Służba

(208 - styczeń - luty 2016)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Ofiara Abrahama

Karol Madaj

Prawdopodobnie żadna inna historia w księdze Rodzaju nie ma takiej teologicznej głębi i literackiego piękna. Jest to także historia po ludzku bardzo trudna do pojęcia. Na szczęście sama Biblia rzuca na nią potrzebne do interpretacji światło.

„Bóg wystawił Abrahama na próbę” (w. 1). To już ostatnia z prób, a rabini wyliczają ich dziesięć, jakim został poddany Abraham. Próba najcięższa. Próba, która miała udowodnić ponad wszelką wątpliwość, że Abraham jest bezgranicznie posłuszny Bogu. Patriarcha po raz kolejny usłyszał te same słowa lech lecha (dosłownie „idź dla siebie”), które towarzyszyły jego powołaniu (12,1). Za pierwszym razem lech lecha było nakazem wyjścia do kraju Kanaan i zerwania ze swoją przeszłością: z ojcem, domem rodzinnym. Drugie lech lecha było nakazem wyjścia do kraju Moria i poświęcenia tam swojej przyszłości, którą stanowił cudownie narodzony syn. Abraham udowodnił, że kocha Boga bardziej niż ojca. Teraz miał pokazać, że kocha Go także bardziej niż syna.

Z Bożego rozkazu miał złożyć w ofierze Izaaka. Polecenia Boga nie można było zinterpretować inaczej. Najwyższy powiedział nie tylko „weź twojego syna jedynego”, ale dodał jeszcze „którego miłujesz” oraz „Izaaka” (w. 2). Zdaniem Orygenesa za pomocą tego powtórzenia Bóg zwiększył ciężar próby. Abraham doświadczył potrójnego cierpienia. Bóg użył tu terminu „ofiara całopalna”, który był Abrahamowi doskonale znany. W tamtych czasach był to najczęstszy typ ofiary (por. Kpł 1,3-11). Abraham doskonale zdawał sobie sprawę, co czeka Izaaka: całopalenie wymagało pocięcia i spalenia całego zwierzęcia.

Rozmowa z Bogiem miała miejsce najprawdopodobniej w nocy. Nad ranem Abraham zaczął szykować się do drogi (w. 3): osiodłał osła, zebrał ekipę i narąbał drzewa. Zdaniem komentatorów odwrotna kolejność byłaby bardziej logiczna. To, że Abraham nie zaczął od rąbania drzewa, oddaje stan jego umysłu. Gdyby Abraham był gotów do zabicia syna zaraz po otrzymaniu Boskiego rozkazu, moglibyśmy pomyśleć, że posłuszeństwo było skutkiem szoku, a nie namysłu. Bóg wybrał miejsce oddalone o trzy dni drogi (w. 4) między innymi dlatego, by pozostawić czas na decyzję. Przez te trzy dni Abraham miał okazję starannie przemyśleć Boże polecenie. Zapewne przez całe trzy dni jego dusza doznawała cierpień. Nie wiemy, o czym myślał po drodze. Może zastanawiał się, co powie Sarze? Jak spojrzy w oczy żony, mając na ubraniu krew ich syna? A może rozmawiał z Bogiem, który przygotowywał go do zniesienia tej próby (1 Kor 10,13)? Autor „Listu do Hebrajczyków” daje nam wskazówkę co do rozważań Abrahama: „Pomyślał, iż Bóg mocen jest wskrzesić także umarłych” (Hbr 11,19). W świetle Nowego Testamentu widzimy, że Abraham uwierzył, że jego spopielony syn zmartwychwstanie. Uwierzył, że nie jest możliwe, by skłamał Bóg udzielający obietnicy (21,12). Ten, który ożywił obumarłe łono Sary, mógł z prochu odnowić człowieka. Mógł sprawić, by wydarzyło się coś, co się dotychczas jeszcze nigdy nie stało.

Gdy dotarli na miejsce, Abraham kazał czekać swoim sługom, mówiąc „Pójdziemy oddać pokłon Bogu i wrócimy do was” (w. 5). Używając liczby mnogiej, dał wyraz swojej wiary i wypowiedział proroctwo. U podnóża góry zostawił osła i sługi. Jezus przed swoją męką do ogrodu oliwnego wziął tylko trzech uczniów, resztę z nich zostawiając na zewnątrz (Mt 26,36). Tora uczy nas tu, by idąc wielbić Boga, zostawiać za sobą wszystkie myśli i troski, które mogą być dla nas przeszkodą.

Ostatni odcinek drogi pod górę, był najtrudniejszy. Abraham i Izaak musieli udać się tam samotnie. Izaak wziął drewno, które wcześniej dźwigał osioł. Szli w milczeniu. I było to być może najbardziej wymowne milczenie w całej Biblii. W końcu Izaak zapytał o zwierzę na ofiarę (w. 7). Zwroty „ojcze mój” oraz „mój synu” pokazują głębokie uczucie. Odpowiedź Abrahama: „Bóg upatrzy sobie jagnię” (w. 8) była wyrazem wiary, proroctwem i modlitwą.

Na szczycie góry Abraham zbudował ołtarz, położył na nim drwa i związał swojego syna (w. 9). Dlaczego Tora tak precyzyjnie opisuje związanie Izaaka, używając hebrajskiego słowa akeda („związanie razem rąk i nóg”)? Zdaniem rabinów Abraham miał wtedy 137 lat, a Izaak 37 – czy byłoby możliwe, aby starzec związał młodego mężczyznę bez jego zgody? Wzmianka o akeda pokazuje, że Izaak dobrowolnie zgodził się na taką ofiarę. Być może Abraham dał synowi ostatni ojcowski pocałunek, po czym przystąpił do czynności, którą tyle razy ćwiczył na barankach. Jego ręką sięgnęła po nóż, który za chwilę miał przyłożyć do szyi Izaaka…