Oaza I stopnia

(171 - kwiecień 2010)

Notatnik oazy I stopnia

Wojciech Duchant

Bajka

Pewnego razu w nie tak bardzo odległej krainie żył chłopiec imieniem Eldad udał się sam w góry by odnaleźć pewnego starca. Choć droga była bardzo długa, a las, przez który wędrował bardzo ciemny to udało mu się odnaleźć chatę mędrca. Kiedy zawitał okazało się, że wcale nie jest tam sam, prócz niego było tam całkiem sporo młodych ludzi, którzy tak jak on przybyli do pustelni w górach by pobierać nauki. Starzec, poczciwy i zgarbiony z otwartymi ramionami przyjmował wszystkich, a Eldad tak jak wszyscy inni znalazł tam miejsce dla siebie.

Nie myślcie, że była to sielanka. Chłopak musiał wstawać wcześnie rano i wraz z innymi sprzątać, gotować, dbać o ogród i pielęgnować chatę by w ciągu dnia pobierać nauki. Choć zadania te wcale nie należały do łatwych to wykonywane wspólnie stawały się prawdziwą radością.

Mędrzec, który słynął ze swej wiedzy pokazał im najważniejszą dla niego rzecz. Była to stara księga, która miała chyba z kilka setek, a może i tysięcy lat. Litery były bardzo zdobione, a język trudny i niezwykle mądry. Starzec z wielką czcią odczytywał każde słowo, jakie tam było. Jak twierdził księga ta została napisana przez Boga, dlatego jest pełna mądrości w miłości.

Każdy z nich mógł sięgnąć do księgi kiedy tylko chciał, każdy dostał też mały zeszyt, by zapisywać w nim to co wyczyta w księdze. Eldad był niezwykle ciekaw mądrości jakie są w niej zawarte. Często przychodził i przesiadywał długimi godzinami wertując zmurszałe karty i czytając stare opowieści. Wiele z nich dotknęło jego serca. Kiedy jakaś mu się szczególnie spodobała chłopiec z zapałem zapisywał to w swoim zeszycie. Pisał o bohaterach, co zrobili źle i jak powinni postąpić, pisał co go najbardziej zafascynowało, dotknęło, co dostrzegł przez daną historię. Szybko okazało się, że notowanie i układanie słów pozwalało mu jeszcze bardziej przeżyć daną opowieść, jeszcze bardziej ją zgłębić, jeszcze bardziej się nad nią zastanowić i poukładać w głowie. Dzięki temu większość z nich zapamiętał.

Kiedy czas nauki powoli się kończył mędrzec zebrał wszystkich uczniów. Okazało się, że często przyglądał się im, gdy pisali w swoich zeszytach. Wiele osób nie pisało prawie wcale, niektórzy spisywały tylko emocje i uczucia, a jeszcze inni opisywali bardzo obszernie najmniejsze szczegóły. Każdy z uczniów pisał wedle własnego uznania, swoim własnym sposobem i według swojego własnego odczucia, ale to co napisał było szczere. Starzec wręczył każdemu z nich spisany własnoręcznie egzemplarz swojej starej księgi, tak by każdy z nich mógł ją czytać i szukać w niej odpowiedzi i tego co Bóg napisał tylko do niego samego.

Kiedy Eldad wrócił do domu początkowo z zapałem, codziennie poświęcał prawie godzinę na czytanie swojej własnej Księgi. Okazało się, że wcale nie jest tak łatwo znaleźć tak dużo czasu, kiedy świat jest zaraz obok, a nie daleko z górami. Dlatego też chłopiec poświęcał temu coraz mniej uwagi i coraz mniej minut. Później zaczął czytać tylko co drugi dzień, potem co tydzień, aż w końcu przestał czytać w ogóle.

Eldad rósł i zmieniał się. Stał się wreszcie mężczyzną. Zupełnie zapomniał o wszystkim co mówił mu stary Mędrzec. Jego życie biegło własnym, całkowicie wolnym i niczym nieskrępowanym torem. Nie liczył się z ludźmi i nie bał się nikogo. Zawsze stawiał na swoim i realizował swoje cele. Zakochał się w pięknej dziewczynie i założył z nią rodzinę. Mimo tego wszystkiego czegoś mu brakowało. Choć osiągnął w życiu sukces i śmiało mógł twierdzić, że ma wszystko to nie był do końca szczęśliwy.

Kiedy któregoś dnia wchodził na strych by coś znaleźć potknął się i przewrócił skrzynię pełną starych, dawno nie używanych książek. Wypadły z niej kłęby kurzu i luźne, powyrywane kartki. Wśród nich był także mały zeszyt. Eldad sięgnął po niego i otworzył. Przez krzywo skreślone litery i nie do końca składne zdania zobaczył siebie samego jak dawno temu pisał te słowa w starej chacie w górach. Usiadł i zaczął czytać.

Okazało się, że opowieści, które tak poruszały jego serce w przeszłości i teraz bardzo do niego przemawiają. To co wtedy przeżywał wróciło z wielką mocą. Nie mogąc sobie przypomnieć niektórych opowieści (jak choćby tej o rudym chłopcu, który zabił olbrzyma z procy) poszukał swojej starej Księgę i zaczął ją czytać. Te same historie czytane teraz nabierały głębszego sensu, choć poruszały te same struny w jego sercu jak wtedy gdy był dzieckiem. Teraz potrafił nazwać wiele wydarzeń, inaczej je określić, jednak Mądrość zawarta w Księdze była ogromna. Teraz widział to o wiele wyraźniej niż kiedyś. Był w tym sens, który dawno gdzieś zgubił.

Od tego czasu Eldad znów zaczął czytać Księgę codziennie. Wszystko co było tam napisane było Prawdą, co więcej teraz to widział bardzo mocno i zaczął zmieniać swoje życie by postępować według tej Prawdy. Eldad wiedział, że odkrył mądrość w Miłości, o której bardzo dawno temu mówił mu pewien Starzec.