Narodzić się na nowo

(194 -lipiec -sierpień2013)

Powrót

Wojciech Bartosiak

Nowe narodzenie a nawrócenie 

Mam wrażenie, że pojęcia nawrócenia i ponownego narodzenia są niekiedy ze sobą utożsamiane. Ale czy naprawdę oznaczają to samo?

Ewangelie wielokrotnie wskazują na konieczność nawrócenia, a tylko jeden raz mówią o ponownych narodzinach. Podczas nocnego spotkania z Nikodemem jako niezbędny warunek ujrzenia Królestwa Bożego Jezus wskazuje na konieczność powtórnych narodzin. Na pytanie zdziwionego uczonego Jakże to się może stać? odpowiada Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? (J 3.9-10). Czy to pytanie jest wciąż aktualne? 

Poprzez sakrament Chrztu Bóg dając swego Ducha powołał mnie do Nowego Życia. Jest to podstawowy sakrament, którego celem i znaczeniem jest zaproszenie człowieka do wzrastania w Chrystusie. To jest ten moment nowego narodzenia. Jedyny i niepowtarzalny. 

Łatwo jednak zagubić jego fundamentalne znaczenie lub nie dostrzegać tego, co zmienia. Zapewne większość z nas przyjmowała chrzest w wieku, z którego niewiele lub nic nie pamiętamy. I stąd trudność w uświadomieniu sobie pełnego wymiaru tego wydarzenia.

A jak jest z nawróceniem? Jego celem jest duchowa odnowa. U podstaw nawrócenia jest postanowienie zmiany dotychczasowego stylu życia, przewartościowania hierarchii priorytetów. Nawrócenie wypływa z mojej decyzji, jest aktem woli i ducha, który prowadzi do wkroczenia na inną drogę niż dotychczasowa. Jan Paweł II w Encyklice „Divies In Misericordia” nazywa nawrócenie „stanem duszy”, „stałym usposobieniem”, „dobrem odnalezionym”, które umożliwia nam powrót do chwili narodzin – do spotkania, które „przemieniło”. 

Jako osobie ochrzczonej w pierwszych miesiącach życia ciężko mi wprawdzie odnaleźć w sobie moment tego pierwszego spotkania, jednak wiem, że łaska i Duch Święty, którego otrzymałem, są we mnie obecne i mam ku czemu wracać.

Temu właśnie służy droga ewangelizacji – ponownemu odkryciu i wyrażeniu aktem woli przyjęcia Chrystusa jako Pana i Zbawiciela, a w konsekwencji utworzeniu w mojej historii momentu, do którego mógłbym wracać, z którego mogę czerpać siły. Wiem z doświadczenia małżeńskiego jak odświeżające i ożywcze może być świętowanie, celebrowanie rocznicy ślubu. W trudnych chwilach, gdy chwiejemy się i upadamy, warto mieć punkt odniesienia, wspomnienie, które może stać się źródłem nadziei i odrodzenia. Jak wiemy z Pisma Świętego i z własnej przeszłości Boga najłatwiej odnaleźć w historii, tam najwyraźniej można dostrzec Jego działanie. Tak było w przypowieści o Synu Marnotrawnym, który gdy utracił wszystko przypomniał sobie o Ojcu i postanowił powrócić (nawrócić z drogi, którą szedł). Umacniała go nadzieja, a kierunek wskazywała pamięć.

Nawrócenie związane jest też i możliwe dzięki miłosierdziu, które ma moc przywracania utraconej godności. „Nawrócenie do Boga zawsze polega na odkrywaniu miłosierdzia” (encyklika „Divies In Misericordia”) i jest odwróceniem się od grzechu. Spotkałem Jezusa, poznałem swą grzeszność (dzięki działaniu Ducha Świętego) i wiem, że potrzebuję nawrócenia – aby zawrócić z drogi muszę dostrzec, że idę w złym kierunku. I w ten sposób poprzez refleksję nad sobą (rachunek sumienia) i nawrócenie (postanowienie poprawy) przygotowuję się do postawienia pierwszego kroku w stronę, którą wskazuje mi Zbawiciel (sakrament pojednania). Dzięki nawróceniu zwracam się ku narodzinom. Przygotowanie do spowiedzi św., przystąpienie do sakramentu to dla mnie efekty i zewnętrzne czynności, znaki wypełniające w czynie postanowienie nawrócenia. Natomiast rozgrzeszenie, udzielane przez Chrystusa jest momentem oczyszczenia – znów jestem gotowy iść wybraną drogą, odradzam się z Ducha i w Duchu Świętym. Z wody odradzamy się podczas Chrztu Świętego oraz w innych momentach, które do niego się odwołują – np. znak krzyża kreślony ręką uprzednio zanurzoną w wodzie święconej przy wejściu do kościoła, czy celebracje odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych, którym towarzyszy pokropienie wodą.

Narodziny są efektem spotkania, nawiązanej relacji – rodzę się jako owoc miłości, Bożej miłości. Narodzić się dla Boga, dla Zbawienia można zarówno w znaczeniu fundamentalnym, jako jedno, głęboko w pamięć zapadające wydarzenie, po którym wszystko jest już inne lub w znaczeniu krętej ścieżki - wielu spotkań będących efektem mojego niemalże codziennego nawracania się. Ścieżka ta, to stopniowy proces, podczas którego krok po kroku staję się kimś innym. Współpracując z Łaską kształtuję i przemieniam swe wewnętrzne postawy w kierunku Tego, który mnie dotknął i z którym mam stanowić jedno – z Jezusem Chrystusem, aby On był we mnie a ja w Nim.

Podobnie jest z nawróceniem – może ono mieć formę decyzji prowadzącej do całkowitej zmiany mojej dotychczasowej postawy wewnętrznej lub wyrażać się poprzez wybory dokonywane każdego dnia związane ze słabością ludzkiej natury ulegającej grzechowi. Niewielu może tak, jak św. Paweł pochwalić się tym, że w jednej chwili potrafiło zmienić całkowicie swoje życie. I dlatego potrzebuję codziennego nawracania. Często gubię drogę, czy jej cel. Wówczas spojrzenie wstecz ożywia moją historię, z której mogę czerpać życiodajną siłę, energię dającą rozwój i pozwalającą po raz kolejny odzyskać właściwy kierunek – Nowe Życie w Chrystusie.

Każdy nowy dzień otwiera jakąś drogę, prowadzi ku przyszłości. Każdego dnia musimy dokonywać wielu wyborów, które określają jak tę drogę pokonujemy.

W moim odczuciu różnica pomiędzy nawróceniem a narodzeniem polega na tym, że to pierwsze wypływa z woli, postanowienia – jest decyzją. Drugie natomiast dotyczy konkretnego wydarzenia, pewnego tu i teraz stanowiącego granicę mojej przemiany; jest to ta chwila, po przeżyciu której nie jestem już tą samą osobą – umarł Stary a narodził się Nowy Człowiek. I choć brakuje mi jeszcze sił, często przewracam się, raczkuję, to wiem, że blisko są silne dłonie, które pomagają stawiać nieporadne, pierwsze kroki. Jest Ktoś, kto cierpliwie i z miłością uczy mnie jak żyć.