Życie w pojedynkę - powołanie czy przymus?

(150 - kwiecień 2007)

z cyklu "Wieczernik Domowy"

Odpowiedzialność

Krzysztof Janowski

Człowiek żyje w jakimś określonym środowisku. W swoim środowisku rodzinnym, w szkole, w pracy. I w tym środowisku ma już wyrobioną jakąś opinię i często zachowuje się w sposób potwierdzający tą opinię. Ale są w życiu takie momenty, gdy człowiek zostaje wyrwany ze swojego dotychczasowego środowiska. Bo na przykład skończył szkołę średnią i wyjechał do innego miasta na studia, zwłaszcza gdy w tym innym mieście nie ma poprzednich znajomych. Albo wyjechał z pracy na delegację. Wyjechał na jakiś czas do pracy do innego miasta lub do innego kraju. Albo… i tu można wymienić jeszcze wiele innych sytuacji.

A co dzieje się z tym człowiekiem w takim momencie? Jak zaczyna się on zachowywać? Myślę, że wszystko zależy od tego, na kogo trafi w nowej sytuacji, a przede wszystkim od tego, jakie były motywy i siła jego dotychczasowego zachowania. Jeśli były to motywy słabe, motywy strachu, motywy dostosowania się do otoczenia, to w nowym otoczeniu może okazać się, że człowiek całkiem się przemienił. Z grzecznego ucznia stał się studentem – pijakiem i imprezowiczem, z dobrego męża w domu, stał się imprezowiczem na delegacjach czy w pracy poza miejscem zamieszkania…

Czy tak musi być, czy nie da się jednak wygrać z tą nową sytuacją? Myślę, że jeśli ktoś chce, to uda się mu wyjść z twarzą również w nowym otoczeniu. W książce „E-mail od Pana Boga do mężczyzny” Andy Doninger napisał między innymi: „Bohater biblijny Józef był niewolnikiem Egipcjanina Potifara. Gdy jego żona chciała skusić Józefa do czynu nieczystego, ten wymknął się z pokoju, jakby uciekał przed śmiercią… Wskazałem mu drogę wyjścia, ale musiał uciec od pokus świata pod Moją opiekę. Kiedy będziesz w paszczy pokus, wskażę ci drogę wyjścia. Nigdy nie pozwolę, abyś był kuszony ponad swoje siły i dam ci przekonanie o tym, co jest słuszne, a co nie. Ty jednak musisz działać według Moich wskazań i biec w kierunku wyjścia bezpieczeństwa”. Myślę, że można to skrócić w słowach, że czasami to nowe towarzystwo musimy opuścić, uciec od niego, aby nie miało na nas złego wpływu.

A skąd mieć do tego siły? Dalej w tej samej książce autor pisze między innymi: „Wewnątrz ciebie toczy się bitwa podobna do prowadzonej przez dwa psy walczące o kość. Pierwszy pies jest psem duchowym… drugi pies jest psem cielesnym… Te dwa psy dzień i noc toczą bitwę o władzę nad twoim życiem. Zwycięży ten, którego lepiej karmisz. Duchowego psa uczyniłem mocniejszym, ale jeżeli zdecydujesz się karmić psa cielesnego, a głodzić duchowego, łatwo zrozumieć, który z nich zdominuje twoje życie. Zachęcam cię do karmienia twojego ducha przez ustawiczną dietę modlitwy, Eucharystii, Pisma Świętego, służby i ofiary, co zagłodzi psa cielesnego.”

Czyli uciekając od tego złego towarzystwa nie mamy wpaść w pustkę, w samotność, ale mamy przybliżyć się do Boga. Mamy wypełnić się Jego dobrem i to umocni nas do zwycięstwa. To ważna zasada poprawy naszego życia, zawsze chcąc wykorzenić coś złego warto zastąpić to czymś dobrym, a nie tylko wyrzucić z naszego życia.

A dlaczego odpowiedzialność? Bo możemy nic nie zrobić i zmienić się w nowej sytuacji na gorsze, nawet grać na dwa fronty, dla jednych być pijakiem a dla innych porządnym człowiekiem. Albo możemy podjąć odpowiedzialność za swoje życie w każdej sytuacji, szukać oparcia u Boga i zawsze starać się być dobrym. Tego ostatniego sobie i Wam drodzy czytelnicy serdecznie życzę.