Duch Święty

(151 - maj - czerwiec 2007)

z cyklu "Wieczernik Domowy"

Ocena stopnia ciężkości grzechów seksualnych

Ksawery Knotz OFMCap

Stwierdzenie, że naruszenie porządku w sferze seksualnej „jest obiektywnie przekroczeniem ciężkim” oznacza, że Kościół, wypowiadając się zdecydowanie na temat zła moralnego osądza jedynie zewnętrzne zachowania (ludzkie czyny), a nie człowieka, który się tego czynu dopuścił. Gdy zastanawiamy się nad obiektywnym złem, które wyrządza jakiś czyn, albo prowadzi do niego, np. utratę życia, stwierdzamy, że zabicie człowieka jest obiektywnie przekroczeniem ciężkim. Gdy jednak osądzamy konkretnego człowieka nasz sąd, o ile ma być sprawiedliwy, musi być o wiele bardziej złożony. Dlatego sprawiedliwy osąd moralny wykracza poza ocenę zewnętrznych skutków ludzkiego czynu. Wymaga dowiedzenia się czegoś o jego wnętrzu: z jaką intencją działał, w jakich okolicznościach się to wydarzyło… 

W przypadku oceny moralnej małżonków warto wziąć pod uwagę nie tylko osobowy rozwój, ale i w jakim okresie małżeństwa pojawiają się grzechy seksualne. Pomimo zewnętrznego podobieństwa każdego z grzechów, jest zasadnicza różnica, gdy, np. zachowania antykoncepcyjne pojawiają się przy możliwości regularnego współżycia seksualnego, czy np. po kilkumiesięcznym okresie wstrzemięźliwości w fazie karmienia piersią? Czy u małżeństwa bezdzietnego czy mającego już trójkę albo czwórkę dzieci? Tego typu rozróżnienia budzą czasami kontrowersję, dlatego że pewna grupa ludzi woli proste i nieskomplikowane (a tym samym bezosobowe) rozstrzygnięcia moralne. Tylko, że wtedy, gdy mamy do czynienia z żywym człowiekiem takie proste rozstrzygnięcia mogą się okazać bardzo niesprawiedliwe. Wyjaśnijmy to na najbardziej jaskrawym przykładzie sądu nad człowiekiem, który spowodował śmierć drugiej osoby. Wykroczył przeciwko przykazaniu: „nie zabijaj”. Jest to przykazanie sąsiadujące z przykazaniem: „nie cudzołóż”. W przypadku zabicia człowieka można otrzymać bardzo różną karę. Karę śmierci lub dożywotniego więzienia – za zabójstwo z premedytacją; za zabójstwo w afekcie można pójść do więzienia na kilka lat; dostać karę w zawieszeniu – za nieumyślne spowodowanie śmierci, np. w wypadku samochodowym. A gdy stwierdzi się niepoczytalność człowieka (np. ratującego świat przed kosmitami, z którymi utożsamia niektórych ludzi) – można zostać uniewinnionym, ale w zamian za to skierowanym do szpitala psychiatrycznego na stosowne leczenie. W każdym z tych przypadków dokonała się tragedia zabicia człowieka, ale ten obiektywnie zły czyn został w inny sposób oceniony…

Kościół w swoim nauczaniu moralnym od wieków stosuje takie podejście do grzesznika. Ma ono odbicie w definicji grzechu śmiertelnego. „Grzechem śmiertelnym jest ten, który dotyczy materii poważnej i który nadto został popełniony z pełną świadomością i całkowitą zgodą” (za VS 70). Definicja ta „nie tylko zwraca uwagę na „poważną materię” grzechu śmiertelnego, ale przypomina też, że jego koniecznym warunkiem jest „pełna świadomość i całkowita zgoda”. Zresztą zarówno teologia moralna jak i praktyka duszpasterska dobrze znają przypadki, w których czyn poważny ze względu na swoją materię nie stanowi grzechu śmiertelnego, z powodu braku pełnej świadomości lub całkowitej zgody osoby, która go dokonuje” (VS 70)…

Napięcie pomiędzy obiektywną 

i subiektywną oceną grzechu

Bardzo często, i to właśnie w przypadku grzechów seksualnych, próbujemy ocenić grzech wybiórczo tylko na podstawie jednego z trzech podanych kryteriów.. Popełnia się wtedy błąd, który polega na braku sprawiedliwego osądu ludzkiego czynu…

Wyważony i roztropny sąd nie jest łatwy. Ludzie zależnie od osobowości, sposobu w jaki przeżywają swoją seksualność, doświadczeń życiowych, potrzebują różnego podejścia duszpasterskiego. Jednym osobom trzeba z całą stanowczością uświadamiać powagę zła, które czynią, innym, przeżywającym duże poczucie winy i straty trzeba pomóc odzyskać głębszy sens życia. W wielu przypadkach potrzebne jest oddramatyzowanie problemów seksualnych, aby umęczony człowiek, zafiksowany na swojej seksualności, mógł pomimo swoich problemów cieszyć się życiem, odkryć Bożą miłość i przebaczenie. (…)

Gradacja grzechów ciężkich

W czasie trwania Synodu Biskupów na temat pokuty i pojednania niektórzy Ojcowie zaproponowali potrójne rozróżnienie grzechów, które byłyby określane jako powszednie, ciężkie i śmiertelne. Ten podział mógłby naświetlić fakt, że „między grzechami ciężkimi istnieje pewna gradacja” (RP). Rozróżnienie to ma znaczenie dla pożycia seksualnego. Istnieje bowiem różnica między małżeńskimi grzechami seksualnymi mającymi uniemożliwić urodzenie się dziecka: małżeńskim rozbudzaniem się do orgazmu poza stosunkiem seksualnym, stosunkiem przerywanym, prezerwatywą, antykoncepcją hormonalną, spiralą wewnątrzmaciczną, aborcją. Nie uwzględniając tych różnic zatraca się ważne proporcje. Nie każdy grzech seksualny ma taką samą siłę destruktywnego oddziaływania i tak samo szybko sprowadza zagrożenie. Pieszczoty cielesne doprowadzające do orgazmu bez odbycia stosunku seksualnego mają w sobie dużo elementu spontaniczności, charakteryzują się łatwością przekroczenia cienkiej granicy, poza którą nie można już zatrzymać narastającego podniecenia. Ich podjęcie nie niszczy płodności kobiety, nie wywołuje wczesnego poronienia. Takie zachowania antykoncepcyjne są naturalną pokusą i słabością małżeństw, które są wierne fundamentalnej kwestii, jaką jest nie stosowanie żadnych środków antykoncepcyjnych. 

W porównaniu z zaawansowanymi pieszczotami zgoda na użycie prezerwatywy jest przekroczeniem kolejnego progu. Już sama decyzja jej użycia powoduje, że zanim się ją zastosuje trzeba przedtem ją kupić, zgromadzić jej zapasy. Prezerwatywa i inne środki antykoncepcyjne wprowadzają w pożycie małżeńskie element dalekosiężnego przewidywania i planowania grzechu. Decyzja ta nie rodzi się pod wpływem chwili, impulsu, ale jest podjęta z namysłem, staje się wybraną i zaplanowaną opcją życia. Małżonkowie już bardziej świadomie decydują się zbudować barierę między sobą, która osłabia więź między nimi, wytwarza pewien dystans. Dokonują swoistej inicjacji w świat nie słuchający Boga. Pigułka antykoncepcyjna jeszcze skuteczniej wprowadza w niechrześcijańską kulturę. Rodzi konieczność regularnego jej stosowania, powoduje zagrożenie zdrowia a nawet ryzyko wywołania wczesnego poronienia. Decyzja ta wiąże się z zasadniczymi wyborami życiowymi, które szybko i skutecznie zmieniają mentalność człowieka. Jeszcze poważniejszy wymiar moralny będzie miał wybór spirali wewnątrzmacicznej, pigułki „po stosunku” lub aborcji. 

Nie umiemy jednak określić, który grzech, u kogo i jak szybko doprowadzi do pojawienia się grzechu śmiertelnego. Kompromisy w małych sprawach mogą niekiedy szybko doprowadzić do przyzwolenia na większe zło. Bardzo trudno jest ustalić granicę tolerancji dla zła. Dlatego uznając rację takich rozróżnień trzeba pamiętać, że najważniejszy jest zasadniczy podział na grzechy powszednie i śmiertelne. „Pozostaje jednak zawsze prawdą, że istotna i decydująca różnica zachodzi między grzechem, który niszczy miłość a grzechem, który nie zabija życia nadprzyrodzonego: pomiędzy życiem i śmiercią nie ma drogi pośredniej” (RP). 

Pokazanie dwóch kierunków: ku życiu i ku śmierci, uświadamia istnienie pewnego procesu jaki może być obecny w życiu człowieka – ku świętości lub ku wiecznemu potępieniu. Poszczególne grzechy powszednie mogą stopniowo znieczulać sumienie i przygotowywać grunt pod znacznie poważniejsze wykroczenia. Nie raz małżonkowie mówią, że gdyby zgodzili się na prezerwatywę, to byłoby im bardzo ciężko wrócić do praktykowania wstrzemięźliwości okresowej i znaleźliby wiele powodów, aby się usprawiedliwić i trwać w grzechu. Wolą świadomie nie wchodzić na drogę zła. Doświadczenie pokazuje, że chrześcijanin ma pewność, która płynie „z faktu, że „jest zrodzony z Boga” (…) jest w nim jakaś moc, która go zachowuje od upadku grzechu; „Bóg go strzeże”, „Zły go nie dotyka”; że jeśli grzeszy ze słabości czy niewiedzy, ma nadzieję dostąpienia odpuszczenia, także dzięki pomocy płynącej ze wspólnotowej modlitwy braci” (RP 17). Wiele małżeństw katolickich, które na codzień starają się żyć z Bogiem, w wielu dziedzinach życia wiernie zachowuje Boże przykazania, ma przeświadczenie, że ich miłość nie może tak od razu, nagle, zaowocować grzechem śmiertelnym w sferze seksualnej. Żyją w pokoju serca, że pomimo upadków w sferze seksualnej wynikłych ze słabości lub z niewiedzy czują się kochani przez Boga. Bóg ich strzeże przed grzechem ciężkim. Nie lekceważą sobie swoich problemów seksualnych, starają się poprawiać (wychodzi im to raz lepiej raz gorzej). Traktują je słusznie jako grzechy powszednie wyznaje przy okazji regularnej spowiedzi, albo polecają je Bogu w czasie „spowiedzi powszechnej” na początku Mszy św. i idą do Komunii św. 

Ich doświadczenie miłości Boga, współmałżonka, ale i okresów odejść od żywej wiary, grzechów małżeńskich, także i w sferze seksualnej, pozwala nam dostrzec jeszcze inne kryteria osądu, ważne w podejściu do grzechów seksualnych. Jeżeli chce się oceniać sprawiedliwie człowieka, to trzeba też wziąć pod uwagę codzienne życie. Jest wielu ludzi, którzy mają jakieś swoje problemy seksualne, ale są znani jako bardzo dobrzy małżonkowie, troszczący się o współmałżonka, dzieci, mający słuszną opinię ludzi dobrych i szlachetnych. Starają się oni żyć uczciwie, wkładają wysiłek w uporządkowanie swojego życia seksualnego, dążą do poprawy. Widać, że zależy im na zachowaniu czystości. „W posłudze duszpasterskiej, celem wydania w poszczególnych przypadkach słusznego osądu, powinno ocenić się cały normalny sposób działania konkretnej osoby, nie tylko co do praktykowania miłości i sprawiedliwości, lecz także co do wysiłku, z jakim zachowuje ona przykazanie czystości”. Jeżeli człowiek stara się unikać okazji do grzechu, walczy z nim, to jest to bardzo ważny znak, tego, że jest w niej dążenie ku dobru, ku Bogu, że łaska Boża w nim działa i wspomaga wysiłek pracy nad sobą. Jest to tym samym znak, że człowiek nie żyje w grzechu śmiertelnym. W takich sytuacjach trzeba pomóc danej osobie, badając czy korzysta ze wszystkich dostępnych środków pomocnych w drodze do wolności. „Przede wszystkim należy więc przekonać się, czy zostały zastosowane niezbędne środki, zarówno naturalne, jak i nadprzyrodzone, jakie na podstawie wielowiekowego doświadczenia asceza chrześcijańska zaleca dla opanowania pożądliwości i osiągnięcia postępu w cnocie (PH 9).