Wolni i wyzwalający

(227 - czerwiec - sierpień 2019)

Po co wolność?

ks. Krzysztof Mierzejewski

Dawanie siebie innym jest nie tylko mądrym korzystaniem z wolności, ale też konkretnym sposobem wyzwalania się z rozmaitych niewoli

Wolność a miłość

To połączenie wolności z miłością rzuca nowe światło na myślenie o wolności. Wolność jest po to, by miłować. Wolność musi być ukierunkowana na miłość. I to na miłość drugiego – Boga i bliźniego. Wolność, która swój cel upatruje tylko w niezdrowo rozumianej miłości własnej, czyli w egoizmie, prędzej czy później stanie się własnym wynaturzeniem – swawolą, które w konsekwencji doprowadzi do kolejnych niewoli, zarówno w życiu jednostek, jak i społeczeństw. 

Słowo Boże wyraźnie wskazuje, że wyzwolenie z niewoli nie może być celem samym w sobie. Izraelici po wyjściu z Egiptu zdają się być nieco zdezorientowani, momentami nawet tęsknią za garnkami pełnymi mięsa, które jedli w Egipcie. Dlatego Bóg właśnie na pustyni – czyli jeszcze zanim dotrą do Ziemi Obiecanej – daje im Prawo, które streszcza się w przykazaniu miłości Boga i bliźniego. Późniejsze księgi historyczne i prorockie wyraźnie pokazują zależność między przestrzeganiem tego Prawa przez Izraelitów a ich wolnością, zarówno w wymiarze wewnętrznym jak i zewnętrznym. Kolejne niewole są skutkiem odejścia Narodu Wybranego od Prawa i Przymierza. 

W Nowym Testamencie Jezus wskazuje na prymat wolności wewnętrznej nad zewnętrzną i jeszcze mocniej akcentuje miłość jako ostateczny cel wolności. Wolny według Ewangelii jest ten, kto służy, nie szuka siebie, w końcu daje swoje życie za innych. Jezus swoim przykładem pokazuje także, że można być całkowicie wolnym wewnętrznie przy jednoczesnym całkowitym zewnętrznym zniewoleniu – sam pozwala się przybić do krzyża, bo daje swoje życie za owce.

Wolność jako możliwość uczynienia daru z siebie

Chrześcijańskie ujęcie w oparciu o Objawienie postrzega zatem wolność jako narzędzie miłości. Miłość rozumie przy tym jako zdolność osoby do uczynienia daru z siebie. Mogę uczynić dar z tego, co posiadam, czyli dać siebie na tyle, na ile sobą dysponuję, na ile jestem wolny. Zniewolenie oznacza niemożność pełnego oddanie się na służbę. Nie dysponuję tym, w czym jestem zniewolony. Pragnę zatem być wolny, ale nie dla mylnego przekonania o własnej samowystarczalności czy doskonałości, tylko po to, żeby coraz bardziej móc czynić siebie darem dla innych. 

Dopiero takie korzystanie z własnej wolności prowadzi człowieka do spełnienia, odnalezienia siebie w pełni przez szczery dar z samego siebie, jak powie Sobór Watykański II w Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym. Ks. Blachnicki nawiązując do tej myśli Ojców Soborowych idzie o krok dalej stawiając jako cel pedagogii nowego człowieka postawę posiadania siebie w dawaniu siebie. Ta zasada wyraża w prosty sposób nie tylko intuicję Vaticanum II, ale też określa drogę wyzwolenia: dawanie siebie innym jest nie tylko mądrym korzystaniem z wolności, ale też konkretnym sposobem wyzwalania się z rozmaitych niewoli. Jeśli bowiem uznamy, że podstawowym źródłem niewoli jest egoizm, to ofiarna miłość wyrażona w postawie dawania siebie innym będzie podstawowym źródłem wyzwolenia. 

Myślę, że można w ten sposób rozumieć także hasło: „Wolni i wyzwalający”. Nie tylko wyzwalam innych przez świadectwo mojej wolności, ale to świadectwo także i mnie wyzwala, otwiera mnie na służbę, poszerza w moim życiu przestrzeń wolności, którą włączam w moje dawanie siebie innym. 

Jeśli mogę w tym miejscu dać krótkie świadectwo mojego członkostwa w Krucjacie Wyzwolenia Człowieka to wystarczy jeśli powiem, iż początkowo motywem włączenia się w to dzieło była chęć dania czegoś z siebie dla innych, zwłaszcza tych „którzy nie mogą podnieść się o własnych siłach”. Szybko jednak zauważyłem, że Krucjata stała się dla mnie osobiście bardziej darem niż ofiarą i jestem głęboko przekonany, że trwając w niej stokroć więcej otrzymuję niż kiedykolwiek dałem. 

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym Wieczerniku.