Dary Ducha Świętego

(201 - wrzesień - październik 2014)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Obrońca Sodomy

Karol Madaj

Trzej goście wyruszyli na wschód z okolic Hebronu i odprowadzani przez Abrahama doszli do miejsca skąd mogli spojrzeć w dół na Sodomę leżącą niegdyś na południowym wybrzeżu Morza Martwego (w. 16). Jeden z nich został w naszej opowieści utożsamiony z objawiającym się Jahwe, który wtajemnicza patriarchę w swoje plany (w. 17). W czasie gdy Abraham targował się z Panem (w. 23-33), dwaj aniołowie zeszli w kierunku Sodomy (w. 22). Według Targumu Neofiti jeden z nich miał zniszczyć Sodomę, a drugi uratować Lota.

Bóg dopuścił Abrahama do swoich sekretów (w. 17). Targum nazywa tu Abrahama „przyjacielem Boga”, co pokazuje, że Najwyższy tylko z przyjaciółmi dzieli się wiedzą o swoich zamiarach (J 15,15, Am 3,7). Zdaniem Rasziego Bóg, który ofiarował Abrahamowi między innymi ziemię Sodomy (10,19) i nazwał go „ojcem wielu narodów” (17,4) nie miał innego wyjścia, jak tylko powiadomić „ojca” o planowanej zagładzie „dzieci”. 

Słowo Boże podaje jeszcze jedną przyczynę wtajemniczenia Abrahama. Na ojcu spoczywał obowiązek przekazywania wiary swoim potomkom (w. 19). Skoro Abraham miał uczyć innych wypełniania przykazań, sam powinien rozumieć zamysły Boga i być przekonany o Jego sprawiedliwości. Bóg użył wobec patriarchy zwrotu „upatrzyłem go sobie”, dosłownie „poznałem go”. Raszi sugeruje nawet: „pokochałem”, tłumacząc, że ten, kto kocha, dąży do tego, żeby lepiej poznać umiłowanego. Jezus powie na sądzie do tych, którzy czynią nieprawość: „Nigdy was nie znałem” (Mt 7,23). Bóg bowiem „nie zna” tych, którzy chcą trwać w grzechu, zaś „zna” sprawiedliwych, którzy chcą trwać z Nim w relacji przyjaźni. Tora pokazuje nam tu, że ci, którzy żyją w komunii z Bogiem, często wiedzą więcej o przyszłości. Bóg daje im też łaskę interpretowania teraźniejszości, by – podobnie jak Abraham – mogli skutecznie objaśniać rzeczywistość swojej rodzinie.

Bóg potraktował sprawę Sodomy i Gomory bardzo poważnie (w. 20). Użyto tu podobnego sformułowania, jak w opowiadaniu o wieży Babel: „zstąpię i zobaczę” (11,5). Sugeruje to, że Bóg zamierzał osobiście zbadać sprawę. Zdaniem komentatorów Tora używa tu antropomorfizmu, by nauczyć nie tylko zawodowych sędziów, ale i nas, wydawania wyroków dopiero po dokładnym zbadaniu faktów. Sam Bóg dał przykład  sprawiedliwego osądzania na podstawie dowodów.

Na czym miała polegać nieprawość mieszkańców Sodomy i Gomory? Według proroka Ezechiela grzeszyli wyniosłością, zachłannością, obojętnością wobec biednych oraz dopuszczaniem się obrzydliwości (Ez 16,49). Zdaniem żydowskich komentatorów korzeniem zła w Sodomie była chciwość (por. 1Tm 6,10). Bogaci Sodomici nie chcieli u siebie biednych przybyszów. Obojętność wobec potrzebujących była powszechna i społecznie akceptowalna, a nakarmienie głodnego lub danie jałmużny żebrakowi traktowane było wręcz jako przestępstwo. Imigrantów odstraszały też seksualne perwersje. Sodomici byli zamknięci i gotowi na wiele, byle tylko nie obniżać własnego standardu życia. Krzyk poszkodowanych doszedł do Boga (w. 20), który zstąpił, dając grzesznikom szansę skruchy. Jednakże, co zobaczymy w następnym rozdziale, znieprawiona społeczność sama siebie pozbawiła prawa do życia w Ziemi Świętej. Bóg oczyszczał Kanaan z grzesznych narodów i przygotowywał miejsce dla prawdziwych dzieci Abrahama.

Ojciec Abraham wcielił się w rolę adwokata wstawiającego się za Sodomą. Chciał wykazać swoim potomkom, że Pan jest sprawiedliwy i karze jedynie grzeszników, gdyż większą niesprawiedliwością jest potępienie kilku niewinnych niż oszczędzenie wielkiej liczby nieprawych (w. 23).  Pełna szacunku i pokory (w. 27) sześciokrotna prośba była za każdym razem akceptowana przez Boga. Zaczęło się od „50”, czyli dziesięciu sprawiedliwych w każdym z pięciu miast regionu (14,2).  Zdaniem Rabinów owe „dziesięć razy pięć” miało pozwolić zebrać minjan, tzn. minimum mężczyzn wymagane do wspólnotowej modlitwy. Napięcie narasta z każdą prośbą patriarchy o obniżenie wymaganej liczby sprawiedliwych. Bóg przerwał rozmowę na dziesięciu, wiedząc, że nie ma tam nawet tylu (w. 32). Z następnego rozdziału dowiadujemy się, że Lot był jedynym sprawiedliwym, który został ocalony, mimo zagłady całego miasta. Odpowiedź Pana pokazuje zbawienną rolę świętych w społeczeństwie. Przed niewolą babilońską Bóg chciał znaleźć chociaż jednego sprawiedliwego, by ocalić Jerozolimę (Jer 5,1). Z kolei cierpienie jednego miało przynieść zbawienie całemu Izraelowi (Iz 53). Przepowiednia o cierpiącym Słudze Jahwe zrealizuje się dopiero w Chrystusie, który w pojedynkę ocali wszystkich pokutujących grzeszników z mnóstwa narodów.