Miłość, seksualność

(183 - styczeń 2012)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Potop

Karol Madaj

Bóg po raz drugi wezwał Noego do wejścia do arki. Tym razem dał mu jednak bardziej szczegółowe polecenia odnośnie do tego, kto ma znaleźć się w arce (w. 1-3). Rabini zwracają uwagę, że Bóg zwracając się do Noego określa go jako „sprawiedliwego" (w. 1), mimo że wcześniej autor natchniony nazwał go nie  tylko „sprawiedliwym", ale i „nieskazitelnym" (6, 9). Zdaniem Rasziego Tora uczy nas tu, by tylko połowicznie wychwalać człowieka w jego obecności. Wszystko po to, by chwalony nie popadł w pychę i nie musiał się obawiać pochlebstw.

Noe wyprzedzał swoje pokolenie. Mimo iż Prawo nie zostało jeszcze objawione, odróżniał zwierzęta czyste od nieczystych (w. 2). Rozumiał też konieczność okazania Bogu wdzięczności poprzez złożenie ofiary. Co więcej, gdy uważnie przyjrzymy się kalendarzowi potopu, w którym tak często pojawia się liczba siedem, odkryjemy, że Noe nawet w trakcie kataklizmu starał się zachowywać odpoczynek szabatu.

Żydowscy komentatorzy zwracają uwagę na zabranie przez Noego siedmiu par zwierząt czystych. Zwierzęta nieczyste weszły do arki samodzielnie, przynaglane jakąś  tajemniczą siłą (w. 9). Zwierzęta, które miały być potem złożone w ofierze, Noe musiał sam zaprowadzić do arki (w. 2). Tora pokazuje nam tu, jakiego daru oczekuje od nas Bóg. On nie chce tego, co „łatwo przyszło”, ale pragnie byśmy ofiarowali mu to, co kosztowało nas chociaż trochę wysiłku.

W komentarzach czytamy, że gdy Noe wypełnił wszystkie polecenia Boga upłynęło jeszcze siedem dni, zanim zaczął się potop (w. 10). Czemu służyło te siedem dni? To był dodatkowy tydzień dany ludzkości na nawrócenie. Drzwi były otwarte. Nikt nie skorzystał z oferty.

Rabini obliczają bardzo konkretną datę rozpoczęcia potopu, licząc lata od dnia stworzenia świata. Miało to być 17.02.1656. Szczegółowe określenie czasu (w. 11) mogło mieć dla starożytnych symboliczne znaczenie, którego dziś nie jesteśmy w stanie odgadnąć. Z pewnością jednak świadczyło o tym, że potop wydarzył się naprawdę.

Gdy w niedzielę rozpoczęła się ulewa (w. 11), Noe wraz z rodziną i zwierzętami schronił się do arki (w. 13). Zobaczmy, jak Bóg troszczył się o swojego wybrańca. W kolejnym wierszu (16) czytamy, że Bóg sam zamknął za nim drzwi. Tora pokazuje przez to, że ocalenie nie było zasługą bohaterskiego czynu człowieka, lecz darem Bożej łaski.

Św. Jan Chryzostom podkreśla w tym miejscu jeszcze jeden aspekt Bożej dobroci. Stwórca sam zamknął drzwi arki z troski o kondycję psychiczną pasażerów statku. Nie chciał, by uszczelniając wejście, zobaczyli początek zagłady. Nie dopuścił do tego, by bolesny obraz tonących ludzi towarzyszył im przez cały rok przebywania na pokładzie.

Stworzenie świata z bezmiaru wód (Rdz 1,2) rozpoczęło się w niedzielę. Wiele lat później, także w niedzielę, Bóg rozpoczął proces odwrotny. Stwarzanie świata trwało pięć dni,  jego destrukcja trwała pięć miesięcy (w. 24) i również zakończyła się w piątek. Tym, którzy podczas stworzenia otrzymali tchnienie życia (2,7), teraz zostało ono zabrane (w. 22). Wody potopu sięgały piętnaście łokci ponad wierzchołki gór. To wystarczyło, by mieć pewność, że nie przeżyli nawet najwyżsi ludzie. Według żydowskiego midrasza na stopniach drabiny prowadzącej do arki usiadł jednak olbrzym Og, król Baszanu. Noe miałby litościwie karmić go przez cały rok, tym samym przyczyniając się do przetrwania rasy olbrzymów, których potem spotkali izraelscy wywiadowcy, penetrując Ziemię Obiecaną (Lb 13,33).

Zdaniem rabinów w czasie potopu Noe nie zaznał snu, stale opiekując się zwierzętami. Mimo to Pismo nie relacjonuje żadnego słowa skargi czy żalu. Przez wszystkie lata przygotowań i długie miesiące na pokładzie Noe trwał w milczeniu, rozważając Boże nakazy. W swojej postawie przypominał Maryję, która także w całkowitym posłuszeństwie rozważała słowa otrzymane od Boga (Łk 2,19). Maryję nazywa się czasem „Arką Przymierza”, gdyż był czas, że w niej, podobnie jak w Arce Przymierza czy w arce Noego, zawierał się największy skarb ludzkości i zarazem nadzieja ocalenia. Matka Boża w swoim łonie nosiła Zbawiciela, który umarł w piątek na krzyżu, by w niedzielę pokonać śmierć i stworzyć na świecie nową jakość życia z Bogiem.