Oaza II stopnia

(164 - kwiecień 2009)

New Culture with Jesus

Dyskoteka ewangelizacyjna

Fragmenty świadectwa znajdującego się na stronach wspólnoty Ruchu z Tomaszowa Mazowieckiego

Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało normalnie: DJ-e, muzyka klubowa, stroboskop, gra świateł, tłok i hałas. Jednak z każdym kolejnym spojrzeniem coraz szerzej otwierały się oczy. Okazało się, że tłum młodych ludzi (prawdzi-wy tłum, bo ok. 2000 osób) poruszał się entuzjastycznie w rytm muzyki bez żadnych „dopala-czy”. Na ścianach rozklejone były plakaty z Dłonią i napisem: No sex, no drugs, no alcohol, only New Culture with Jesus. Pośród bawiących się imprezowiczów było wielu księży (także ci całkiem nieźle radzili sobie na parkiecie:) oraz wielu oazowiczów w koszulkach z białą Dłonią.

W górnej sali trwała nieustan-na modlitwa w intencji wszyst-kich bawiących się. Tam można było także pójść do spowiedzi lub po prostu porozmawiać z księż-mi.

Chodziło o to, by ta walentyn- kowa dyskoteka, oprócz miejsca dobrej zabawy ze swoim chłopakiem, czy dziewczyną i spontanicznych spotkań z innymi ludźmi, stała się także miejscem spotkania z Bogiem.

Czas najbardziej ku temu sposobny nadszedł o godzinie 0:00. Wtedy zaczęło się mówić o Panu Bogu wprost. Diakonia Ewangelizacji przedstawiła mocną pantomimę, ukazując, że zawsze jest szansa na powrót do Boga i doświadczenie Jego miłości. Mariusz potwierdził przesłanie scenki, dzieląc się świadectwem o zwycięstwie Boga w jego życiu.

Oto fragmenty świadectwa z dyskoteki zorganizowanej 14 II przez wspólnoty Ruchu w klubie Mannhatan w Bełchatowie. Dyskoteka starannie przygotowana, nagłośniona, stała się dużym wydarzeniem. Była przeżyciem dla tych, którzy w niej uczestniczyli, mówiły o niej stacje telewizyjne, można było przeczytać w gazetach.

Trzeba wychodzić tam, gdzie są ludzie. Trzeba mówić o Bogu na nowe sposoby.

Niech Jezus przekracza granice, niech działa tam, gdzie do tej pory Go nie wpuszczano, niech swoją Dłonią leczy, niech dotyka... Niech da się znaleźć tym, którzy Go szukają.

Tak kończy się to świadect-wo. Nic dodać, nic ująć.