Wspólnota

(136 - kwiecień 2005)

Parafia wspólnotą wspólnot

ks. Maciej Krulak

Tylko budowanie i rozwijanie małych wspólnot,ich świadectwo i zaangażowane apostolstwo może doprowadzić do odnowienia parafii

Siłą napędową życia parafialnego są małe grupy. Bez nich następuje proces swoistego rozrzedzenia życia wiary, osłabienia i zepchnięcia do poziomu jedynie tego, co nakazane, czyli minimalizmu chrześcijańskiego. Nie wystarczą jednak jakiekolwiek małe grupy. Nie chodzi zwłaszcza o takie, które przypominają kółka adoracji wzajemnej czy adoracji księdza. Tu potrzeba wspólnot, gdyż parafia musi być wspólnotą wspólnot.
Czym jest wspólnota? Nade wszystko musi być wspólnotą z Ojcem przez Chrystusa w Duchu Świętym. Jest to podstawa życia chrześcijańskiego, bez niej wszystko wisi w próżni. Relacja z Bogiem powoduje utworzenie się wspólnoty międzyludzkiej mającej swój fundament w jednoczącym działaniu Ducha Świętego. Pierwowzorem wszelkiej wspólnoty jest sama Trójca Przenajświętsza i panująca w Niej miłość. Pierwszą realizacją zaś jest Kościół, który jest właśnie wspólnotą w Duchu Świętym.
Ks. Blachnicki pisał: Wspólnota jest organizmem złożonym z żywych komórek, a żywe komórki to właśnie małe wspólnoty. W tym sensie parafia jest także wspólnotą wspólnot, tak jak cały Kościół jest dziś — w świetle Drugiego Soboru Watykańskiego — pojmowany jako wspólnota wspólnot (Koinonia. Kościół wspólnotą — wspólnoty w Kościele. Biblioteczka Animatora 1, Katowice 2000, s. 57). Ks. Blachnicki wskazywał, iż człowiek nie może przeżywać prawdziwych relacji z nieograniczoną ilością osób. Stąd stawiał postulat małych wspólnot, nazywanych wspólnotami podstawowymi. Przyjmował, że taka wspólnota powstaje w jakiejś grupie na zasadzie bezpośrednich relacji „ja – ty”, a później „my”. Jej liczebność jest uwarunkowana wcześniej wspomnianym ograniczeniem ilości relacji, które człowiek może przeżyć. Tak więc jest to kilkuosobowa grupa, gdzie wszyscy znają się po imieniu. Taka wspólnota podstawowa jest etapem pośrednim w budowaniu więzi wspólnotowej w większym zespole, jakim jest parafia (tamże, s. 60). W takiej wspólnocie można przeżyć doświadczenie eklezjalnego „my”, a w konsekwencji także żywego Kościoła.
Bez takich małych wspólnot nie jest możliwa realizacja wspólnotowego modelu parafii, a w konsekwencji także doświadczenie Kościoła jako wspólnoty. Tylko budowanie i rozwijanie takich wspólnot, ich świadectwo i zaangażowane apostolstwo może doprowadzić do odnowienia się parafii w jej wymiarze wspólnotowym.
Budowanie wspólnot MUSI (!!!), ze swej natury, opierać się na ich różnorodności. Jednym z „cudów” Kościoła jest to, że każdy może sobie w nim znaleźć miejsce. To musi się przełożyć na wielość wspólnot w parafii. Nie są one dla siebie konkurencją, co najwyżej motywują do większych wysiłków. Oczywiście nie mogą się zwalczać, ani rywalizować o ludzi. Nie należy też mnożyć grup o bardzo podobnym charakterze, a raczej tworzyć swoiste „federacje” wobec określonych zadań. Nie chodzi także o to, aby należeć, niejako kolekcjonując członkostwo, do jak największej liczby grup. I wreszcie nie powinno mieć miejsca mnożenie grup duszpasterskich z okazji wizytacji kanonicznej biskupa. Takie twory, jak kwiat nocy świętojańskiej, w ogóle nie mają prawa bytu.
Wspólnoty nie są tylko po to, aby działać. Największym darem wspólnoty jest sam fakt przeżywania osobistej i wspólnotowej relacji z Jezusem, objawiania i urzeczywistniania Kościoła. Taką rolę spełniają wspólnoty eklezjalne. Skupiają one ludzi w różnym wieku, stanie życia, mających różne wykształcenie, zainteresowania itp. czyli niepowiązanych ze sobą innymi więzami niż wiara — tak jak Kościół gromadzi po prostu tych, którzy wierzą. Wspólnoty te mają również charakter katechumenalny — prowadzą ku dojrzałości chrześcijańskiej poprzez formację opartą o dar sakramentu chrztu. Tylko w ramach takich wspólnot Kościół obecnie może tak naprawdę realizować swą funkcję katechumenalną. Z drugiej zaś strony trudno znaleźć ważniejszy cel istnienia wspólnot, jak właśnie wprowadzanie w życie Kościoła, w osobową i osobistą relację z Chrystusem.
Nie wszystkie ruchy i wspólnoty w Kościele można nazwać eklezjalnymi. Spotykamy przecież ruchy o szczegółowym i specjalistycznym zadaniu apostolskim. Co jednak istotne, wśród nich są takie, które wypełniając swoje zadanie nie rezygnują z całościowej formacji swych członków do realizacji wspólnoty z Bogiem i ludźmi i bazują na tej formacji.
Przynależność do wspólnoty o charakterze formacyjnym, która pogłębia osobistą relację z Ojcem przez Chrystusa w Duchu Świętym, powinna być fundamentem. To jest niejako
„dom” chrześcijanina, w którym mieszka i rozwija się. Z niego „wychodzi” do działania, przez zaangażowanie na rzecz wspólnoty, czy to tej małej, czy większej — parafialnej, diecezjalnej.
Nie wszystkie wspólnoty muszą robić w parafii coś bardzo widocznego, spektakularnego. Wielkim zagrożeniem jest wprowadzanie do życia Kościoła, zwłaszcza do jego działania ludzi, którzy nie przeżywają wiary jako fundamentu swojego życia. Tacy „starzy ludzie” (nie chodzi tu o wiek, a o relację do życia), którzy nie odnowili się w Chrystusie, prędzej czy później doprowadzają do przeinaczenia misji Kościoła, często czyniąc go poletkiem dla pielęgnowania swojego ego. Czasem zdarzają się tacy, którzy próbują niejako „wypłynąć” w kręgach chrześcijańskich, zabłysnąć, zaistnieć, a to wszystko dla siebie samych. Dlatego ogromne jest znaczenie wspólnot katechumenalnych, jako swoistej szkoły, w której kształtuje się dojrzałość chrześcijanina. Rolą takich wspólnot jest formacja a nie działanie. W każdej parafii powinny być wspólnoty katechumenalne, gdyż są one fundamentem do rozwoju wszystkich innych. Zadanie katechumenalne nie wydaje się być pełne uroku i splendoru, gdyż dzieje się w ukryciu, trwa wiele lat i często nie przynosi olśniewających efektów, ale… bez niego nic nie będzie. Jeśli te wspólnoty pomogą osiągnąć dojrzałość wiary, to jej efektem będzie służba i to o wiele owocniejsza, gdyż zbudowana na fundamencie Chrystusa.
Podsumowując pragnę podkreślić, iż małych wspólnot, zwłaszcza tych eklezjalnych, nie należy rozumieć jako alternatywy do wspólnot lokalnych – parafii, ale jako urzeczywistnienie w ich ramach rzeczywistości Kościoła – wspólnoty. Wspólnoty eklezjalne służą wspólnotom lokalnym nie przez proste oddanie się do ich dyspozycji, ale przez wzbogacanie ich swoim charyzmatem. Ruchy eklezjalne ze swej strony, jeśli są autentyczne i uległe działaniu Ducha Świętego, powinny ciążyć ku jedności Kościoła przez działanie w jedności z biskupami i innymi pasterzami, którzy mają być gwarantami i stróżami jedności Kościoła (F. Blachnicki, Charyzmat „Światło– Życie”. Teksty podstawowe, Światło–Życie 1987, s. 25). Eklezjologia Soboru sprawia, iż jest możliwa pełna integracja pomiędzy parafią i działającymi na jej terenie ruchami eklezjalnymi. Te ostatnie poprzez swoją działalność ewangelizacyjną i formacyjno–katechumenalną oraz rozbudzanie i przygotowywanie do służby różnorodnych charyzmatów, mogą wypełnić podstawowe funkcje życiowe wspólnoty lokalnej. Proces naturalnego wchłonięcia ruchów przez wspólnotę lokalną byłby wtedy czymś nader korzystnym i pożądanym (tamże).