Diakonia

(178 - kwiecień 2011)

z cyklu "W szkole animatora"

Priorytety

Anna Lipska

Każdy z nas ma tylko 24 godziny na dobę i 7 dni w tygodniu, ale dla animatora patrzącego w swój kalendarz często wydaje się to być drastycznie za mało. Rodziny Domowego Kościoła muszą lawirować pomiędzy dentystą córki a jasełkami w przedszkolu synka, rehabilitacją i zebraniem rodziców, spotkaniem kręgu i czasem na Dialog Małżeński. Animatora wspólnoty młodzieżowej to omija, ale i tak ma on najczęściej potężną listę zobowiązań i wszystkiego co "warto by było". Nie mówię już o czasie na Namiot Spotkania, rachunek sumienia czy inne codzienne zobowiązania osobiste, ale o różnorodnych spotkaniach, akcjach i eventach.

Trudno to ogarnąć - co i kiedy ma pierwszeństwo w hierarchii wartości i zaangażowań. Uroczystości szkolne i rodzinne jest prosto (choć nie zawsze łatwo) umiejscowić wg ważności na liście. Ale przynależności "okołokościelne", które też domagają się mojej obecności? Z jednej strony Kościół powszechny, diecezja, parafia. Z drugiej strony oaza - mała grupa, wspólnota, rejon, diecezja, Centrum. W teorii to wszystko ma być zgrane, naturalne i żyć jednym życiem. Wbrew ideałom nie raz kilka wydarzeń pokrywa się i wybór nie jest oczywisty.

Szczególnie częste są kolizje między spotkaniami Ruchu Światło-Życie i wydarzeniami z życia Kościoła lokalnego i diecezjalnego. Bo przecież oaza ma być w parafii i dla parafii, ale jeśli kolejny rok z rzędu ks.Proboszcz wymaga od wspólnoty poprowadzenia czuwania w Wigilię Zesłania Ducha Świętego i licznej obecności, to osoby będące w Ruchu znów nie mogą pojechać na COM. Jeśli przez cały Wielki Post przekazuje nam odpowiedzialność za godzinną młodzieżową Drogę Krzyżową, to  często brakuje czasu na spotkania ogólne i formacyjne. Jeśli przygotowywaliśmy kandydatów do bierzmowania, to dnia przyjazdu ks.Biskupa nie da się dostosować do terminu nie nakładającego się na Diecezjalną Szkołę Animatora czy rejonowy dzień wspólnoty. Zachowanie równowagi i uchronienie się przed rozmyciem oazowej tożsamości, lub zamknięciem się we własnym światku i sekciarstwem, jest naprawdę niełatwe i wymaga wielu zmagań, a nawet poważnych rozmów z moderatorem, lub własnym proboszczem. Nie po to by się kłócić i atakować, przeciągać linę, udowadniać kto jest ważniejszy, ale by pokazać potrzeby wspólnoty, jej możliwości i chęć zaangażowania w parafii, ale i konieczność życia życiem całego Ruchu.

Kolejną płaszczyzną „rozbieżności interesów” okazuje się być sam Ruch wewnątrz diecezji. Najczęściej dzieje się to z winy konkretnych oazowych wspólnot lokalnych, które zapominają, że są wspólnotami Ruchu Światło-Życie, a nie jedynie grupkami przykościelnymi, i nie uwzględniają spotkań rejonowych i diecezjalnych w swoich kalendarzach parafialnych imprez, OM, dni skupienia i wypraw rowerowych. Animatorzy powinni być odpowiedzialni za to, by nie dublować terminów wydarzeń, a o spotkaniach na wyższym szczeblu zawsze z wyprzedzeniem informować tych, dla których są one przeznaczone. Nie może być tak, że odpowiedzialni nie mogą być na DWDD, bo pilnują uczestników na zorganizowanej przez siebie dyskotece, albo wspólnota nie przyjeżdża na Dzień Wspólnoty, bo jest wtedy na własnym OMie, lub po prostu animatorzy nie poinformowali uczestników na czas. Może dojść do tego, że przez tę utratę jedności ludzie będą wzrastać bez wiedzy i poczucia, że uczestniczą w większym dziele, a to skutkuje w przyszłości m.in. względnością w podejściu do charyzmatów Ruchu i zaniedbaniem konkretnej drogi formacji na rzecz indywidualnego „widzimisię”.

Nierzadko kłopotliwym punktem bywa też zgranie spotkań diakonii rejonowych i diecezjalnych z życiem oazy i Kościoła diecezjalnego.  Zdarza się, że jednego dnia jest pielgrzymka KWC i ... w tych samych godzinach, lecz różnych miejscach spotkania kilku diakonii diecezjalnych. Zakładając, że członkowie każdej z nich są też jednak członkami KWC, należałoby się starać o dar bilokacji dla znaczącej grupy animatorów. Tak samo w przypadku, gdy ks.Biskup zaprasza na diecezjalny dzień młodzieży, ale młodzieży z Ruchu Światło-Życie na nim nie ma, bo termin pokrywa się z oazowym turniejem sportowym, lub innymi lokalnymi akcjami.

Najtrudniejszą chyba do poruszenia i najbardziej drażliwą sprawą jest współgranie oazy w poszczególnych diecezjach z życiem całego Ruchu Światło-Życie. Dlatego między innymi, że zależy ono w dużej mierze od moderatorów diecezjalnych, ich zastępców, oraz Diecezjalnych Diakonii Jedności. Wiadomo, że nasi księża i odpowiedzialni są często przeładowani obowiązkami, zmęczeni i nie mogą pamiętać o wszystkim, dlatego animatorzy też powinni mieć świadomość, co się dzieje w całej Oazie, interesować się kiedy i dla kogo będzie spotkanie i przede wszystkim – być gotowymi na wzięcie w nim udziału, bez konieczności długotrwałego błagania ze strony moderatora. To przykre, że na spotkaniach centralnych różnice między liczbą animatorów z poszczególnych diecezji nie są związane z ich liczebnością w diecezji, ale z zaangażowaniem danej oazy diecezjalnej w jedność całego Ruchu. Najłatwiej jest oczywiście, jeśli odpowiedzialni za Oazę na poziomie diecezji nie organizują spotkań kolidujących z centralnymi i pamiętają o COM, KO, ORDJ czy pielgrzymkach Ruchu, samemu angażując się w nie i motywując animatorów i uczestników do obecności, a odpowiedzialnych wspólnot do informowania o tym odpowiednio wcześniej. Czasem jednak jeśli temat jakoś nie wybrzmiał, trzeba się samemu postarać, np spytać Moderatora Diecezjalnego czy pamięta o ORDJ i czy wybrał już choćby delegatów diecezji.

Wiadomo, że nie chodzi o to, by wszyscy byli zawsze i wszędzie, by każdy „porządny animator” obskoczył wszystkie możliwe spotkania od poziomu parafii do całego kraju. Tak samo przecież, jak nie powinien angażować się w kilku różnych wspólnotach czy diakoniach. Chodzi po prostu o to, żebyśmy umieli zachować hierarchię, poustawiać sobie priorytety, i żebyśmy nie rozgrzeszali się zbyt łatwo z zaniedbania spotkań, które mają budować jedność Kościoła/Oazy, a jednocześnie budować naszą świadomość czym właściwie Kościół/Oaza jest, czym żyje i jakie są w danym czasie potrzeby.