Maryja

(148 - styczeń 2007)

z cyklu "Wieczernik dla Ciebie"

Odpowiedzi na pytania

Diakonia Życia

Na stronach Centralnej Diakonii Życia od prawie dwóch lat istnieje dział: „Diakonia Życia odpowiada na pytania”. Można tam zadać pytanie z dziedziny płciowości, miłości, przyjaźni, relacji narzeczeńskich – wszystkiego co jest przedmiotem posługi diakonii. Poniżej zamieszczamy kilka wybranych pytań i odpowiedzi, zachęcając do zaglądania w razie potrzeby na tę stronę. Jej adres http://www.oaza.org.pl/cdz

Jestem osobą jak na razie samotną. w najbliższej przyszłości pragnę założyć rodzinę. Sądzę, że najwyższy czas zacząć obserwować swój organizm (jestem kobietą ;-D) Czy moglibyście polecić mi jakieś metody, albo choć jedną najskuteczniejszą. napisać na czym ona polega i gdzie można zaopatrzyć się w potrzebny „sprzęt”?      

Ola

Nowoczesne metody naturalnego planowania rodziny, to przede wszystkim metody objawowo-termiczne. Polegają one na pomiarze podstawowej temperatury ciała, obserwacji śluzu wytwarzanego przez szyjkę macicy oraz obliczeniach na podstawie długości poprzednich cykli miesiączkowych czy pierwszej wyższej temperatury w poprzednich cyklach. W zależności od ośrodka promującego metodę mamy w takim przypadku do czynienia z metodą polską (opracowaną przez doktor T. Kramarek), wielowskaźnikową (angielska, Birmingham – promowaną w Polsce przez PSNNPR – http://www.npr.csc.pl/), Roetzera (austriacką – promowaną przez INER –http://www.iner.pl) czy metodą Kippleyów (promowaną przez LMM – http://ww.npr.pl/). INER i LMM mają na swoich stronach podane terminy kursów, z tym, że LMM prowadzi przede wszystkim kursy dla małżeństw. Skuteczność metod objawowo-termicznych stosowanych w celu odłożenia poczęcia jest bardzo wysoka (PI mniejszy niż 1 – konkretny wynik zależy od cytowanego badania i konkretnej metody). Ważne, aby w praktyce stosować wybraną przez siebie konkretną metodę NPR, a nie swoją mieszankę reguł, bo skuteczność dotyczy opracowanych metod a nie nowej metody „opracowanej” przez złożenie wybranych reguł.

Krzysztof Janowski

Chciałbym się dowiedzieć co to są komórki macierzyste. Słyszałem, że badania nad nimi, a właściwie przy ich użyciu są czymś złym, ale nie wiem dlaczego.

O.Ż.

Komórki macierzyste, są to komórki, które są zdolne do potencjalnie nieograniczonej liczby podziałów (inaczej mówiąc są nieśmiertelne i samoodnawialne) oraz mają zdolność do różnicowania się do innych typów komórek. Z tych dwóch powodów mogą służyć do leczenia ludzi. Jednak tylko z embrionalnych komórek macierzystych (w przeciwieństwie do pozyskiwanych z organizmu dorosłego) mogą powstać dowolne tkanki i narządy. Powoduje to, że naukowcy nie ustają w wysiłkach usprawnienia procesu zapłodnienia „in vitro” oraz klonowania w celu pozyskania tych komórek. Ich działania są sprzeczne z nauką Kościoła Katolickiego: wyłącznym prawem małżonków do „stania się ojcem i matką wyłącznie dzięki sobie” – instrukcja Kongregacji Nauki Wiary „Donum vitae” (Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 2376).

Łukasz Kozyra

Po prawie 7 miesiącach rozstałam się z moim Chłopakiem, którego Kocham. Początkowo to On ze mną zerwał, a ja po prostu nie chciałam Jego powrotu... Nasz związek był cudowny, umieliśmy się zawsze dogadać, uzupełnialiśmy się… Mimo, że mieszkaliśmy daleko od siebie i dzieliła Nas spora różnica wieku umieliśmy sobie dać radę. Ktoś pewnie zapyta się wobec tego co się stało? Odpowiedz jest bardzo prosta: nie umieliśmy sobie poradzić z cielesnością. Pewnego dnia w Naszym związku „zamieszkał” petting, staraliśmy się, żeby tego nie było, ale to się stało silniejsze… M.in. przez to rozpadło się to co Nas łączyło. Dziś wiem, ze nie będzie powrotu… Dziewczyny (piszę głównie do Was bo to Wy macie decydować) – nie pozwalajcie sobie na tego rodzaju przyjemność, zły wtedy bardzo działa. Piszę to ku Waszej przestrodze, ja Mam nadzieję, że mój Były znajdzie prawdziwą Miłość i sama na taką liczę, pytanie tylko, czy gdybym kiedyś powiedziała nie, to czy dziś nie byłabym najszczęśliwszą dziewczyną na świecie... Z Bogiem.

Marta

Dziękujemy za Twoje świadectwo Marto! Mamy nadzieję, że Pan Bóg doda Ci sił w każdym etapie twojego życia i życzymy owocnego i dobrego budowania relacji z innymi ludźmi.

Barbara i Krzysztof Janowscy

Jesteśmy od niedawna narzeczeństwem. Prosimy o radę odnośnie NPR. Jaka jest najlepsza metoda NPR? Czy wybór konkretnej metody powinniśmy uzależnić od naszej sytuacji tj. np. od stanu zdrowia i fizjologii narzeczonej? Wiemy o książkowych kursach NPR, ale czy to dobre, czy lepiej skonsultować to z kimś, kto się na tym zna, a może konieczny jest kurs w grupie? Zawarcie sakramentu małżeństwa nie planujemy wcześniej niż za trzy lata, więc czy jest sens zaczynać teraz praktykowanie NPR skoro chcemy poczekać ze współżyciem do ślubu? 

narzeczeni

Właściwie trudno powiedzieć, która metoda NPR jest najlepsza. Wszystkie współczesne metody NPR (czyli objawowo-termiczne czy wielowskaźnikowe a nie tzw. kalendarzyk) mają podobną bardzo wysoką skuteczność pod warunkiem, że się dobrze obserwujemy a później stosujemy do obserwacji. Myślę, że najlepiej trochę o tym poczytać, spróbować poobserwować np. 1 cykl i wybrać się na konsultację do nauczyciela NPR. Czasami są organizowane kursy NPR gdzie interpretuje się wiele różnych obserwacji – polecam. Mimo, że planujecie ślub za jakiś czas i nie planujecie współżycia przed ślubem (godne pochwały…) jak najbardziej obserwacje mają sens. Nabierzecie wprawy, sprawdzicie czy wszystko funkcjonuje jak należy, zbierzcie dane o długościach cykli i pierwszych wyższych temperaturach, aby wyniki obliczeń były bardziej wiarygodne. Im więcej obserwacji tym lepiej…

Barbara Janowska

Kobieta rodząc się ma w organizmie określoną ilość komórek jajowych, każda miesiączka to jedna komórka mniej – czy jest duże prawdopodobieństwo, że w wieku ok. 30 lat już się „wyczerpią”

aga

Kobieta w momencie narodzin posiada w swoich jajnikach ok. 400000 komórek jajowych, z których dojrzewa ok. 0,1% czyli 400 (średnio 35 lat x 12 owulacji rocznie = 420). Termin menopauzy jest w znacznej mierze uwarunkowany genetycznie i może być przekazywany dziedzicznie.

Łukasz Kozyra

Witam. mam pytanie dotyczące gestów bliskości seksualnej. Co to są te gesty? I czy zawsze są one grzechem? Czy zły jest każdy pocałunek poza usta-usta, czy w okolicach twarzy, albo czy nie mogę dotykać mojego chłopaka? Albo nagość? Żyjemy w czasach, gdzie niektóre części ciała są aż nadto odsłonięte, czy moda na opalanie bikini. I muszę trochej zaprotestować że chyba nie zawsze w jakimś nadmiernym stopniu pocałunki czy dotyk pobudzają. Fakt, są przyjemne ale chyba są wyrazem miłości(?) więc czy zawsze są złe? No i jak znaleźć granicę miedzy tym co dozwolone a tym co już nie? Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź:)

zaintrygowana

Droga Zaintrygowana! Bardzo cieszy mnie Twoja dociekliwość. Myślę, że jest to oznaką zatroskania o czystość oraz tego, że nie zostawiasz niczego przypadkowi. Problem, który poruszasz nie jest łatwy do zdefiniowania. To troszkę tak, jak z długością spódniczki. Można powiedzieć, że spódnica powinna być przynajmniej do pół uda, ale to nie jest odpowiedź dokładna. Ponieważ u jednej dziewczyny nawet i krótsza spódniczka nikogo nie zainteresuje, nie pobudzi itp., a u innej choćby i do samej ziemi ubrała każdy krok wzbudza zainteresowanie płci przeciwnej. Tak to już jest z tą sferą – różna jest nasza wrażliwość seksualna. Ważne jest, aby poznać tę swoją wrażliwość, ale trzeba też liczyć się z tym, że żyjemy wśród innych ludzi, a oni też mają swój próg wrażliwości. Stąd Karol Wojtyła tak dużo pisał o odpowiedzialności. Nie można tak łatwo powiedzieć sobie np. w kwestii ubioru (np. bikini) „nie muszą na mnie patrzeć”. Jak widzisz to złożona kwestia. W dziedzinie gestów jest może troszkę łatwiej, ponieważ trzeba poznać wzajemną wrażliwość swoją i kochanej osoby. Dla jednych prosty pocałunek jest eksplozją doznań i pragnień, aby pójść dalej; dla drugich jest przyjemny, ale nic więcej nie wzbudza. Doświadczenie jednak uczy, że dziewczęta i kobiety zbyt niefrasobliwie traktują męską seksualność. Patrząc na nią często przez pryzmat własnych odczuć, które jednak znacznie odbiegają od tego, czego doświadcza mężczyzna. Kobieca seksualność nastawiona jest na zwrócenie na siebie uwagi i zatrzymanie na sobie. Męska na rozsiewanie życia. To natura. A rozum uczy nas poznania tych praw i zarządzania nimi dla naszego dobra. Zwracaj na siebie uwagę, na SIEBIE, na swoje wartości. Również poprzez swoją cielesność, ale nie całkiem odsłoniętą, bardziej tajemniczą niż podaną do publicznej wiadomości. Jak to osiągnąć – inwencja własna i ciekawa przygoda! Zatrzymuj na sobie uwagę. Zatrzymuj dobry związek, dobrą relację. Jak? Również sobą jako wartością. Taka wartościowa dziewczyna przyciąga wartościowych chłopaków, a nie męskie ochłapy (przepraszam za wyrażenie). Powodzenia

Krystyna Dudzis