Ten obcy

(223 - wrzesień - październik 2018)

O wolności i niewoli

ks. Franciszek Blachnicki

Jeżeli człowiek się boi, staje się niewolnikiem. Niewolę rodzi strach. Wyzwolenie musi być przede wszystkim wyzwoleniem człowieka z lęku, ze strachu

Zwróćmy jeszcze raz uwagę na cytat z Listu do Rzymian, gdzie jest powiedziane: „Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, aby się znów pogrążyć w bojaźni”. (U św. Pawła: być w niewoli to znaczy żyć w bojaźni.). „Natomiast otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba Ojcze»”.

Trzeba się głęboko wsłuchać w treść tego słowa, w całą jego dynamikę, dla której nawet celowo zatrzymano oryginalne jego brzmienie „Abba, Ojcze”. Jest w nim wyrażona przede wszystkim ufność. Wyobrażamy sobie dziecko mówiące „mama” albo „tata”. Wypowiadane przez nie słowa są nie tylko prostym nazwaniem po imieniu, lecz wyrażają relację dziecka do osoby, do której ma zaufanie, w bliskości której czuje się spokojne, pewne, bezpieczne. Identyczna jest postawa człowieka wobec Boga, kiedy mówi „Abba, Ojcze”. W tych słowach zawarte jest przezwyciężenie lęku. O tej postawie tak często w Ewangelii mówi Chrystus. Przypomnijmy chociażby ten przepiękny fragment Kazania na Górze o ptakach powietrznych i liliach polnych, i o tym, że: „Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie” (Mt 6, 32). Ciągle powtarzają się w Ewangelii słowa: Nie bójcie się, nie lękajcie się, nie trwóżcie się. W nich zawiera się zasadniczo treść Dobrej Nowiny – Ewangelii. A wyrasta ona stąd, że Chrystus objawił nam Boga jako Ojca i daje nam udział w swoim synostwie. 

Zwróćmy też uwagę, że ta relacja przez Chrystusa, przez udział w Jego Synostwie, do Boga Ojca stwarza rzeczywistość nieodwracalną. Sięgnijmy jeszcze do tekstu Ewangelii św. Jana, gdzie jest powiedziane: „Niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeśli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni” (J 8, 35-36). Relacja dziecięctwa, synostwa wobec Boga Ojca w Chrystusie jest czymś trwałym, nieodwracalnym. Chrystus jest zawsze w domu Ojca. A jeżeli my złączymy się z Chrystusem i będziemy mieli udział w Jego Synostwie Bożym, to uzyskaliśmy na stałe, w sposób nieodwracalny przystęp do Boga jako Ojca. Nie zaprzecza temu nawet rzeczywistość grzechu.

Z przytoczonym wyżej tekstem trzeba powiązać przypowieść o synu marnotrawnym, który wprawdzie odszedł od ojca i zgrzeszył, jednak ojciec się nie zmienił. Przypowieść o ojcu miłosiernym – który wychodzi na spotkanie syna i w ogóle nie przypomina mu jego grzechów, i raduje się, że syn wrócił – uczy nas, że każdy z nas ma prawo wrócić, choćby popełnił nie wiem jakie grzechy, że każdy z nas ma zawsze prawo powrotu przez Chrystusa i pewność, że będzie przyjęty. W tym zawarte jest przezwyciężenie wszelkiego stanu niepewności, wszelkiego zagrożenia, wszelkiego lęku, który odczuwamy na dnie naszej istoty. Wszystko co jest źródłem lęku, może być na tej drodze przezwyciężone. Jedynie Syn nas wyzwoli. Jedynie wejście w relację synostwa do Ojca zwycięża ostatecznie lęk i strach. Wchodząc w tę relację stajemy się w pełni ludźmi wolnymi.

Jest jeszcze jedna bardzo ważna teza: istotą niewoli człowieka jest egoizm. 

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym Wieczerniku.