jakim zakresie potrzebne są zmiany, a potem wspólnie nad nimi pracować. Oczywiście każda zmiana w realizacji programu rekolekcji powinna zawsze uwzględniać i respektować cel i wizję drogi całej oazy, lecz również cel i wizję drogi danego dnia czy poszczególnych punktów programu. Zmiany w programie powinny się odbywać pod kontrolą całego zespołu przygotowującego rekolekcje, nawet jeśli poszczególne elementy zmian zostaną zlecone wyznaczonym animatorom. Każda zmiana powinna być konsultowana i akceptowana przez cały zespół jeszcze przed rozpoczęciem rekolekcji. Oczywiście każdy animator na rekolekcjach zajrzy jeszcze przed danym punktem dnia do konspektu i jeśli uzna to za stosowne, dokona w nim pewnych zmian dostosowując spotkanie do potrzeb i możliwości uczestników. Jednak wspólna wizja i zaangażowanie w przygotowanie rekolekcji sprawia, że przeżycia uczestników rekolekcji są spójne i podobne u uczestników różnych grup.

Wskazane jest też zaplanowanie i przygotowanie innych wydarzeń rekolekcyjnych, na których organizację może zabraknąć na rekolekcjach czasu (np. dobre przygotowanie konferencji o KWC, przygotowanie – przynajmniej niektórych – pogodnych wieczorów, np. zapoznawczego, podjęcie decyzji dotyczącej ciszy podczas posiłków w czasie przeżywania tajemnic bolesnych i przygotowanie odpowiednich nagrań lub książek). Widać więc nawet po krótkim, pobieżnym zarysie przygotowań rekolekcyjnych, że dobre ich zorganizowanie zajmuje dość dużo czasu i zaangażowania.

Podczas rekolekcji…

Przedrekolekcyjne przygotowania, choć pozwalają zorganizować i zaplanować większość działań podejmowanych podczas rekolekcji nie wyczerpują wszystkich elementów dobrego przygotowania rekolekcji. Także w trakcie samych rekolekcji każdy animator będzie niejednokrotnie do czegoś się przygotowywał. To wszystko, co zostało wypracowane przed rekolekcjami, posłuży w ich trakcie do osobistego przygotowania się do poszczególnych punktów programu. Tu także najpierw animator podejmuje modlitwę, czyta materiały, przypominając sobie cel i sens poszczególnych dni oazy i punktów programu, dokonuje ostatnich poprawek i dba o to by nie zabrakło potrzebnych materiałów (zwłaszcza jeśli stosujemy na rekolekcjach metody aktywizujące), czyta zawarte w podręczniku wskazówki do osobistego przygotowania animatora do konkretnego dnia.

Ważnym elementem rekolekcyjnych przygotowań jest również odprawa animatorów. Jest to nie tylko okazja do omówienia i podsumowania tego, co dzieje się na rekolekcjach, ale także czas na „dopięcie szczegółów” dotyczących poszczególnych dni oazy czy punktów programu przed ich przeprowadzeniem (np. nie jesteśmy w stanie przewidzieć pogody na rekolekcjach, która może nas zmusić do zmodyfikowania pewnych planów; to też jest czas na dobre zaplanowanie przeżycia Dnia Wspólnoty podczas rekolekcji). Diakonia oazy do ostatniego dnia rekolekcji powinna wciąż na nowo zastanawiać się, co jeszcze można zrobić, by umożliwić uczestnikom jak najlepsze przeżycie rekolekcji. Dopiero sama moment zakończenia rekolekcji zwalnia animatora z troski o nie (choć pozostaje jeszcze czas na podsumowanie rekolekcji, przeanalizowanie tego, co było dobre i tego, co jeszcze w przyszłości trzeba by poprawić).

 

Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Nawet jeśli po ludzku oaza będzie nieprzygotowana, niedopracowana, animatorzy pozbawieni wiedzy lub (co też czasem się zdarza) odpowiedzialności, Boża łaska może przemienić serca uczestników i sprawić, że to będą bardzo dobre rekolekcje. Jednak ufając Bogu i powierzając Mu wszelkie swoje działania, osoby przygotowujące konkretne rekolekcje zawsze powinny czynić wszelkie starania, aby uczynić to jak najlepiej. Rekolekcje oazowe, jako miejsce duchowego wzrostu, zawsze ostatecznie będą zależeć od Boga, jednak nie może to nikogo zwalniać z osobistego zaangażowania w ich przygotowanie. Zatroszczenie się o ludzką stronę rekolekcji będzie najlepszym wyrazem otwarcia się osoby odpowiedzialnej na Bożą łaskę. A Pan widząc nasze zaangażowanie najlepiej nam za nie odpłaci swoim błogosławieństwem…