Miłosierdzie

(192 - kwiecień 2013)

Pomoc mądra

świadectwo

Chcę pomagać, by drugi mógł spotkać Miłość i zmienić swoje życie na lepsze, stać się odpowiedzialnym za siebie samego

Diakonia Miłosierdzia diecezji sosnowieckiej reaktywowała się w 2009 roku po kilkuletniej przerwie. Na początku działalności, z uwagi na brak większych doświadczeń, poszukiwaliśmy naszej tożsamości i zakresu działania Diakonii. Formacja najpierw opierała się na encyklice „Dives in misericordia” Jana Pawła II i dzięki bogactwu treści w tak małej objętości trwała dwa lata. Obecnie czerpiemy z książki „Miłosierdzie Jego na wieki. Rozważania o Bożym Miłosierdziu” bł. ks. Michała Sopoćko, spowiednika św. siostry Faustyny.

Nasza działalność ma dwojaki charakter: głoszenia Miłosierdzia Bożego słowem oraz czynem. Ponieważ sami nie mamy osobowości prawnej, aby organizować wolontariat, w 2012 roku podjęliśmy decyzję o szukaniu współpracy z istniejącymi organizacjami pożytku publicznego. Tak zaczęła się nasza przygoda z Hospicjum Domowym św. Tomasza Apostoła w Sosnowcu, z Caritasem diecezji sosnowieckiej oraz z organizacją Wiosna w ramach projektu Szlachetna Paczka. 

Hospicjum wspomagamy przede wszystkim wolontariatem akcyjnym, np. zbiórkami pieniędzy podczas Spotkania Młodych Diecezji Sosnowieckiej. Jedna z członkiń Diakonii jest wolontariuszką medyczną i jest odpowiedzialna za współpracę z Hospicjum. 

Za współpracę z Caritasem odpowiada Ewelina, która koordynuje i rekrutuje wolontariuszy do akcji organizowanych przez Caritas, np. zbiórki przyborów szkolnych, bożonarodzeniowej zbiórki żywności w supermarketach. Prowadzi też grupę „Młodych Miłosiernych”, którzy zgłosili się do udziału w projekcie Caritasu „Młodzi Jałmużnicy”. Jest to projekt kierowany do szkół, pewnym wyjątkiem jest więc udział w nim naszego Ruchu. Trwa cały rok szkolny, a spotkania odbywają się co najmniej raz na dwa tygodnie. Młodzież formuje się i jednocześnie uczy, jak samodzielnie organizować pomoc charytatywną w swoim najbliższym środowisku. W projekcie mogą uczestniczyć osoby z Ruchu jak i zupełnie z nim niezwiązane. 

W tym roku wzięliśmy udział po raz pierwszy w Szlachetnej Paczce spełniając potrzeby jednej rodziny włączonej do projektu. Mieliśmy też jedną wolontariuszkę, która spotykała się z siedmioma rodzinami zgłoszonymi do projektu i przekazywała paczki zrobione przez innych darczyńców.

Od początku naszej działalności organizujemy też doroczną akcję robienia kartek świątecznych oraz ozdabiania świec, która służyć ma naszemu Ruchowi. Zawsze są wśród naszych uczestników osoby potrzebujące wsparcia w opłaceniu rekolekcji ewangelizacyjnych w zimie lub rekolekcji formacyjnych w lecie. Dochód ze sprzedaży kartek i świec przeznaczamy właśnie na dofinansowanie rekolekcji.

W ciągu tych kilku lat formacji i działalności mam przekonanie, że pomoc charytatywna musi być pomocą mądrą. Co to znaczy? Oznacza to tyle, że można człowieka zdemoralizować przyzwyczajając go do opieki, dając mu coś za darmo, bez składania na niego odpowiedzialności za uzyskaną pomoc. Często czyniąc dzieła miłosierdzia wcale nie kierujemy się miłością, za to kieruje nami np. opinia innych o nas samych, chęć zdobycia szacunku, niskie poczucie własnej wartości. Największym dziełem miłosierdzia naszego Ruchu Światło-Życie jest głoszenie Chrystusa i tylko miłość, która pragnie zbawienia siebie samego i jednocześnie drugiego człowieka jest miłością nadającą wszelkim dziełom charytatywnym sens. Chcę pomagać, by drugi mógł spotkać Miłość i zmienić swoje życie na lepsze, stać się odpowiedzialnym za siebie samego. Nie chcę pomagać tylko po to, by ktoś mógł przetrwać o jeden dzień dłużej bez Chrystusa, bez Boga, który jest miłością.

Aleksandra Czepczor