Miłosierdzie

(192 - kwiecień 2013)

Nasza droga

świadectwo

Dziękujemy Panu Bogu za dar wspólnoty, dziękujemy wszystkim, którzy odważyli się z nami wypłynąć w nieznane

Początki Diakoni Miłosierdzia w archidiecezji lubelskiej sięgają roku 2002. Wtedy to w kręgach zaczęły pojawiać się sygnały, że ktoś utracił pracę i nie ma środków do życia. Pojawiło się pragnienie, aby coś zrobić z tą trudną rzeczywistością. 

Znalazły się osoby, które próbowały zaradzić powstałej sytuacji. Zaczęły od własnej parafii – wybrały się do proboszcza z konkretną propozycją: „Zakładamy Parafialne Biuro Pośrednictwa Pracy. Zero nakładów finansowych”. Ksiądz proboszcz wysłuchał ich propozycji i udzielił zgody. Wraz z nią udostępnił kancelarię parafialną i telefon na dwie godziny dwa razy w tygodniu. Udało się zdobyć kilka etatów, przeprowadzić parę szkoleń, ale głównie były to dorywcze prace międzysąsiedzkie: opieka nad dziećmi czy starszymi, mycie okien, skopanie działki, pomoc przy remontach mieszkań. Ksiądz proboszcz mając kościół w budowie zadbał, by ekipa budowlana składała się z petentów biura, a dodatkowo co jakiś czas, dla kilku poszukujących organizował miesięczne etaty. Biuro pracuje do dzisiaj i do dzisiaj łączy ludzi potrzebujących pracy z tymi, którzy pracę mogą zaoferować. 

I to dało początek myśleniu o Diakonii Miłosierdzia. Ideę wzajemnej pomocy z gruntu parafialnego trzeba było przenieść na łono Ruchu. I dopiero tu zaczęły się przysłowiowe schody. Gdzie w strukturach Ruchu Światło-Życie umiejscowić taką inicjatywę? Po skonsultowaniu się z księdzem moderatorem Domowego Kościoła, (który pomysłem był zachwycony), okazało się że nie widzi potrzeby tworzenia dodatkowej diakonii, skoro do tego celu idealnie nadawała się Diakonia Miłosierdzia. Tylko nie bardzo wtedy było wiadomo, jak się do tego dzieła zabrać. Jedno było pewne, nasze działania musimy rozpocząć w oparciu o modlitwę i niesienie pomocy potrzebującym. W 2004 roku zaczęło działać lubelskie forum oazowe Ruchu Światło-Życie. Zostały tam zamieszczone specjalistyczne „miłosierne” wątki: Dam pracę, Szukam pracy, Szkolenia, Świadczę usługi, Wymiana dóbr, Modlitwa intencyjna. Ówcześni odpowiedzialni za „młodziutką diakonię” (Bożenka i Zbyszek, małżeństwo z DK) bywali na kręgach diecezjalnych, szkołach animatora, kręgach rejonowych. Wszędzie opowiadali o zalążku Diakonii Miłosierdzia, przedstawiali propozycje, prosili o pomysły i wsparcie, zapraszali do odwiedzania forum (ze szczególnym uwzględnieniem wątku diakonijnego:) ). Chcieli stworzyć diecezjalny międzyrejonowy bank informacji oraz kontaktu potrzeb i możliwości pracy bądź pomocy w Ruchu. 

Niezwykle powoli współpraca nabierała tempa, do większości naszych sióstr i braci przemawiała potrzeba utworzenia takiej diakonii, ale był jeden problem, niezwykle ważny. Otóż, sympatyków i potrzebujących było sporo, jednak brakowało ludzi do współtworzenia diakonii. Do konkretnych działań byli tylko we dwoje. W 2005 roku powołano ich do pełnienia posługi pary rejonowej. Przekazali diakonię miłosierdzia w ręce innego małżeństwa, potem nastąpiło przekazanie kolejnemu, ale problem był ciągle ten sam. Było w niej tylko małżeństwo odpowiedzialne. Od roku 2008 do 2010 nastąpił zastój w pracy Diakonii Miłosierdzia. Przyczyn nie należy doszukiwać się w braku chęci odpowiedzialnych za tę diakonię, ale chyba w tym, że nie udało się stworzyć wspólnoty diakonijnej, takiej z prawdziwego zdarzenia. 

W roku 2010 znów temat Diakonii Miłosierdzia wrócił. Pan Bóg,  który ma swoje plany i wysłuchuje modlitw swojego ludu, zaczął pociągać w stronę diakoni nowych ludzi. 

Byliśmy jeszcze przed rekolekcjami ORD. Ciągle zastanawialiśmy się w jaki sposób możemy służyć Ruchowi. Ciągle się wahaliśmy między Diakonią Wyzwolenia a Miłosierdzia. Wybór był trudny. Diakonia Wyzwolenia, choć niewielka, była w naszej diecezji. Jest również diakonia centralna, co bardzo ułatwia pracę i daje możliwość lepszej formacji. Czuliśmy jednak, że Pan Bóg popycha nas na bardziej wyboistą ścieżkę. Zgłosiliśmy się do naszego moderatora diecezjalnego i powiedzieliśmy, że jesteśmy zdecydowani podjąć posługę jako odpowiedzialni za Diakonię Miłosierdzia. Uczestnictwo w ORD utwierdziło nas w przekonaniu, że dobrze rozeznaliśmy nasz kierunek posługi. Mieliśmy świadomość, że centralna Diakonia Miłosierdzia jeszcze nie istnieje, więc nie mieliśmy żadnych wskazówek, jak mogłaby wyglądać formacja w takiej diakoni. Byliśmy przekonani że musi to być szersza grupa pod przewodnictwem kapłana, który będzie otaczał nas opieką duchową i wsparciem. 

Zaczęliśmy poszukiwania. Udało nam się znaleźć kapłana, który podjął się opieki nad diakonią. 29 października 2010 roku doszło do pierwszego spotkania. Uczestniczyło w nim 14 osób. Próbowaliśmy rozeznać kierunki działania nowopowstającej DDMił. W przeciągu całego roku odbyło się sześć spotkań formacyjnych naszej diakoni. Schemat spotkań był taki: wspólna Eucharystia, dzielenie się Słowem Bożym, zaniesienie do Boga wspólnych intencji i odmówienie części koronki. Później była krótka konferencja księdza o Bożym Miłosierdziu. Następnym punktem spotkania było omawianie naszych działań lub wytyczanie nowych. 

Jednym z pierwszych działań było podjęcie pomocy osobom poszkodowanym przez powódź. Wsparliśmy również materialnie dzięki zbiórce w Ruchu Bractwo Świętego Brata Alberta w Lublinie. Były też różne akcje pomocy indywidualnym osobom. Wynikły one ze spontanicznego zrywu serca poszczególnych członów diakoni.

Widzieliśmy że spotkania formacyjne przynoszą owoce. Oznaczało to, że będziemy kontynuować je dalej. W październiku 2011 r. pojechaliśmy na nasze pierwsze diakonijne rekolekcje poprowadzone przez ks. Krzysztofa Stolę. Tematem było oczywiście Miłosierdzie Boże odkrywane w naszym Ruchu i poprzez Ruch. Rosła w nas świadomość, że szerzenie Miłosierdzia Bożego nie może ograniczać się tylko do akcji charytatywnych i wolontariatu. 

Owocem tych rekolekcji było uświadomienie sobie, że nasza diakonia ma za zadanie w pierwszej kolejności apostolstwo Bożego Miłosierdzia. Abyśmy mogli to czynić, najpierw sami musimy nauczyć się, jak być wiernymi uczniami Jezusa Chrystusa, który jest Miłosierdziem danym nam od Boga Ojca. Dlatego też zaczęliśmy zapoznawać się z encykliką „Dives in Misericordia”. 

Pragniemy szerzyć kult Miłosierdzia Bożego przez modlitwę, słowo i czyn. Dlatego też tak bardzo ważna dla nas jest formacja w diakoni. Źródeł jest wiele, począwszy od Pisma Świętego, encykliki Jana Pawła II, „Dzienniczka” św. Faustyny po różne inne teksty i książki na ten temat. Chcemy zwracać szczególną uwagę na umiejętność bycia z drugim człowiekiem, dostrzegania jego problemów, nie tylko tych materialnych, ale przede wszystkim duchowych. Mamy świadomość, że jedna i druga pomoc jest konieczna. Jest wśród nas wiele osób, które nie cierpią z powodu braków materialnych, ale z braku poczucia miłości, przebaczenia, braku ufności w to, że nic jeszcze nie jest stracone w ich życiu, że ich egzystencja ma głębszy sens. Są też tacy, którzy po prostu potrzebują zwykłej serdecznej rozmowy z drugim człowiekiem. Jest to też sposób na taką małą ewangelizację. Nazywamy ją roboczo „jeden na jeden” :)

To, co do tej pory udało nam się zrobić, to stworzyć bazę z telefonami i adresami do psychologów i kapłanów, którzy pragną służyć wszystkim potrzebującym wsparcia. Dotyczy to zarówno małżeństw jak i pojedynczych osób. Informacje te można znaleźć na stronie Ruchu Archidiecezji Lubelskiej, w zakładce diakoni miłosierdzia (pomoce). Niedługo może uda nam się zamieścić informacje dla kapłanów, bo oni też służąc nam, przechodzą różne trudności w powołaniu. Staramy się inspirować członków naszej wspólnoty do wspierania materialnego rodzin, które w tej chwili znalazły się w trudnej sytuacji (z różnych względów) Organizujemy różne zbiórki pieniężne i żywnościowe. Wspomagają nas pary rejonowe DK, przejmując część zadań na siebie. Pomoc jest dla ludzi nie tylko z naszej wspólnoty. Piękne jest to, że wspólnota chce pomagać też tym, „spoza”. 

Z inspiracji diakonii, przy współpracy ze Stowarzyszeniem Misericordia i KUL w listopadzie 2012 r. odbyło się sympozjum „Wiara owocująca miłosierdziem” zakończone przepięknym Oratorium o Bożym Miłosierdziu, zagranym i zaśpiewanym przez zespół „Lumen”. Powstał projekt kursu dla osób, które zawodowo lub jako wolontariusze zajmują się niesieniem pomocy ludziom starszym, niepełnosprawnym lub zagubionym życiowo. Oprócz Stowarzyszenia Misecordia i KUL, diakonia stara się nawiązywać współpracę z innymi Stowarzyszeniami, jak „Siloe” i „Agape” w Lublinie. Jest to na razie może mały zakres działań, ale udało nam się wesprzeć wyjście osób niepełnosprawnych na różne imprezy kulturalne, pomagaliśmy również w rozładunku TIRa z darami dla potrzebujących, będących pod opieką „Agape”.

W tym roku formacyjnym w październiku przeżywaliśmy dzień skupienia naszej diakonii. Spotkanie nasze było otwarte dla wszystkich członków oazowej wspólnoty.

Jest wiele pomysłów i marzeń. Chcielibyśmy, aby powstały rekolekcje tematyczne w naszym Ruchu, które by w szczególny sposób przybliżały miłosierną miłość Boga i pokazywały, w jaki sposób mamy być świadkami tej miłości. Pragniemy rozgłaszać, jak ważna jest ufność Jezusowi i jak bardzo On nas kocha pomimo naszej grzeszności. Naszym zadaniem jest również otoczenie modlitwą w szczególny sposób kapłanów oraz wszystkich kierowników duchowych. Przychodzą do nas różne intencje modlitewne – na tym polu współpracujemy z Diakonią Modlitwy. 

Mamy głębokie przekonanie, że dzieło nowej ewangelizacji ma się dokonać przez głoszenie słowem i czynem miłosiernej miłości Boga, bo z niej wypływa ta Moc, która może przemienić każdego, kto tylko będzie chciał się jej poddać. W tym miejscu warto przytoczyć słowa sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, który już wiele lat temu wskazywał ten kierunek rozwoju w Ruchu. W nawiązaniu do ogłoszonej w 1980 r. encykliki Jana Pawła II o Bożym Miłosierdziu „Dives in misericordia” stwierdził: "Odkryliśmy tę encyklikę jako przewodnika naszej pracy. Pragnęlibyśmy, aby wszyscy uczestnicy Ruchu i wszystkie istniejące w nim wspólnoty, a także wakacyjne oazy – wzięły do ręki, a potem do serca tę encyklikę, jako dar Papieża i światło, które musimy starać się uczynić życiem."

Mamy bardzo mocną świadomość Bożego prowadzenia. Wielu spraw nie ruszylibyśmy z miejsca, gdyby On sam tego nie poprowadził. Dziękujemy Panu Bogu za dar wspólnoty, dziękujemy księdzu Bogusławowi który zechciał się podjąć z nami tej posługi oraz wszystkim, którzy odważyli się z nami wypłynąć w nieznane. Zaczynając nasze pierwsze spotkanie nie wiedzieliśmy, dokąd nas Pan poprowadzi, czy nasze spotkania mają rację bytu. Wszystkie sprawy i działania diakoni oraz cały Ruch Światło-Życie powierzamy Miłosiernemu Bogu i Niepokalanej Matce Kościoła.

Iwona i Jacek Wolscy