Słuchać Pana w Kościele

(180 - lipiec - sierpień 2011)

z cyklu "Wieczernik Domowy"

Odstresuj się

Krzysztof Janowski

Współczesny świat jest pełen stresu. Stresuje nas praca, mamy wiele sytuacji stresujących w domu, w życiu codziennym, w szkole. Czy to dobrze?

Stres to nasza reakcja jeszcze z czasów prehistorii, w zakresie uciekaj albo walcz. W tamtym czasie spotykając tygrysa szablozębnego nasz praprzodek musiał podjąć szybką decyzję czy zwiewać czy go pokonać i w obu przypadkach potrzebował ponad 100% swojej sprawności, aby mu się to udało.

U każdego człowieka zależność efektywności działania od siły stresu przypomina coś w rodzaju kapelusza. Bardzo mały stres zmusza nas do małej efektywności, większy do optymalnej, ale zbyt duży znów do małej efektywności.

Czyli po pierwsze pewien poziom stresu jest dobry. To tak jak trema przed przedstawieniem. Jeśli w ogóle jej nie ma, to często nie przygotowujemy się do niego porządnie i potem może być klapa, ale jeśli trema jest za duża, to sparaliżuje nas podczas występu i też nie jest to dobre.

Po drugie rożni ludzie mają różne progi, kiedy siła stresu włącza ich na optymalną efektywność, a kiedy stres jest już za duży. Ci, którzy potrzebują dużej dawki stresu będą wybierać często zachowania ekstremalne (np. sporty ekstremalne), bo inaczej będzie im nudno. Wielki problem, jeśli ich małżonek ma zupełnie inny próg i chciałby tylko leżeć na plaży i w końcu się odstresować. Jak mają wtedy wspólnie spędzić urlop, nie nudząc się a jednocześnie relaksując?

W ramach reakcji na stres możemy wyróżnić następujące etapy:

  1. alarm – mobilizujemy się;
  2. odporność – pracujemy na pełnych obrotach walcząc z sytuacją stresową;
  3. przemęczenie – pojawiają się pierwsze drobne wpadki (o miało nie mieliśmy stłuczki, zapomnieliśmy drobiazgu itp.).
  4. wyczerpanie – już nie mamy siły i wszystko wyprowadza nas z równowagi;
  5. depresja.

Bardzo ważne jest, aby starać się zauważyć już moment przemęczenia (a nie dopiero wyczerpania). W tym momencie jesteśmy dość prosto w stanie pomóc sobie (wyspać się, pójść na urlop, zrelaksować). Potem może być już gorzej i możemy potrzebować pomocy specjalisty (np. dobrego psychologa).

Czy coś pomaga nam w walce ze stresem? Schwarz pisze o parasolu ochronnym. Ma on cztery części: fizyczną (warto więc pływać, jeździć na rowerze, uprawiać aerobik…), emocjonalną (tu pomagają rozmowy z najbliższymi, miła lektura… ), intelektualną (tu wato się doszkalać ze stresujących nas dziedzin) oraz duchową.

Ogólnie w samej sytuacji stresowej pomaga nam nasze dobre samopoczucie, siła, doświadczenie (jeśli mamy podobne doświadczenie z przeszłości to na ogół mniej się stresujemy), wsparcie innych oraz realna ocena sytuacji. Ciekawa sprawa dotycząca naszego mózgu to, że doświadczenie nie musi być rzeczywiste. Możemy zwizualizować sobie całą sytuację, wyobrazić jak na ślubie przewracamy się idąc do ołtarza i jak wstajemy jak niby nic mówiąc, to taki upadek na szczęście. Dla mózgu stres, że wywalimy się rzeczywiście na naszym ślubie jest już mniejszy. Co do dobrego samopoczucia, to może nam pomóc głębokie oddychanie, najlepiej torem przeponowym i co pewien czas krótkie ćwiczenia relaksacyjne. Warto napiąć i rozluźnić mięśnie, które się zestresowały (czy to karku, czy to twarzy, czy oka).

A kiedy tylko nadarzy się okazja spróbujmy naładować akumulatory bez stresu. Poszukaj swojego sposobu, może zainspiruje Cię coś z poniższej listy: odpoczywaj na łonie natury; miej czas tylko dla siebie; rozmawiaj z kimś, kto chce cię naprawdę wysłuchać; uprawiaj sport; stosuj techniki relaksacyjne; jedz zdrowo; rozwijaj poczucie humoru; bądź dla siebie tolerancyjny; efektywnie gospodaruj czasem; oceniaj czy nasz wpływ na jakieś rzeczy.