Młodzież

(160 - wrzesień - październik 2008)

z cyklu "W szkole animatora"

Pierwsze spotkanie

Krzysztof Jankowiak

Co robić podczas pierwszego spotkania grupy czy kręgu? Od czego zacząć?

Pytanie może wydać się banalne, istnieją przecież materiały formacyjne. Wiadomo że formację we wszystkich grupach - począwszy od wieku licealnego czy końcówki gimnazjum - zaczyna się od ewangelizacji, mamy więc „Cztery spotkania nad Ewangelią św. Łukasza”, stosowane zarówno w grupach młodzieżowych, dorosłych, jak i w Domowym Kościele (z tym zastrzeżeniem, że w formację Domowego Kościoła zaczynają wchodzić  odrębne materiały do pilotowania, również zresztą zaczynające się od ewangelizacji). Nieco inaczej rzecz wygląda w grupach gimnazjalnych (OND) czy dziecięcych, lecz i tutaj są przecież materiały formacyjne.

Sprawa nie jest jednak taka prosta. Dość często pierwsze spotkanie wcale nie jest „normalnym” spotkaniem według materiałów. Trochę to zrozumiałe - bywa tak, że wcale nie jesteśmy pewni, kto na to spotkanie przyjdzie, ile osób będzie, czy grupa już się uformuje w całości. Zdarza się też w ten sposób, że ktoś wprost sygnalizuje, iż „tym razem nie może”, ale „następnym razem już na pewno”. To wszystko są okoliczności, które skłaniają do odłożenia pierwszego „prawdziwego” spotkania i zrobienia na razie - no właśnie, czego?

Na pewno łatwiej powiedzieć, czego na takim wstępnym spotkaniu robić się nie powinno. Na pewno nie może to być szczegółowa prezentacja Ruchu ani omówienie życiorysu Założyciela. Dlaczego? Myślę, że byłby to dość skuteczny sposób zrażenia tych uczestników, którzy jeszcze nie są ostatecznie zdecydowani. Oczekiwania osób, które chcą włączyć się do wspólnoty mogą być oczywiście różne, na pewno jednak nie pociągnie ich sama struktura Ruchu, zasady jego życia ani postać ks. Blachnickiego, o którym często będą po raz pierwszy słyszeć. Jeśli będziemy za dużo mówić o Ruchu, możemy sprawić wrażenie, że jesteśmy kółkiem, które zajmuje się głównie samym sobą. To zaś nikogo nie zachęci.

Przede wszystkim zaś takie rozpoczęcie ukazałoby nasz Ruch w zupełnie fałszywym świetle. Nie spotykamy się dla samego spotykania, nie formujemy się po to, by budować struktury Ruchu, nie jesteśmy również stowarzyszeniem wspierania procesu beatyfikacyjnego ks. Blachnickiego (choć proces ten oczywiście powinniśmy wspierać). Jesteśmy po to, by formować dojrzałych chrześcijan, ludzi mających żywy kontakt z Bogiem. Pierwsze spotkanie, pierwszy kontakt powinien tak właśnie ukazywać Ruchu. Niekoniecznie to wszystko musimy powiedzieć wprost (niektórzy mogliby się przestraszyć), ale ku takiemu obrazowi naszej wspólnoty powinniśmy zmierzać.

To wszystko nie oznacza, że w ogóle nie wolno wspominać o Ruchu czy o jego Założycielu. Wspomnieć można, ale właśnie - wspomnieć, nie zaś czynić głównym tematem spotkania. W naszej formacji jest miejsce na szczegółowe mówienie o samym Ruchu, jest to jednak zupełnie pod koniec (nie przypadkiem!), na Oazie Rekolekcyjnej Diakonii. Tak samo pojedyncze wykłady na temat Ruchu na oazie rodzin nie bez powodu przewidziane są pod koniec tych rekolekcji.

Podobnie moim zdaniem nie powinno się na takim pierwszym spotkaniu ukazywać szczegółów formacyjnych czy związanych z duchowością Ruchu. Nasza formacja jest naprawdę bogata, zawiera wiele elementów, lecz osoby które dopiero wchodzą na drogę głębszego zaangażowania w wierze, mogą poczuć się po prostu przytłoczone. Słyszałem o pierwszym spotkaniu kręgu rodzin, na którym szczegółowo przedstawiono wszystkie zobowiązania Domowego Kościoła. Jaki był efekt? Jedna z par od razu oświadczyła, że nie będzie w stanie tego realizować. No bo rzeczywiście - coroczny udział w rekolekcjach (urlop!), codzienna modlitwa i osobista, i jeszcze małżeńska, i rodzinna, i jakiś dialog małżeński... Jest wielce prawdopodobne, że ci sami ludzie zupełnie inaczej spojrzeliby na zobowiązania, gdyby najpierw podprowadzono ich do podjęcia decyzji przyjęcia Jezusa jako Pana i Zbawiciela a potem zobowiązania wprowadzano stopniowo (jak jest w programie!), ukazując ich sens i pokazując je jako narzędzia pomagające w trwaniu przy Bogu. Jeśli człowiek powierzy swoje życie Jezusowi, na wiele spraw zaczyna patrzeć inaczej, inne też zaczynają być jego priorytety.

Co więc w takim razie robić na pierwszym spotkaniu? O tym napiszę w następnym numerze.