Słuchać Pana

(173 - lipiec - sierpień 2010)

z cyklu "Wieczernik Domowy"

Nasz czas a nasze dzieci

Krzysztof Janowski

Jak zapamiętają nas nasze dzieci? Czy jako ciągle nieobecnych rodziców? Czy jako ciągle zapracowanych, zabieganych, zasmuconych, zmartwionych? Jakimi chcielibyśmy być zapamiętani i co możemy w tym celu zrobić? Te pytanie pewnie czasami pojawiają się w naszej głowie. Ostatnio moja trzyletnia córka bawiąc się lalkami powiedziała „Tata pracował w pracy, mama pracowała w domu a dzieci się nudziły”. Czy tak chciałbym być przez nią zapamiętany? Na szczęście żona odkryła, że to cytat z jednej z bajek, której nasza córka lubi słuchać. Ten cytat daje jednak wiele do myślenia. Bo jak tu nie być tym, kto ciągle pracuje, a dzieci muszą się nudzić? Z drugiej strony jeśli tylko mamy pracę, to musimy pracować, bo potrzebujemy efektów tej pracy jako społeczeństwo (tego co nasza praca wytwarza, sprawdza itp.) i jako rodzina (potrzebujemy pie-niędzy do codziennego życia). Dobrze, jeśli da się wykonywać naszą pracę z dziećmi, czyli np. wziąć pociechę, aby pomogła w kuchni przygotować obiad czy placek, albo pomogła w ogrodzie kosić trawę, czy pomogła naprawić kran. Takie działanie na pewno pozwoli spędzić czas z dzieckiem, wykonać zadanie (chociaż czasem zdecydowanie wolniej) i uchroni je przed nudą. To nie może być jednak jedyny kontakt. Warto, aby po latach nasz syn lub córka potrafili przypomnieć sobie jakieś miłe chwile spędzone razem na czytaniu książki, wspólnych zabawach, spacerach czy wycieczkach a nie tylko pamiętali, że jak rodzice byli w domu, to nadrabiali zaległości, aby dom lśnił czystością.

Myślę, że zawsze w domu czy mieszkaniu znajdzie się coś do roboty. Warto czasem tą robotę przełożyć na jutro i poświęcić dziecku trochę czasu tylko dla niego. Obecnie może to wydawać się mu mało. Może po przeczytaniu jednej bajki dopominać się o drugą, potem trzecią i tak dalej. Po latach, kiedy samo będzie zabiegane na pewno doceni ten czas ofiarowany tylko jemu.

Aby czas wspólnie spędzany był przyjemnością dla obu stron dobrze jest spróbować zachęcić też dzieci do robienia rzeczy, które my lubimy robić. Lubicie pływać, zabierajcie dzieci na basen i nauczcie je pływać. Lubicie teatr – zabierajcie je do teatru na sztuki odpowiednie dla nich… Bądźcie też jednak otwarci na propozycje dziecka. Może chce pójść na ryby, a wy nigdy nie byliście? To może być dobra okazja abyście wspólnie spróbowali czy to nie będzie miły sposób spędzania czasu.

Problem może wystąpić gdy mamy więcej dzieci, w różnym wieku i z różnymi zainteresowaniami. Wtedy dogodzenie każdemu może być trudne. Ale tutaj z pomocą mogą nam przyjść znajomi, choćby inne rodziny z naszego kręgu. Wtedy raz na jakiś czas możemy zorganizować wspólnie jakąś atrakcję i jeden tata zagra z chętnymi piłkę, drugi z chętnymi pospaceruje a jeszcze inny rodzic z zainteresowanymi pozbiera kwiatki. Widzę po naszych dzieciach, że one lubią takie wspólne spędzanie czasu i z chęcią bawią się też z ciociami i wujkami. Nie mówiąc już o tym, że takie wspólne zorganizowanie czasu czyni nas bliższymi sobie nawzajem.

Jako dorośli potrzebujemy też chwili czasu bez obowiązków, bez dzieci. Choćby na modlitwę osobistą czy relaks. Czasami będzie bardzo trudno wygospodarować taki czas (zwłaszcza gdy dzieci są małe), ale z pomocą współmałżonka powinno się udać. Wymieniajmy się czasami w opiece nad dziećmi, aby mieć chwilę dla siebie. Pamiętajmy też o tym, że dobrze jest, gdy zrobimy coś czasem razem całą rodziną. Będzie naprawdę wspaniale gdy dwoje rodziców pójdzie ze swoimi pociechami na plac zabaw czy na basen. Taka wspólna zabawa może być przyjemnością dla wszystkich. A i nam – małżonkom – może pozwolić odkryć nowe rzeczy o sobie nawzajem, że na przykład żona świetnie gra w siatkówkę, tylko teraz nie ma na co dzień na to czasu. Taka wspólna zabawa uczy też nasze dzieci bawić się z sobą nawzajem, nawet wtedy gdy różnica wieku pomiędzy nimi jest dość duża. Uczy starszych pomagać młodszym ale także traktować ich „po partnersku”. Pozwala młodszym czuć się ważnymi i wyzwala w nich chęć dorównania starszym (często młodsze dzieci robią wiele rzeczy wcześniej niż starsze, bo chcą dorównać starszemu rodzeństwu). Nasza trzyletnia córka już „czyta” książki, bo nie chce być gorsza od starszego brata, który już rzeczywiście umie i lubi czytać książki. A z drugiej strony obydwoje lubią posłuchać gdy im rodzice czytają.

Czas, jaki spędzamy z innymi, zwłaszcza z dziećmi, szybko mija. Niech słowa „spieszmy się kochać ludzi, bo tak szybką odchodzą” zachęcają nas do znajdowania tego czasu dla najbliższych. I odejście tutaj niekoniecznie musi oznaczać śmierć – przejście do życia wiecznego. Takie odejście u dzieci nastąpi wtedy, gdy będą dorastać a potem wyprowadzą się na studia czy zakładając swoje własne rodziny. Dajmy im dobry fundament do ich dorosłego życia znajdując dla nich czas tu i teraz.