Spotkanie z innym

(143 - kwiecień 2006)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Pojednanie

Karol Madaj

Scena spotkania z Ezawem jest bardzo różnie interpretowana. Chrześcijańscy egzegeci przeważnie widzą w niej piękny przy­kład braterskiego przebaczenia. Jakub, podobnie jak syn mar­notrawny, pokornie prosi o odpuszczenie win, a Ezaw, niczym dobry ojciec, wybiega mu na spotkanie, rzuca mu się na szyję i całuje go (Łk 15, 20; Rdz 33, 4). Skrajnie inaczej odbierają tę scenę żydowscy ko­mentatorzy. Dla nich Ezaw symbolizuje zło i nie jest w stanie wykrze­sać z siebie niczego dobrego. Jakub natomiast jako sprawiedliwy pra­ojciec Narodu Wybranego nie mógł posiadać zbyt wielu braków. Jeżeli biblijna narracja zdaje się sugerować, że Jakub miał jakieś grzechy, to jest to tylko pozorne i tę pozorność często wykazują rabini w swoich pismach. Mimo tych niemożliwych do pogodzenia różnic interpreta­cyjnych, postaramy się wydobyć z żydowskich komentarzy te wątki, które mogą być dla nas budujące

Ezaw kilkanaście lat wcześniej poprzysiągł Jakubowi krwawą zemstę za kradzież ojcowskiego błogosławieństwa (Rdz 27, 41). Widzieliśmy, jak Jakub bał się spotkania z bratem i jak po walce z Bogiem uzyskał no­we, „waleczne" imię (Rdz 32). Gdy w końcu Ezaw pojawił się na hory­zoncie, Jakub był gotowy na konfrontację. Dla bezpieczeństwa podzie­lił rodzinę na grupy, ale sam mężnie stanął na przedzie i sied­miokrotnie oddał pokłon bratu. Gest ten wyrażał nie tylko uznanie własnej niższości, ale przede wszystkim był próbą wymazania skutków grzechu, jakiego dopuścił się Jakub. Patriarcha, kłaniając się Ezawowi, niejako zwrócił mu skradzione błogosławieństwo (Rdz 27, 29).

Wbrew temu, co mówią rabini1, w Ezawie nie było już cienia dawnej nienawiści. Dziki „człowiek pola" nie pragnął śmierci winowajcy, lecz zprzebaczył bratu swoje zranienia. Łzy pokazały, że nie był tylko bezmyślnym wojownikiem, lecz dla braterskiej miłości potrafił zapomnieć krzywdy i odłożyć miecz. Mowa ciała wyjaśniła wszystko, bracia nie wrócili już do bolesnego tematu. Dalsza rozmowa dotyczyła teraź­niejszości.

Egzegeci zwracają uwagę, że Jakub mówił o dzieciach w nietypowy sposób. Zamiast powiedzieć: „Bracie, to są dzieci, którymi Bóg mnie pobłogosławił", mówi: „To są dzieci, którymi Bóg łaskawie obdarzył swojego sługę." Patriarcha, pełen poczucia winy, nie chciał nawet su­gerować, że jedenastu synów narodziło się na skutek skradzionego bratu błogosławieństwa, więc użył słowa „łaska", które zawiera w so­bie ideę przebaczenia. Potem cała rodzina oddała pokłon Ezawowi, by uznać jego władzę i tym samym jeszcze raz potwierdzić nieważność słów, które Izaak wypowiedział do Jakuba: „Bądź panem twoich braci i niech ci pokłon oddają synowie twej matki" (Rdz 27,29b).

Gdy Ezaw chciał odmówić przyjęcia daru, Jakub nalegał na brata, by zaakceptował jego ofiarę. Izrael użył tu religijnych terminów, gdyż w przebaczającym obliczu Ezawa widział odpuszczającego grzechy Bo­ga. Żydowscy egzegeci, negatywnie nastawieni wobec Ezawa, zwraca­ją w tym miejscu uwagę na to, jak bracia wyrażają się o swoim mająt­ku. Choć nie podzielamy opinii rabinów o Ezawie, to jednak sama na­uka może być dla nas cenna. Ezaw mówił: „mam dużo" (w. 9), a Ja­kub „mam wszystko" (w. 11). Czym różnią się te dwie postawy? Spra­wiedliwi bez względu na to, ile posiadają mówią: „mamy wszystko". Są szczęśliwi, gdyż wiedzą, że to, co mają, jest wszystkim, czego po­trzebują. Niegodziwi, przechwalając się, mówią: „mamy dużo", sugeru­jąc, że zgromadzili zbyt wiele, by spożytkować majątek, co nie zmienia faktu, że i tak chcą mieć jeszcze więcej. Zdaniem rabinów, Tora uczy nas tu, by cieszyć się z tego, co mamy, gdyż Bóg w swojej łaskawości obdarował nas wszystkim, co jest nam niezbędne.

W odpowiedzi na dar Ezaw zaprosił Jakuba do Seiru i zapropono­wał zbrojną eskortę, Jakub jednak dyplomatycznie odmówił (w. 13-15). Czy Patriarcha podał jedyny powód odmowy? Być może, jak su­gerują niektórzy komentatorzy, Jakub przewidywał, że ta spontanicz­nie zawarta przyjaźń nie potrwa długo, a przy tym przemawiała przez niego nieufność człowieka, który kiedyś sam oszukiwał innych. Mógł istnieć też ważniejszy powód takiej decyzji: Jakub chciał wypełnić Boże instrukcje i dojść do Ziemi Obiecanej, w której obręb Seir nie wcho­dził.

Starszy brat uznał wolność Jakuba i nie narzucił mu swojej woli. Każdy z pojednanych braci poszedł dalej swoją drogą. Ezaw wrócił do Seiru, a Jakub przystanął w Sukkot.

1W tekście masoreckim słowo wajiszakehu „i pocałował go" jest wyróżnione specjalnymi kropkami nad każdą literą, co oznacza, że zawiera ono w sobie jakaś ukrytą aluzję. Niektórzy rabini sugerują, że Ezaw zamierzał ugryźć brata, a jego pocałunek był fałszywy.