Duch i materia wiary

(212 - wrzesień - październik 2016)

Pobożność ludowa

ks. Mariusz Pohl

Pobożność ludowa daje dostęp do przyjęcia prawd wiary bardzo trudnych do zgłębienia aparatem teologicznym czy filozoficznym

Na temat pobożności ludowej napisano wiele rozpraw socjologicznych, etnograficznych, antropologicznych  i pastoralnych, opartych o różne badania, ankiety i wieloaspektowe analizy. Nie sposób przedstawić ich sprzecznych nieraz wyników i wniosków w krótkim szkicu. Ze względu na obszerność dokumentów nie da się także przedstawić oficjalnych wypowiedzi Magisterium Kościoła na ten temat. Z najważniejszych wypada przywołać „Dyrektorium o pobożności ludowej i liturgii. Zasady i wskazania” oraz odpowiednie passusy adhortacji „Evangelii nuntiandi” i Dokumentu z Aparecidy. Zamiast wdawania się w polemiki i referowania definicji pojęć, chciałbym skupić się nad twórczym wykorzystaniem szans, jakie pobożność ludowa stwarza dla działań ewangelizacyjnych i duszpasterstwa parafialnego. 

Przez pobożność ludową rozumiemy różne formy kultyczne o charakterze wspólnotowym lub prywatnym, które wywodzą się z tradycji i kultury różnych grup czy społeczności lokalnych i są praktykowane poza „oficjalnymi” formami liturgii, spisanymi w urzędowych księgach liturgicznych Kościoła. Są to np. pozaliturgiczne teksty nabożeństw, modlitw czy pieśni, zwyczaje związane z okresami roku liturgicznego, pielgrzymowanie do miejsc świętych, noszenie medalików i innych oznak religijnych, kult obrazów i figur świętych, wyróżniające ich stroje, czy też miejscowe zwyczaje. 

W praktykach tych kryje się wielkie bogactwo sposobów twórczego przeżywania wiary: otwarcie na transcendencję i traktowanie jej z wielkim poczuciem realizmu; szczery głód Boga i wartości nadprzyrodzonych; usilne poszukiwanie ostatecznego sensu i celu życia poza porządkiem doczesnym, ze szczególnym uwzględnieniem rzeczywistości wiecznej; silna nadzieja życiowego bezpieczeństwa i zbawienia; budowanie i respektowanie silnych więzi wspólnotowych; zintegrowana wizja człowieka i wszystkich dziedzin jego życia, przekładająca się na całościowe zaangażowanie wierzącego człowieka w życie całej społeczności; prostota, a nawet pewna naiwność i infantylizm koncepcji, uzasadnień, struktur i wizji życia; przywiązanie do zewnętrznych wyrazów i symboli wiary z gotowością odważnego ich bronienia. Pobożność ludowa pomaga kształtować specyficzne cechy człowieczeństwa, zaczerpnięte wprost z Ewangelii: cierpliwość wobec przeciwności, świadomość obecności i niesienia krzyża w codziennym życiu, gotowość chętnego wyrzekania się przyjemności i dóbr doczesnych, podejmowania praktyk pokutnych, otwarcie na potrzeby innych ludzi i imperatyw pomocy, zwłaszcza wobec nieszczęść losowych. 

Zauważmy, że jest to bardzo bliskie duchowi błogosławieństw ewangelicznych i nauce Ewangelii. Sam Chrystus błogosławił Ojca za to, dał poznać i doświadczyć Bożej miłości ubogim i prostaczkom. Pobożność ludowa daje bezprecedensowy dostęp do przyjęcia prawd wiary, skądinąd bardzo trudnych do zgłębienia aparatem teologicznym czy filozoficznym. 

Ale pobożność ta niesie też pewne niebezpieczeństwa i zagrożenia. Są nimi: zbytnie uproszczenia i niewystarczająca znajomość podstawowych zasad wiary chrześcijańskiej, a szczególnie znaczenie zmartwychwstania Chrystusa; zubożone pojęcie osoby, roli i działania Ducha Świętego; zapoznanie sensu przynależności do Kościoła jako wspólnoty zbawienia; brak odpowiednich proporcji między rozbudowanym kultem świętych a świadomością absolutnej roli zbawienia dokonanego przez Jezusa Chrystusa; przeakcentowanie i postawienie w centrum postaci i kultu Maryi bez odniesienia do Chrystusa; słaby kontakt z Pismem Świętym, za to chętne zaglądanie do niewłaściwych książek religijnych czy wątpliwych objawień prywatnych; brak rozumienia i korzystania ze świętych sakramentów Kościoła; tendencja do oddzielania przeżyć kultycznych od konkretnego zaangażowania w życie chrześcijańskie; magiczne rozumienie i traktowanie różnych form pobożności, odpustów, znaków, obrazów, gestów, formuł modlitewnych, którym przypisuje się nadzwyczajne znaczenie, ale w oderwaniu od wiary Kościoła itp. 

Często u podstaw tych słabości leży niedbalstwo w katechezie, brak uczestnictwa w liturgii, szczególnie niedzielnej mszy św., lekceważenie odpowiedniego przygotowania do przyjęcia sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego. Nie trzeba chyba dodawać, że często powodem takiego stanu rzeczy jest małe lub źle ukierunkowane zaangażowanie duszpasterzy. 

Dlatego pobożność ludowa potrzebuje odpowiedniej formacji i troski poprzez ewangelizację, liturgię, katechezę, wspólnotę, życie sakramentalne i także prawo Kościelne, a to znów wymaga gorliwego i właściwie ukierunkowanego duszpasterstwa. Trzeba zatem zacząć od dobrej formacji duchowieństwa i liderów chrześcijańskich wspólnot. „Dyrektorium o pobożności ludowej i liturgii. Zasady i wskazania” stanowi w tej dziedzinie najlepszy podręcznik postępowania. Dzięki temu ograniczy się wpływ niezdrowej spontaniczności nastawionej często na sensację i subiektywnego indywidualizmu skłaniającego się ku anarchii. Lekarstwem może być tylko ścisłe podporządkowanie takich praktyk kierownictwu roztropnych pasterzy i Magisterium Kościoła. 

Główne kierunki działania formacyjnego to Biblia, liturgia i duch wspólnoty. Teksty modlitw i śpiewów powinny jakoś nawiązywać do Pisma św. i być z nim zgodne, nabożeństwa ludowe warto ubogacać czytaniami biblijnymi i ich krótkim wyjaśnieniem. Należy też przeprowadzać rekolekcje oparte o teksty Pisma św. Na przedłużeniu tego kierunku formacji znajduje się też katecheza, zwłaszcza ta związana z przygotowaniem do sakramentów. Wyraźnie widać, że potrzebne jest tu duże zaangażowanie księży. 

Trzeba też wyraźnie rozgraniczać między „oficjalną” liturgią, sprawowaną na podstawie zatwierdzonych ksiąg liturgicznych i benedykcjonałów, a nabożeństwami paraliturgicznymi czy luźnymi spotkaniami modlitewnymi. Liturgia jest najlepszym wzorcem i punktem odniesienia dla praktyk pobożności ludowej i zawsze powinna mieć względem nich pierwszeństwo. 

Wspólnota powinna tworzyć zdrowe środowisko przeżywania i praktykowania wiary. Środowiskiem tym w największym zakresie jest oczywiście cały Kościół. Musi on być też reprezentowany w wymiarze lokalnym. Niezbędnym warunkiem zaistnienia jakiejś społeczności jako wspólnoty Kościoła jest obecność i przywódcza rola księdza. Wiele ruchów kościelnych traktuje obecność księdza jako konieczny warunek odbywania spotkań formacyjnych. Nie zawadzi jeszcze raz napomknąć, że musi to być „ksiądz z powołania”, a więc gorliwy, oczytany, rozmodlony, dbały o własną formację i duchowy rozwój. 

Trudno oprzeć się przekonaniu, że nieraz pobożność ludowa stanowi jakieś przeciwieństwo dla wiary uczonych teologów, biblistów i pastoralistów, podobnie jak w czasach Jezusa wiara prostych słuchaczy Jezusa i grzeszników była przeciwstawiana wierze uczonych w Piśmie i faryzeuszów. Nie należy chyba tego przeciwieństwa eksponować i podtrzymywać, lecz raczej dążyć do wzajemnego przenikania i ubogacania się. Mamy się czego od siebie nawzajem uczyć, mamy sobie wiele do przekazania. Żywa, spontaniczna i odważna w uzewnętrznianiu wiara prostego ludu może rozpalić subtelne i wyrafinowane formy powściągliwej, nieraz przeteoretyzowanej wiary teologów i rozmaitych wyznawców „religijności bezobjawowej”. Krytyczny i trzeźwy osąd teologów nie może gasić ducha ludzi pobożnych, lecz ubogacać ich treściami, które pozwolą lepiej doświadczać zbawienia, prowadzenia i miłości Boga. Obyśmy wszyscy wiedzieli jak mamy to czynić.