Liturgia

(130 - maj - czerwiec 2004)

z cyklu "Biblioteczka"

Pasja

Małgorzata Wawrzyniak

Kontrowersje i zarazem zainteresowanie jakie wywołała projekcja filmu M. Gibsona spowodowała także zainteresowanie osobą Anny Katarzyny Emmerich — niemieckiej stygmatyczki i zakonnicy z Dülmen, na podstawie jej wizji została bowiem nakręcona „Pasja”.
Dzieła A. K. Emmerich były mi znane dużo wcześniej, nim jeszcze dotarła do mnie jakakolwiek informacja o projekcie filmu. To właśnie stanowiło główny argument, dla którego „Pasję” obejrzałam.
Dzieła mistyczki nie należą niewątpliwie do najłatwiejszych. Cechuje je przede wszystkim duża doza symboli, obrazów, które mogą stanowić, moim zdaniem, raczej przedmiot głębokiej refleksji, niżeli szybkiego zaspokojenia poznania tajemnic wykraczających poza dane Starego i Nowego Testamentu. Zatem jeśli czytelnik spodziewa się lektury łatwej, lekkiej i przyjemnej, to muszę uprzedzić, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż się rozczaruje. Jednakże nie mam zamiaru zniechęcać, wręcz przeciwnie. Uważne czytanie może przyczynić się do zmiany i pogłębienia świadomości religijnej. Należy jednak podejść do studium wizji A. K. Emmerich z odpowiednim warsztatem. Stosowne mianowicie byłoby rozróżnienie dwóch rodzajów objawień. Objawienia ogólnego, które stanowią prawdy objawione przez Boga Prorokom i Apostołom dla zbawienia całej ludzkości, a których przechowanie i rozgłaszanie oddał pieczy Kościoła oraz objawień prywatnych, które udzielone są konkretnym osobom czy to dla osobistego ich pożytku duchowego, czy dla pożytku wiernych, jak np. objawienia św. Teresy, św. Gertrudy itd. Należy mieć na uwadze szereg różnic jakie zachodzą między tymi objawieniami, tak aby z właściwym nastawieniem podejść do lektury. Odsyłam tutaj do „De Batyfic” Benedykta XIV, czy też innych wypowiedzi Urzędu Nauczycielskiego Kościoła na temat objawień prywatnych. Dla mnie stanowiły te materiały swoistego rodzaju niezbędnik, który pozwolił mi we właściwym ustosunkowaniu się do dzieł mistyczki.
Niemniej jednak wizje A. K. Emmmerich są zachwycającą lekturą z zakresu duchowości i myślę, że ją budujące. Przy uwzględnieniu całej specyfiki osoby stygmatyczki i historii spisania dzieł można podejść do studiowania nie tylko samej „Drogi krzyżowej”, która może posłużyć do medytacji czy rozważań wielkopostnych, ale całości
„Wizji”.