Sprawy ostateczne

(133 - listopad - grudzień 2004)

z cyklu "Na pogodne wieczory"

Pogodny z Biblią

Maciej Samulski

Tym razem chciałbym zaproponować może nie grę i nie zabawę, ale sposób na spędzenie pogodnego wieczoru z Biblią. Może się to przydać choćby na te pogodne, które przypadają w tajemnice bolesne.
Trzeba podzielić się na jakieś grupy i narratora/prowadzacego. Prowadzący musi dokładnie znać fragment, który będzie przez grupę „odgrywany”. Następnie przydziela role i rozpoczyna się gra wyobraźni… W trakcie czytania fragmentu Pisma Św. przez prowadzącego, „odgrywający” zadane role wyobrażają sobie dokładnie, to co mogły widzieć i robić ich postaci i starają się to zapamiętać.
Dość prostym przykładem odpowiedniej opowieści biblijnej jest wesele w Kanie galilejskiej. Tam starosta weselny nie wie skąd wzięło się lepsze wino, słudzy nieśli stągwie i oni wiedzieli, pan młody w pewnym momencie zaczyna się martwić brakiem trunków, a Matka Boża widzi to zmartwienie i współczuje, natomiast goście weselni się dobrze bawią i pewnie tylko niektórzy coś zauważają.
Po przeczytaniu danego fragmentu, grający poszczególne role opowiadają co widzieli, czego byli świadomi, jakie były ich wrażenia. Najlepiej w formie relacji/opowiadania. Oczywiście prowadzący powinien kontrolować zgodność wiadomości z oryginałem, ale jednocześnie nie powinien za bardzo przeszkadzać opowiadającym.
Uwaga: należy zaznaczyć, że wrażenia te są osobistymi wrażeniami biorących udział w zabawie, a nie np. Matki Bożej. Co nie znaczy, że nie mogą się pokrywać — albowiem jest napisane:
„świętymi bądźcie, bo ja jestem święty” :)