Życie konsekrowane

(193 - maj - czerwiec 2013)

z cyklu "Wieczernik Domowy"

Ojciec a trzeźwość

bp Tadeusz Bronakowski

Trwający Rok Wiary jest dla wszystkich chrześcijan okazją i zaproszeniem do zastanowienia się nad naszym osobistym powołaniem. To właśnie wiara, czyli osobowe spotkanie z Bogiem – Miłością, pozwala nam spojrzeć na codzienne życie z wyjątkowej perspektywy dziecka Bożego, z perspektywy nieograniczonej współczesnymi modelami i stylami przeżywania życia, redukującymi nas najczęściej do roli anonimowych trybów w konsumpcyjno-rozrywkowej machinie. 

Z perspektywy Bożego planu widzimy wyraźnie, że nasze życie jest darem, ale i zadaniem. W apostolstwie trzeźwości podkreślamy w tym roku szczególną misję, szczególne zadania ojca, jako świadka wiary i trzeźwości. Połączenie wiary i trzeźwości nie jest przypadkowe. Doświadczenia duszpasterzy i terapeutów pokazują jednoznacznie, że brak trzeźwości prowadzi do zachwiania, osłabienia, a często utraty wiary. Prowadzi do trwania w grzechu. Jednocześnie zaś międzynarodowe badania rzucają światło na inny wymiar tej relacji – głęboka wiara wsparta regularnymi praktykami religijnymi, już od najmłodszych lat stanowi niejako „tarczę” chroniącą przed różnymi uzależnieniami. 

Zastanówmy się zatem wspólnie nad tym, jakie są konkretnie zadania ojca w wychowywaniu do trzeźwości połączonym z autentycznym świadectwem wiary. 

Współczesny kryzys ojcostwa

Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, że żyjemy w czasach głębokiego kryzysu ojcostwa. Jeden ze znanych polskich profesorów - Zbigniew Lew-Starowicz stwierdził ostatnio: „Mężczyźni są nieobecni - ogromnie brakuje wzorców męskich.” W tej diagnozie jest wiele prawdy. Po pierwsze w wielu rodzinach obserwujemy nieobecność fizyczną ojców. Najczęściej jej przyczyną jest emigracja zawodowa, ale niestety również coraz częściej rozwody rodziców. Z danych statystycznych wynika, że już niemal co trzecie małżeństwo w Polsce jest zagrożone rozpadem. W przypadku sądowego rozwodu, dzieci w 70 % przypadków pozostają pod opieką matek. A zatem z roku na rok coraz więcej dzieci wychowuje się w niepełnych rodzinach. Takie dzieci odczuwają poczucie niewypowiedzianej straty. Ich naturalną potrzebą jest bliskość rodzica, jego obecność, jego codzienne zaangażowanie. Tymczasem tej potrzeby nie mogą zaspokoić, bądź muszą nacieszyć się rodzicem tylko w weekendy lub wakacje. Niektórzy psycholodzy mówią, że to doświadczenie życia bez ojca można porównać do psychicznej amputacji. Dziecko żyje w poczuciu straty, której nikt i nic nie jest mu już w stanie wynagrodzić, której skutki bardzo trudno łagodzić. 

Z drugiej strony obserwujemy inny wymiar braku ojca. Coraz więcej rodzin cierpi ze względu na duchowe wyobcowanie mężczyzny. Aby ten stan lepiej zobrazować, można przytoczyć historię, jakiej sam byłem świadkiem. Uczestniczyłem w ubiegłym roku w konferencji, która odbywała się w Warszawie. Wracając z przerwy czekałem na windę, aby dostać się na salę. Obok rozmawiało dwóch mężczyzn, około czterdziestoletnich. Rozmawiali o tym, co będą robili w weekend. Jeden zapowiedział, że musi odespać cały tydzień pracy po godzinach. Drugi stwierdził, że odebrał właśnie motor z serwisu i będzie mógł go wreszcie przetestować. Obaj mieli obrączki. Z rozmowy wynikało też, że są ojcami. A zatem dwóch ojców, którzy cały tydzień robią tzw. karierę, gdy nadchodzi weekend, nie znajduje czasu dla rodziny. Muszą odpocząć, mają swoje sprawy, pasje i zajęcia. 

Niestety badania socjologiczne pokazują, że nie jest to zjawisko rzadkie. Wręcz przeciwnie – coraz częściej ojcowie abdykują z roli ojców. Sami siebie redukują do roli bankomatu, który ma służyć jedynie dostarczaniu pieniędzy i zapewnieniu materialnego bytu rodziny. Wciąż pamiętam relację właściciela drogiej szkoły prywatnej, który stwierdzał, że częstym zjawiskiem jest pojawianie się na rozmowach kwalifikacyjnych ojców, którzy mówią wprost: zapłacę każde pieniądze, ale nie chcę już sam później zajmować się problemami wychowawczymi swojego dziecka. 

Ma to swój związek ze zjawiskiem, które znany socjolog Manuel Castells, określił mianem ucieczki od czasu. Współczesnemu człowiekowi wydaje się, że postęp technologiczny pozwolił mu wyrwać się spod władzy czasu, a zatem wyzwolić się od procesu starzenia. Dzisiaj można podróżować po całym świecie superszybkimi samolotami, dzięki internetowi można jednocześnie śledzić sytuację na kilku kontynentach, a nowoczesna medycyna i farmacja dają złudzenie zachowania wiecznej młodości. Dodatkowo kultura rozrywki i konsumpcji zachęca do trwania w wiecznej zabawie, do chwytania miraży wiecznej niedojrzałości, w której liczy się tylko przyjemne spędzanie czasu. 

Takiej iluzji „bezczasowości” ulegają także ojcowie. Łudzą się, że zawsze będzie czas na nawiązanie relacji z dziećmi, że zawsze zdążą jeszcze dzieci wychować. W istocie jednak dzieci nie trwają w zawieszeniu. Każdy dzień, każdy miesiąc, każdy kolejny rok bez obecności i wsparcia ojca to strata, której nigdy już nie da się wynagrodzić. Współczesny ojciec, nowoczesny „Piotruś Pan”, sam siebie skazuje na największą życiową porażkę, na nieobecność w życiu swoich dzieci. 

Ta diagnoza staje się jeszcze bardziej niepokojąca, gdy przypomnimy sobie, że spośród miliona uzależnionych w Polsce większość stanowią mężczyźni. Również wśród pijących nadmiernie i szkodliwie większość stanowią mężczyźni. To są również ojcowie, którzy nie mogą dobrze wypełniać swojej misji. Ojcowie, którzy zamiast bezpieczeństwa, ofiarują swoim dzieciom strach i ból. 

Miłość i odpowiedzialność – droga ojca w rodzinie

Nieobecność ojca, czy to przez fizyczne oddalenie czy duchowe zagubienie, uniemożliwia mu dobre wypełnianie misji powierzonej przez Boga. Fundamentami tej misji są miłość i odpowiedzialność. W pierwszym rzędzie miłość do Boga i odpowiedzialność za prawdziwie chrześcijańskie życie. Następnie miłość do żony i odpowiedzialna troska o ich wspólne życie. W ten sposób mężczyzna troszczy się o dobre, stabilne i szczęśliwe życie swojej rodziny, a przez to daje wzór dzieciom, jak powinno wyglądać dobre życie. 

Dobry ojciec, na wzór naszego Stworzyciela, ofiaruje swoją miłość innym. Jego postawa przepełniona jest oddaniem żonie i dzieciom. Ta miłość wobec dzieci nie może się jednak objawiać w całkowitej permisywności, do której nawołują liberalno-lewicowi promotorzy bezstresowego wychowania. 

Ojciec, który wymaga wiele od dzieci, który stawia im wysoko poprzeczkę zasad moralnych, musi również wiele wymagać od siebie. Musi charakteryzować się spójną i stabilną hierarchią wartości, którą przekazuje dzieciom zarówno słowami, jak i postawami w codzienności. Taki ojciec potrafi panować nad pokusami, potrafi zawsze wybierać te wartości, które mają największe znaczenie. To sprawia, że dobry i kochający ojciec, który jest wzorem, to ojciec zdolny do wyrzeczeń, do poświęcenia i ofiary. Jest bowiem człowiekiem wielkiej odpowiedzialności: odpowiada nie tylko za siebie samego, ale także za żonę i dzieci. 

Właśnie w przestrzeni miłości i odpowiedzialności ojca za życie rodziny, rodzi się jego powołanie do troski o trzeźwość. Przede wszystkim musi pielęgnować własną trzeźwość, musi być jasnym wzorem i przykładem dla żony i przede wszystkim dla dzieci. Ta misja jest szczególnie ważna w czasie planowania rodziny, w czasie ciąży i karmienia piersią. Nie tylko matki są zobowiązane do abstynencji, która jest warunkiem zdrowego i bezpiecznego rozwoju dzieci. Również ojcowie muszą im towarzyszyć na drodze abstynencji, okazując swoje zrozumienie i wsparcie. Dlatego powinniśmy prosić o dar abstynencji ojców, o ich jednoznaczne piękne świadectwo życia bez alkoholu. 

Postawa rodzica to pierwsza i najważniejsza lekcja, żadne słowa, uczone teksty i programy profilaktycznie nie zastąpią dobrego wychowania odebranego w domu. Trzeba więc kategorycznie potępić praktykowane przez wielu „domowe inicjacje alkoholowe.” Nie można żyć złudzeniem, że jeżeli da się młodemu człowiekowi alkohol w domu, to nie będzie go szukał poza domem, nie będzie podejmował ryzykownych zachowań. Będzie wręcz przeciwnie.

Z dziećmi trzeba rozmawiać, trzeba budować więź i jedność, trzeba być obecnym w ich życiu, trzeba znać i rozumieć ich problemy. Tylko w taki sposób można się obronić przed nałogami. 

Dla każdej rodziny wielkim szczęściem jest ojciec, który wypełnia wszystkie obowiązki, który kocha swoją żonę i dzieci. Taki ojciec jest największą opoką, największym skarbem dla rodziny. Tylko taki ojciec najpiękniej wypełnia misję powierzoną przez Boga – misję troski o piękne życie na ziemi, które pozwala osiągnąć zbawienie. 

Kapłani – duchowi ojcowie polskich rodzin

Na zakończenie naszych rozważań chciałbym przywołać jeszcze jeden wymiar ojcowskiej troski o trzeźwość. Bóg powołuje mężczyzn, aby przyjmowali dar nowego życia i podejmowali trud ojcostwa. Jednak Bóg powołuje wielu mężczyzn również do innego rodzaju ojcostwa. Powołuje do kapłaństwa, do troski duszpasterskiej. Nasz Stwórca daje swoim dzieciom „pasterzy według swojego serca”. Ofiaruje ojców duchowych, którzy pomagają na drogach wiary. Kapłani powinni z ojcowską miłością zaangażować się w ochronę trzeźwości polskich rodzin. Rodzina potrzebuje wsparcia. Potrzebuje tego wsparcia zwłaszcza rodzina narażona na tak wiele niebezpieczeństw, rodzina coraz częściej pozostawiona bez opieki i wsparcia państwa, rodzina atakowana przez współczesnych manipulatorów i ideologów. 

Dlatego jako duszpasterze, jako osoby zatroskane o losy naszej ojczyzny, musimy pomagać ojcom stawać się osobami godnymi własnego powołania. Musimy pomagać rodzinom w trudnej drodze dążenia do doskonałej miłości, wierności i jedności, jaką przeznacza rodzinie Bóg Ojciec.