Diakonia

(178 - kwiecień 2011)

Pragnę służyć

świadectwo

Jestem wezwana do służby nie tylko zgodnie z rozpoznanym charyzmatem, ale wszędzie tam, gdzie będę potrzebna

Rezultatem formacji podstawowej członków Ruchu jest świadomość odpowiedzialności za sprawy Kościoła i świata, która wyraża się w podejmowaniu służby na rzecz Ruchu i wspólnot lokalnych (…) Diakonia Ruchu Światło-Życie to osoby podejmujące posługę w Ruchu” – te słowa możemy przeczytać w dokumencie „Charyzmat i duchowość Ruchu Światło-Życie”, który wraz z błogosławieństwem, zapaloną świecą i dyplomem otrzymują nowi członkowie Stowarzyszenia DIAKONIA. W moim przypadku było to całkiem niedawno – 27 sierpnia 2008 r. w Krościenku, w kaplicy, w której znajdują się doczesne szczątki Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Wypowiedziane wówczas słowa: „pragnę służyć…” wiązały się ze świadomością, że to dopiero początek posługi i dalszej formacji.

Moją diakonią jest diakonia liturgiczna – takiej odpowiedzi udzieliłabym nawet zbudzona w środku nocy. Od kilku lat odkrywam swoje miejsce w diakonii liturgicznej, w której się formuję i posługuję. Często spotykam się z reakcjami: „dziewczyna w zakrystii?” „będzie uczyć ministrantów?” Nie zrażam się nimi, bo dla mnie najważniejsza jest posługa. Nie wszystko robię najlepiej, ale zawsze najlepiej jak potrafię. Choćby to było tylko ustawienie krzeseł, rozwijanie obrusa czy rozdawanie obrazków z modlitwami dla posługujących – każde zadanie, nawet niepozorne, musi ktoś wykonać, a że każdy powinien robić wszystko to i tylko to, co do niego należy każda para rąk się przyda ;) Najbardziej lubię posługę muzyczną w czasie liturgii, choć ze względu na inne zadania stosunkowo rzadko zasilam szeregi zespołu muzycznego. Wyjątkowym czasem łączenia obu tych aktywności są dla mnie organizowane przez różne duszpasterstwa warsztaty liturgiczno-muzyczne. W tym wypadku sprawdza się powiedzenie, że podróże kształcą. Tak postrzegam swoje miejsce w Kościele, tą drogą formacji i posługi pragnę kroczyć.

Ubiegłoroczna, XXXV Kongregacja Odpowiedzialnych w Częstochowie upłynęła pod znakiem słuchania, bowiem temat roku wzywał do tego, by „Słuchać Pana”. Dlatego słuchałam – Słowa Bożego, wygłoszonych homilii, żywych konferencji, osób, które było mi dane spotkać po raz pierwszy i „starych znajomych”, nade wszystko wezwań do posługi. I trochę jakby „między wierszami” pojawiła się łaska nowego spojrzenia na diakonię.

Pierwszy dzień KO i pierwsze wspólne spotkanie – modlitwa. Zajmuję miejsce w Auli o. Kordeckiego i czekam. Po chwili wstaję, by przywitać się z dziewczynami z którymi przeżywałam rekolekcje w ubiegłym roku. Za nimi stoi ks. Ryszard Nowak – wówczas moderator Centralnej Diakonii Modlitwy. Jak zwykle zamyślony i zasłuchany, otwarty na Boże natchnienia – wszak to on za kilka chwil będzie animował to wieczorne modlitewne spotkanie. I nim zdążyłam się odwrócić, ks. Ryszard podszedł i poprosił mnie, bym włączyła się w diakonię modlitwy. Odpowiadam twierdząco, mimo iż w głowie pojawia się pytanie: „czy sobie poradzę?”. Potrafię się modlić, ale nigdy dotąd nie animowałam tak wielkiego spotkania modlitewnego. A Słowo mówi: O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! (Flp 4, 6). Tak też się stało – modlitwa, w której wszyscy jednym głosem wzywali Ducha Świętego, Jego mocy dla uczestników KO – tych, którzy będą mówili i słuchaczy – i wszyscy razem wychwalali Pana.

Tuż po spotkaniu i w następnych dniach podeszło do mnie kilka znajomych osób, pytając, czy zmieniłam diakonię – „nie, ja tylko pomagałam…”. Dopiero po którejś takiej odpowiedzi przyszła refleksja: jako członek Diakonii jestem wezwana do służby na rzecz Ruchu, nie tylko zgodnie z rozpoznanym charyzmatem, ale wszędzie tam, gdzie będę potrzebna. Bo przecież talenty trzeba odkrywać wciąż na nowo – nie tylko rozwijać i dbać o te, które już widzę, ale szukać nowych… „Pragnę służyć” oznacza: pragnę szukać, gdzie i jak mogę służyć i pragnę to robić! Nie znaczy to jednak: robić wszystko za wszystkich, ale: robić wszystko to i tylko to, co do mnie należy i czego inni – z różnych względów – zrobić nie mogą :)

Bogu niech będą dzięki za to szczególne „słowo”, które w tym czasie do mnie powiedział. W nadchodzącym roku pragnę Go słuchać w Kościele i.. niezmiennie: „pragnę służyć”.

 

Patrycja Kulczewska