Wokół początków życia

(219 - styczeń - luty 2018)

z cyklu "Dusza mnie pyta"

Oblicza żałoby

Błażej Kmieciak

Pod koniec września działające w Łodzi hospicjum perinatalne opublikowało w internecie zdjęcie małego dziecka. Było ono owinięte w kocyk. Z opisu wynikało, że fotografia przedstawia dopiero co narodzone dziecko, które po godzinie niestety zmarło. Doświadczana przez nie choroba uniemożliwiała mu samodzielną egzystencje. Osoby związane z hospicjum informowały na jednym z portali, iż przez godzinę dziecko to było z rodzicami, zostało ochrzczone. 

Podobne świadectwa posiadają w czasach dzisiejszych niezwykle znaczenie. Rodzice bohatera fotografii znajdowali się przed porodem pod opieką wspomnianego hospicjum. To właśnie w tym miejscach zaistniała dla nich możliwość skorzystania z pomocy genetyka, ginekologa, pediatry, psychologa oraz kapelana. Dzięki wsparciu tych ekspertów osoby w ich sytuacji oraz inne małżeństwa mogą uzyska informacje dotyczące często śmiertelnego schorzenia dziecka. Dowiadują się, czym tak naprawdę jest dane schorzenie. Jak wygląda w praktyce wsparcie dziecka z takim stanie, czy jest to w ogóle możliwe. Co jednak bardzo ważne rodzice nie są pozostawieni w te sytuacji sami sobie. Są przygotowywani do porodu dziecka, które prawdopodobnie nie będzie długo żyło. 

Zdaniem psychologów pracujących w coraz liczniej powstających w Polsce tego typu hospicjach tylko przywitanie chorego dziecka, a następnie jego pożegnanie daje rodzicom możliwość przejścia przez wszystkie etapy żałoby. Jest rozpacz i bunt, pojawia się negowanie wszystkiego i powolny powrót do rzeczywistości. W tym cierpieniu rodzice jednak wiedzą kogo opłakują, wiedza za kim tęsknią, mają świadomość jak wyglądał ich cud..

Aborcja jest działaniem całkowicie przeciwnym. Tutaj żałoba w zasadzie trwa po „zabiegu” nieprzerwanie. Kobieta nie zna dziecka, nie widzi go, nie może się z nim pożegnać. Jak wskazują m. in. analizy dokonane przez prof. Marię Ryś, Annę Stelmaszczyk oraz prof. Dorotę Kornas-Bielę nieprzepracowana żałoba w następnych latach powraca. U jednych pojawia się rozpacz i uzależnienie a u innych permanentny bunt oraz negowanie zła aborcji (to pozornie bezpieczne pozycja). Patrząc na twarze osób, biorących udział w tzw. czarnych protestach oraz strajkach kobiet trudno nie dojść do wniosku, iż mentalność aborcyjna w sposób niezwykły wsiąknęła do naszej rzeczywistości społecznej. Prawo do „własnego brzucha”, hasła „wolności wyboru” wsparte czarnym kolorem symbolizującym protest uświadamiają, że żałoba może mieć także wymiar społeczny. 

Czytając wypowiedzi polityków szczycących się udziałem w tzw. „czarnym wtorku” trudno zrozumieć czego w istocie oczekują. Z jednej strony chcą tzw. wolności wyboru. Z drugiej jednak natychmiast perspektywy dodaje się, ze konieczny jest szeroko dostęp do antykoncepcji oraz in vitro. Gdzie tutaj logika? 

Siostra prof. Barbara Chyrowicz z KUL już kilka lat temu podkreślała, że podobne postulaty są całkowicie sprzeczne wewnętrznie. Z jednej strony dziecka ma nie być, następnie można je sztucznie począć, a jeśli stwierdzi się u niego wady można je wyeliminować. 

Okazuje się, że nowy projekt liberalizujący aborcję idzie jeszcze dalej. Postuluje się w nim karę za głoszenie niezgodnych z nauką poglądów oraz opinii. Na jakiej jednak podstawie to stwierdzić? Nauka od wieków podkreślała, że związek kobiety oraz jej dziecka jest unikalny i trudny do pełnego zrozumienia. Coraz trudniej zrozumieć także złość na twarzach części kobiet, które ubrane na czarno żądają praw całkowicie sprzecznych z logiką. Jakże naturalnie przychodzą do głowy teraz słowa Boga zapisane w Księdze Proroka Izajasza . „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie”