Praca nad sobą

(176 - styczeń 2011)

z cyklu "Skarbnica Kościoła"

O odpustach

Marta Dalgiewicz

Tradycja odpustowych kiermaszów z watą cukrową i kapiszona­mi nieco chyba zamarła – przynajmniej gdzieniegdzie. Ale mo­że to i dobrze, bo dzięki temu słowo „odpust” ma szansę od­zyskać prawdziwe znaczenie.

Jeśli nie zabiegamy o odpusty, znaczy to, że brakuje nam głębsze­go zrozumienia problematyki grzechu i jego bolesnych następstw. Od­puszczenie grzechów, którego doznajemy w sakramencie pokuty i po­jednania, jest odnowieniem komunii z Bogiem i darowaniem „kary wiecznej”, która zamyka dostęp do życia wiecznego. Ale grzech ma też skutki doczesne – wprowadza w życie człowieka nieład i nieupo­rządkowane przywiązanie. Proces oczyszczenia nazywany jest „karą doczesną”. Może być ona odpokutowana bądź za życia, bądź po śmierci – w czyśćcu. Już w Starym Testamencie pokazane jest pono­szenie kar wynagradzających za zło już po uzyskaniu przebaczenia (por. Wj 34,6-7), mówi o tym również Nowy Testament (por. Hbr 12,4-11). Jak wyjaśniał Jan Paweł II, „kara doczesna wyraża potrzebę cierpienia człowieka, który, chociaż pojednał się z Bogiem, ciągle jesz­cze jest naznaczony owymi «skutkami» grzechu, które powodują, że nie jest on jeszcze całkowicie otwarty na łaskę. Właśnie z uwagi na pełne wyleczenie, grzesznik musi wejść na drogę oczyszczenia ku peł­ni miłości” (audiencja generalna, 29 IX 1999 r.).

Jednym z głównych filarów nauki o odpustach jest wiara w „duchowy skarbiec Kościoła”, który tworzą przede wszystkim zasłu­gi Chrystusa, ale także wszystkich świętych. „Jest to bardzo starym dogmatem Świętych Obcowania, że życie poszczególnych dzieci Bo­żych łączy się cudowną więzią w Chrystusie z życiem wszystkich in­nych braci chrześcijan w nadprzyrodzonej jedności Mistycznego Ciała Chrystusa jakby w jednej mistycznej osobie – tłumaczy Paweł VI. – W ten sposób został utworzony «skarb Kościoła».”

Pierwsze wzmianki o odpustach (z 1. poł. XI w. z Francji i Hiszpa­nii) dotyczą odpustów częściowych pod warunkiem spełnienia dobre­go czynu, odwiedzenia kościoła itd. Był to przywilej papieski. O odpu­stach zupełnych mówi się od momentu, gdy papieże Aleksander II i Urban II udzielili całkowitego odpuszczenia kar doczesnych krzyżow­com broniącym Ziemi Świętej. W 1300 r. papież Bonifacy VIII ogłosił pierwszy rok jubileuszowy, połączony z odpustem zupełnym. Później odpustów mogli udzielać nie tylko papieże, ale i biskupi. Utrwaliła się praktyka zyskiwania przez  żyjących odpustów za zmarłych. „Historia odpustów, jak mało która, pełna jest bolesnych kontrowersji, których szczyt przypadł na przełom XIV i XV stulecia, kiedy renesansowi pa­pieże zaczęli wznosić w Rzymie okazałe budowle. Krytyka protestanc­ka w obliczu takich poczynań widziała w nich jedynie wulgarny handel łaską Bożą. W odpowiedzi Sobór Trydencki podtrzymał dotychczaso­wą naukę o odpustach, odrzucając zarzuty Reformacji, jakoby były one niepotrzebne w obliczu zasług i łask Chrystusa Pana” – podkreśla ks. Krzysztof Filipowicz.

Naukę o odpustach przedstawił papież Paweł VI w konstytucji apo­stolskiej „Indulgentiarum doctrina” z 1967 r. Według niej, „odpust jest to darowanie przed Bogiem kary doczesnej za grzechy, zgładzone już co do winy. Dostępuje go chrześcijanin odpowiednio usposobiony i pod pewnymi, określonymi warunkami, za pośrednictwem Kościoła, który jako szafarz owoców odkupienia rozdaje i prawomocnie przy­dziela zadośćuczynienie ze skarbca Chrystusa i świętych” (nr 5). Do Konstytucji odwołują się zarówno Katechizm Kościoła Katolickiego (nr 1471-1479), jak i Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 roku (kan. 992-997). W Roku Jubileuszu 2000 opublikowano nowy zestaw od­pustów. Warunki zyskania odpuszczenia kar doczesnych w Roku Jubi­leuszowym zostały przedstawione w bulli „Incarnationis mysterium”.

 

Termin „odpust” odnosi się często do corocznej uroczystości pa­trona kościoła. Jak wskazuje ks. prof. Bogusław Nadolski, nie jest to określenie poprawne, a bardziej odpowiednie byłoby słowo „patrocinum” (łac. patron). Choć faktem jest, że w dniu święta patro­na w danym kościele można uzyskać właśnie odpust zupełny, tj. cał­kowite odpuszczenie kar za grzechy.