Rzym

(162 - styczeń 2009)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Podatek (Rdz 47, 13-26)

Karol Madaj

Księga Rodzaju przerywa na moment narrację o rodzinie Jakuba i wyjaśnia - Izraelitom przyzwyczajonym do własności prywatnej - prawa rządzące Egiptem.

Zapowiedziany głód nadszedł (w. 13 por. 41, 30). Historia dzieje się w szóstym i siódmym roku klęski, gdy ludziom skończyły się nie tylko zapasy żywności zgromadzone przez siedem lat tłustych, ale także wszystkie pieniądze (w. 23 por. 45,6). Najbiedniejszym gotówki zabrakło prawdopodobnie dużo wcześniej. Zatem mechanizm „uzależniania” od państwa uruchamiał się stopniowo. Wszystko wskazuje na to, że biedni wcześniej znaleźli się na utrzymaniu faraona. W przeciwnym razie bowiem zdesperowani, doprowadzeni przez głód do ostateczności, mogliby wzniecać rozruchy i szturmować spichlerze albo - w skrajnych przypadkach - zjadać się nawzajem (kanibalizm był częstym zjawiskiem w czasach wielkiego głodu). Boży wybraniec zapobiegł temu i wszystko przeprowadził uczciwie oraz zgodnie z zasadami wolnego rynku. Gdy ceny zboża były niskie, Józef skupował zboże za grosze. W czasie głodu ceny gwałtownie podskoczyły i mieszkańcy Egiptu nie mogli mieć o to do Józefa pretensji. Zresztą syn Jakuba nie brał nic dla siebie, lecz jako uczciwy urzędnik wszystko przekazywał do skarbu państwa (w. 14).

Gdy Egipcjanom skończyły się pieniądze, Józef stał się właścicielem ich „środków produkcji” (w. 17). Gdy i tego zabrakło, ludziom pozostała do oddania już tylko ziemia i własna wolność (w. 18). Rolnicy gotowi byli poświęcić siebie, by tylko ich ojcowizna nie zamieniła się znów w pustynię (w. 19). Ziemia, która leży odłogiem, umiera. Zdaniem rabinów podobnie „umiera” człowiek, który nie wykorzystuje swojego potencjału. Tora uczy nas tu, by starannie wykorzystywać dany nam przez Boga czas i talenty.

Egipcjanie stali się niewolnikami (w. 23) i, choć brzmi to paradoksalnie, odczuwali z tego powodu ulgę i wdzięczność (w. 25). Dla nas, mających w pamięci opowieści o afrykańskich niewolnikach, wydaje się to strasznie. Jednak w starożytności niewolnictwo nie uchodziło w żadnym razie za wynaturzoną praktykę. Było powszechnie akceptowaną kaucją, którą mogli zaproponować w zamian za utrzymanie ludzie pozbawieni środków do życia. Niewolnik był kimś w rodzaju stałego pracownika i przy wyrozumiałym właścicielu mógł prowadzić całkiem komfortowe życie (por. 39, 4; Wj 21, 5). W przeciwieństwie do niego człowiek wolny był - używając współczesnego porównania - przedsiębiorcą na samozatrudnieniu, który swobodę działania przypłacał dużym ryzykiem. Niewolnik miał dożywotni „etat” i nie musiał się martwić o swoje utrzymanie. W starożytnym Egipcie niewolnictwo polegało na oddawaniu państwu 20 procent własnych dochodów.

Jedynymi, którzy byli zwolnieni z opłat za pożywienie byli kapłani (w. 22). Tora uczy nas tu, że jesteśmy zobowiązani do utrzymywania naszych kapłanów, którzy daleko bardziej dbają o nasze życie duchowe niż bałwochwalczy kapłani faraona.

Na koniec przedstawmy w dużym skrócie alegoryczną interpretację Orygenesa. W jego rozważaniach państwo egipskie symbolizuje jak zwykle zło, a jego władca - szatana. Józef nie był współwinny niewoli, on jedynie oddał odpowiednich niewolników odpowiedniemu Panu (por. 1 Tm 1, 10). Zniewolony przez Faraona lud płacił podatki określone liczbą pięć (piąta część plonów), gdyż „5” oznacza źle wykorzystywane zmysły cielesne. Natomiast wolni Izraelici płacili tylko dziesiątą część dochodu, gdyż „10” jest liczbą doskonałą, symbolizującą przykazania. Faraon podarował swoim kapłanom ziemię, zaś prawdziwy Bóg sam jest działem rodu kapłańskiego (Lb 18,20). Zdaniem aleksandryjskiego egzegety ci duchowni, którzy przywiązali się do swojej „części na ziemi” i zajmują się troskami tego świata, przypominają raczej fałszywych kapłanów „faraona” niż pasterzy prawdziwego Boga. „Egipcjan” ogarnął głód, głód słowa Bożego (Am 8,11). Może on ogarnąć jedynie tych, których dążenia są przyziemne, zaś ci, którzy regularnie wsłuchują się w Słowo Boże i karmią się chlebem z nieba (J 6,51), nigdy nie będą głodni. Zdaniem Orygenesa Tora ostrzega nas tu, byśmy przez zbytnie zajmowanie się sprawami tego świata nie ulegli niewoli grzechów. Raczej powinniśmy wyrzec się wszystkiego, co posiadamy i oddać się w „niewolę” Chrystusa, który uratował od śmierci wiecznej nie tylko nasze ciała, ale i dusze.