Pamięć i tożsamość

(145 - lipiec - sierpień 2006)

Przeciwko Tobie samemu

ks. Artur Andrzejewski

Kiedy pochylamy się nad słowami Psalmu 51, stajemy nad lustrem czystej wody, w której przejrzeć się może nasza dusza

Panie, otwórz wargi moje, a usta będą głosić Twoją chwałę...
Panie, zmiłuj się nade mną...
Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste i odnów we mnie moc ducha...

Jakże często powyższe słowa wypływają z naszych ust. Wszystkie one pochodzą z jednego psalmu. „Psalm Miserere jest chyba jedną z najpiękniejszych modlitw, jakie Kościół odziedziczył po Starym Testamencie” (Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość, s. 58).

Psalm 51, bo o nim mowa, zawiera w sobie niesłychaną głębię ludzkich doświadczeń i świadomość ludzkich ograniczeń, a zarazem jest wyrazem najpiękniejszych pragnień, jakie kryją się w obolałej duszy. Kiedy pochylamy się nad jego słowami, stajemy nad lustrem czystej wody, w której przejrzeć się może nasza dusza. Aż trudno oprzeć się wrażeniu, że istnieje jakaś głęboka więź pomiędzy tym psalmem a słowami Jezusa: Jeżeli będziesz trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli (J 8, 31-32). Więcej nawet, cała działalność i nauczanie Jezusa, wszystkie spotkania z grzesznikami, cudzołożnicami, faryzeuszami, celnikami, uczniami i tyloma innymi ludźmi Jego czasów zmierzała do tego, by uznawszy swoją niewystarczalność zwrócili się oni pełni ufności do Boga, który w Nim dokonuje oczyszczenia serc i sumień, a więc w pewnym sensie, aby mogli ze szczerością i oddaniem wyśpiewać swą duszą ten psalm.

Na pierwszy rzut oka

Już pobieżna lektura Psalmu 51 pozwala dostrzec nagromadzenie olbrzymiej ilości czasowników w trybie rozkazującym połączoną z zaimkami osobowymi i dzierżawczymi:

zmiłuj się nade mną, wymaż moją <nieprawość>, obmyj mnie (2x), oczyść mnie, naucz mnie, pokrop mnie, spraw abym, odwróć od moich <grzechów>, wymaż moje <przewinienia>, stwórz we mnie, odnów w mojej piersi, nie odrzucaj mnie, nie odbieraj mi, przywróć mi, wzmocnij mnie, uwolnij mnie, otwórz moje

We wszystkich wymienionych przypadkach czasowniki odniesione są do Boga, a zaimki określają zawsze osobę mówiącą. Pod względem formy mamy więc tutaj do czynienia z modlitwą błagalną o silnym zabarwieniu emocjonalnym. Pod względem treści w całości utworu odnajdujemy wielką skalę wyrażeń opisujących sferę grzechu (nieprawość, wina, grzech, przewinienia, zgrzeszyłem, uczyniłem co nieprawe), do uwikłania w którą przyznaje się autor. Określeniom tym towarzyszy stwierdzenie, że Bóg jest sprawiedliwy w swym wyroku i prawy w swoim osądzie (w. 6b), a przede wszystkim jest łaskawy i miłosierny (w. 3). Psalm 51 należy więc traktować jako lamentację jednostki i zaliczyć go do tzw. psalmów pokutnych (zob. Ps 6; 32; 38; 102; 130; 143).

Dla dobrego zrozumienia tego psalmu ważne jest odkrycie, w jaki sposób autor rozwija poszczególne tematy i w jakim kontekście znajdujemy poszczególne wyrażenia dotyczące Boga i człowieka. Całość tego krótkiego utworu można przyrównać do scenicznego monodramu. Brakuje tu słów, które wypowiadałby Bóg, jego wrogowie, czy niezaangażowany narrator. Cała „akcja” mocno zawieszona pomiędzy wydarzeniami z przeszłości, gdy autor zgrzeszył (w. 5-6), a wydarzeniami, które będą jego udziałem w przyszłości (w. 15-17) nasycona jest szerokim wachlarzem emocji, przez który mamy wgląd w najgłębsze pragnienia serca autora. Tłumacze i komentatorzy nie są jednomyślni co do podziału tego psalmu na mniejsze jednostki. Nie ulega wątpliwości, że kierunek poszczególnych myśli jest ukazany w ten sposób, że każdy człowiek może znaleźć w podążaniu za nimi pewną drogą, która wyprowadzi go z upadku grzechu do wolności dziecka Bożego.

Od Dawida do każdego z nas

Późniejsza tradycja widziała w autorze tych słów samego króla Dawida. Człowieka wzorcowo szczerego wobec Boga, którego świat przeżyć, emocji i wyborów został opisany najszerzej spośród wszystkich bohaterów Starego Testamentu. To właśnie ta wielka szczerość Dawida wydawała się najlepszym tłem dla nadania realności historycznej słowom tego psalmu. Nie wystarczyło jednak użyć we wstępie do niego częstego zwrotu: Kierownikowi chóru. Psalm Dawida, gdyż nie chodzi tu o jakąś ogólną szczerość i prawość zachowania wobec Boga, jak tego mamy przykład w historii sprowadzenia Arki Przymierza do Jerozolimy (2 Sm 6, 20-22), czy darowania życia Saulowi (1 Sm 24 i 26). Będąc wprowadzeni w bardzo konkretny moment życia tego wielkiego króla Izraela - gdy przybył do niego prorok Natan po jego grzechu z Batszebą (2 Sm 11-12) - czytelnicy przez wieki mogli zrozumieć powagę grzechu i uświadomić sobie to, co stoi u podstaw tego psalmu - schemat działania pokusy, narastania grzechu i konsekwencji złych wyborów. Historia grzechu Dawida z Betszebą opisana w 2 Księdze Samuela przez narratora pozwala nam oglądać wydarzenia z zewnątrz. Przypatrujemy się poszczególnym scenom, współczujemy Uriaszowi i wydajemy osądy, ale ciągle jesteśmy tylko niezaangażowanymi obserwatorami. Słyszymy wprawdzie krótkie przyznanie się do winy przed Natanem: Zgrzeszyłem wobec Pana (12, 13), ale cała reszta, a zwłaszcza, gdy Dawid błagał Boga za chłopcem, który urodził się z grzesznego związku i zachowywał surowy post i wróciwszy do siebie, leżał na ziemi (12, 16) pozostaje w sferze naszych domysłów. Co działo się w sercu Dawida, gdy upadł pod ciężarem grzechu?! Historyczna wzmianka o Dawidzie nie jest ograniczeniem w rozumieniu tego Psalmu do problemów jednej osoby, lecz uwerturą, którą trzeba usłyszeć zanim odsłoni się kurtyna i na scenę wejdzie grzesznik, który wypowie słowa „Zmiłuj się nade mną Boże”.

Odnowienie Przymierza

Już od pierwszych słów tego psalmu zawiązuje się bardzo osobista relacja między człowiekiem a Bogiem. Psalm ten nie zaczyna się od wyznania win. Autor przypominając prawdę, że Bóg jest łaskawy i miłosierny, czyniąc aluzję do sceny spotkania Boga z Mojżeszem zapisanej w Księdze Wyjścia, gdy podają słowa: Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i litościwy, cierpliwy, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący swą łaskę w tysiączne pokolenia, przebaczający niegodziwość, niewierność, grzech, lecz nie pozostawiający go bez ukarania, ale zsyłający kary za niegodziwość ojców na synów i wnuków aż do trzeciego i czwartego pokolenia (34, 6-7). Słowa te poprzedzały moment odnowienia Przymierza (34, 10-26). Kiedy więc czytamy początek Psalmu 51:

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,

W ogromie swego miłosierdzia zgładź moją nieprawość!

jesteśmy u fundamentu relacji Boga i człowieka. Jesteśmy tymi, w których odnawia się Przymierze pomiędzy Bogiem i człowiekiem zerwane przez grzech. W tej perspektywie należy odczytywać dalsze słowa tego psalmu. Kiedy słyszymy w wierszu 6 i 16 o Bożej sprawiedliwości, nie powinniśmy jej traktować jak zwykło się to czynić: „sprawiedliwość to oddanie każdemu, co się jemu należy”. Przecież zapłatą za grzech jest śmierć (Rz 6, 23). Sprawiedliwość w języku biblijnym to wierność wobec Przymierza i dlatego określenie „sprawiedliwy” równie dobrze może być odnoszone do Boga i człowieka. Czyniąc słowa tego psalmu jako swoje stajemy się bohaterami historii zbawienia, kiedy to Bóg sam jest chętny, aby Przymierze było odnowione. Człowiek Przymierza bierze na siebie nie tylko prawa, do których należy odpuszczenie grzechów i Boża pomoc w każdym czasie, ale także obowiązki. Dlatego wzmiankowana w psalmie chęć nauczania nieprawych i grzesznych Bożych dróg (w. 15), powinna być traktowana jako gorliwość w trosce o Boże Przymierze.

     Po linii wierności Przymierzu należy też rozumieć następne słowa:

Obmyj mnie zupełnie z mojej winy

i oczyść mnie z grzechu mojego!

Człowiekowi naszej kultury wzmianka o obmyciu z win i oczyszczeniu z grzechu traktowana jest w sposób metaforyczny i obrazujący rzeczywistość wewnętrzną. Dla ludzi Starego Testamentu, którzy musieli często poddawać się rytualnym obmyciom, wymaganym przez Prawo Przymierza (por. Kpł 11-15), stan czystości rytualnej był niezbędny, aby móc uczestniczyć w życiu religijnym i mieć upodobanie u Boga. Charakterystyczne jest tu jednak to, że nie człowiek dokonuje obmycia, ale prosi o to Boga (podobnie w. 9 i 12).

Przez bramę uznania swoich win

Jeżeli drogi prowadzące do grzechu są różne i opierają się na różnych ludzkich słabościach, i jeżeli sposób zanurzenia się w odmęty grzechu jest odmienny i prowadzi do różnych tragicznych konsekwencji, to droga wyjścia na wolność jest zaczyna się zawsze tak samo. Bramą do wolności jest uznanie swojego grzechu wynikające z doświadczenia bólu jaki grzech przynosi oraz odniesienie go do Boga, a nie zamknięcie się w ciasnych ścianach rozpaczy.

Uznaję bowiem moją nieprawość,

a grzech mój jest zawsze przede mną.

Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem

i uczyniłem, co złe jest przed Tobą,

Autor nie sili się na wyrafinowane sformułowania i daleki jest od usprawiedliwiania się za to co uczynił. Wręcz przeciwnie - prostota tych słów powtórzona na cztery sposoby świadczy stanie ducha. Prawdziwe, szczere i pokorne uniżenie, będzie zawsze proste i ujmujące. Dlatego też nie należy się dziwić, że od podobnych słów rozpoczyna się nawrócenie syna marnotrawnego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem (Łk 15, 18-19. 21). Autentyzm jaki bije od tych słów polega także na tym, że autor psalmu ucieka od uogólnień. To nie jakiś człowiek jest słaby, grzeszny, potrzebujący zmiłowania i litości. Jeżeli nawet znajdujemy dalej stwierdzenie o słabości ludzkiej natury

Oto zrodzony jestem w przewinieniu

i w grzechu poczęła mnie matka,

to nie jest ono przesłanką, w oparciu o którą autor próbuje budować swoje usprawiedliwienie, lecz wyrazem najwyższej ograniczoności. Sam z siebie człowiek nie może wydobyć się z ciemności zagłady (por. Ps 49, 8-10: Nikt bowiem siebie samego nie może wykupić ani nie uiści Bogu ceny swego wykupu - jego życie jest zbyt kosztowne i nie zdarzy się to nigdy - by móc żyć na wieki i nie doznać zagłady). W psalmie 51 na pewno nie chodzi o grzech pierworodny, ale częsty w Starym Testamencie pogląd, że człowiek nieustannie skłonny jest do zła (por. Rdz 8, 21: usposobienie człowieka jest złe już od młodości). Świadomość tego nie powinna otępiać, ale zachęcać do tym gorliwszego powierzania się Bogu.

Boże działaj

W wierszach od 8 do 17 odnajdujemy cały szereg próśb. Ich kolejność i nasycenie są podane bez jakiegoś porządku. Nie przesuwają się one po jakiejś ustalonej linii znaczeniowej. Chaotyczność przedstawienia poszczególnych próśb nie jest jednak ich mankamentem, lecz wyrazem autentyzmu i prostoty. Skruszony grzesznik wypowiada słowa, które bazują na odkryciu prawdy, że to Bóg i tylko jego łaska może doprowadzić do zmian w człowieku. Ta świadomość pomnaża jego wysiłki, aby otworzyć się na działanie Boga. Dobitnym komentarzem ukazującym to, co w tej części psalmu najistotniejsze są słowa, które odnajdujemy w listach św. Pawła. Wielki Apostoł Narodów przyznaje się do swej słabości (por. Rz 7, 14-25) i nie wstydzi się ich. Wręcz przeciwnie, w sposób, które same w sobie wydają się brzmieć szalenie, stwierdza: mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach (2 Kor 12, 10). Słowom tym towarzyszy jednak wyjaśnienie stanu ducha, w jakim się znalazł: Aby zaś nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował - żebym się nie unosił pychą. Dlatego trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie... (12, 7-8). Tak, jak te zdania z Drugiego Listu do Koryntian w swej istocie są paralelne myślom zawartym w Psalmie 51 na temat zrodzenia w grzechu, a więc bezsilności samotnej walki ze złem, tak też paralelne wobec całej „litanii” próśb psalmisty są sława, które nadają sens temu co działo się w życiu Pawła: Pan mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali». Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny (12, 9-10). Paweł w tymże liście już bardziej ogólnie napisał Przechowujemy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas (4, 7). To nie słabość jest problemem. Problemem jest zamknięcie się na działanie Boga. Ilość, a nawet w pewnym sensie chaotyczna kolejność próśb, są z jednej strony wyrazem natężenia pragnień, aby Bóg zadziałał, z drugiej natomiast wyrazem głębi zaufania, że On może i chce to uczynić.

Z uniżonego ducha płynie miła woń

Innym elementem zaufania Bogu jest część dotycząca ofiar (w. 18-19):

Ty się bowiem nie radujesz ofiarą

i nie chcesz całopaleń, choćbym je dawał.

Moją ofiarą, Boże, duch skruszony,

nie gardzisz, Boże, sercem pokornym i skruszonym.

Badając nie tylko starożytne teksty bardzo często napotykamy fragmenty, w których ludzie próbowali przekonać bóstwo ofiarami, aby było im życzliwe i wypełniło ich prośby. Dlatego składanie ofiar było rzeczą oczywistą. Trudno uciec od skojarzeń pewnego rodzaju targu. Takie myślenie odnajdujemy także w Piśmie Świętym. W Psalmie 54 autor zapowiada złożenie ofiary, która będzie sławiła imię Boga, ale kontekst, w którym ta zapowiedź się znajduje świadczy, że ofiara będzie argumentem za wysłuchaniem prośby: Niechaj zło spadnie na moich przeciwników i przez wzgląd na Twą wierność zniwecz ich. Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa z ofiarą w Psalmie 51. Stwierdzenie, że Bóg nie cieszy się z ofiar, nawet z ofiar całopalnych, choć nie odosobnione w Starym Testamencie (Ps 50, 7-14; Iz 1, 11-14), jednak na tle wymagań jakie stawiało Prawo Mojżesza wydaje się być szokujące. Ofiary według tego Prawa były miłą wonią dla Boga (por. Rdz 8, 20-21; Wj 29, 25; Kpł 2, 2 itd.). Autor psalmu nie odbiera wartości ofiarom, ale ukazuje ich prawdziwy sens: każda ofiara będzie miła Bogu, jeżeli zewnętrznym czynnościom towarzyszyć będzie to, co najważniejsze - uniżenie, skrucha i pokora, które wynikają z bojaźni przed Bogiem i miłości wobec Niego. Podobną myśl odnajdujemy w Księdze Proroka Ozeasza: Miłości pragnę, nie krwawej ofiary. Poznania Boga, bardziej niż całopaleń (6, 6) i Liście do Rzymian: proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej (12, 1). W obu przypadkach kontekst powstawania z grzechu, choć nie jest narzucający się, jednak jest wyraźny. Ozeasz wskazuje na odstępstwa od przymierza (6, 7), grzechy, które są udziałem nawet kapłanów (6, 9) i kruchość ich dobrych postanowień (6, 4). Paweł natomiast ofiarę, do której zachęca adresatów motywuje Bożym miłosierdziem, które nieodłącznie związane jest z przebaczeniem.

     Odkrycie prawdy o upodobaniu Boga w sercu pokornym i skruszonym, która kończy właściwą część psalmu, wydaje się szczytem, do którego można dojść tylko przez bramę uznania swej grzeszności i wspinaczkę wypowiadanych pokornie próśb. W psalmie tym nie ma nic z ostentacji. Raczej psalm ten staje się staje się wzorcem, do którego ma dorastać wierzący wypełniając słowa Jezusa z Kazania na Górze: Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie (Mt 6, 6).

Od lamentacji jednostki do lamentacji Izraela

Pozostaje jeszcze kwestia dwóch ostatnich wersetów, które nie odpowiadają całości psalmu zarówno w przedmiocie zainteresowań (bohaterem staje się społeczność Izraela, a nie skruszony człowiek; mury Jerozolimy, a nie świat przeżyć duchowych), jak i w przesłaniu teologicznym (ofiary, dary i całopalenia podobają się Bogu):

Panie, okaż Syjonowi łaskę w Twej dobroci:

odbuduj mury Jeruzalem!

Wtedy będą Ci się podobać prawe ofiary, dary i całopalenia,

wtedy będą składać cielce na Twoim ołtarzu.

Dlaczego więc dołączono ten fragment do zamkniętego literacko utworu (w. 3-19)? Wydaje się, że podstawową przyczyną było odkrycie zależności grzechu i nieszczęść jakie spadają na człowieka w wyniku ich popełnienia. Zniszczenie Jerozolimy, jak podkreślali prorocy, było spowodowane odstępstwem od Boga i zerwaniem Przymierza. Redaktor, dodał powyższe zdania jeszcze przed wykończeniem murów, o którym czytamy w Księdze Nehemiasza (6, 15; 7, 1-3; 12, 27-43). Musiał zdawać sobie sprawę, że przełamanie konsekwencji grzechu siłami samych mieszkańców Jerozolimy będzie niemożliwe. Dlatego łaska udzielona Syjonowi (w. 20) będzie możliwa tylko dzięki działaniu Boga i to tylko wówczas, gdy jego mieszkańcy dokonają dzieła szczerego nawrócenia do Niego.

Współczesny czytelnik psalmów może w zestawieniu tych dwóch jakże odmiennych części znaleźć bardzo wymowne przesłanie. Boża łaska dotyka swoją przemieniającą mocą społeczność wierzących dzięki sile nawrócenia każdego, kto ją tworzy.

***

U kratek konfesjonału padają często słowa: „Ludzką rzeczą jest upaść, diabelską trwać w upadku, Boską jest powstawać”. W Psalmie 51 jak w soczewce zbierają się promienie Bożego miłosierdzia rozproszone po wielu księgach Biblii. Opowiada on bowiem historię każdego autentycznego powstawania z upadku i jest drogowskazem dla tych, którzy pragną nawrócenia. Każdy z nas powinien więc w tym psalmie odnaleźć samego siebie i uczynić go swoim.