Liturgia

(130 - maj - czerwiec 2004)

Przeżyć Eucharystię

Nina Majek

Eucharystii nie sposób przeżywać w sposób świadomy, pełny i owocny podchodząc do niej niejako z marszu, bez żadnego przygotowania

Czy stwierdzenie „przeżyć Eucharystię” jest podchwytliwe? Oczywiście, że tak. Cóż bowiem możemy rozumieć pod pojęciem „przeżyć”? „Przeżyć” to wytrwać do końca, wytrzymać jakiś etap, trudność, zmagając się z przeciwnościami. W takim znaczeniu można mówić o sztuce przetrwania w trudnych warunkach. Słowo „prze-żyć” można jednak rozumieć także jako przeżywanie, pozytywne doświadczanie, czerpanie z danego czasu czy wydarzenia. Jak to się ma do liturgii? Chyba nie sposób nie zgodzić się z tym, że dla wielu niedzielnych czy świątecznych chrześcijan liturgia jest tym, co trzeba przeżyć, by wywiązać się z chrześcijańskiego obowiązku, by nie mieć grzechu, by nie doświadczać wyrzutów sumienia. Czy jednak to wszystko? Dopóki nie pojawi się w nas prawdziwe przeświadczenie, czym jest liturgia, możemy nasze bycie na liturgii sprowadzać tylko do wypełnienia obowiązku, czyli do czegoś, co trzeba zaliczyć, by „być w porządku”, a możemy nigdy nie doświadczyć prawdziwego przeżywania liturgii jako mojego osobistego spotkania z Bogiem. Aby w taki sposób doświadczać liturgii, trzeba się do niej wewnętrznie przygotować.
Nowe „Ogólne wprowadzenie do Mszału Rzymskiego” w rozdziale „Znaczenie i godność sprawowania Eucharystii” tak ujmuje konieczność przygotowania do liturgii: „Jest bardzo ważne, aby sprawowanie Mszy świętej, czyli Wieczerzy Pańskiej, zostało tak uporządkowane, by wyświęceni szafarze, jak i wierni, uczestnicząc w niej zgodnie ze swoim miejscem we wspólnocie Kościoła (ze swoją godnością) czerpali stąd coraz obfitsze owoce, dla osiągnięcia których Chrystus Pan ustanowił eucharystyczną ofiarę swego Ciała i Krwi, jako pamiątkę śmierci i zmartwychwstania, oraz powierzył ją Kościołowi, umiłowanej Oblubienicy. Będzie to łatwiej osiągalne, gdy uwzględniając naturę i inne uwarunkowania każdego zgromadzenia, każdą celebrację przygotuje się tak, aby prowadziła do świadomego, czynnego i pełnego uczestnictwa wiernych, obejmującego ciało i duszę, płonącego wiarą, nadzieją i gorącą miłością” (OWMR 16–18).

Czynne uczestnictwo w Eucharystii
Co powinniśmy rozumieć przez uczestnictwo świadome, czynne i pełne, czyli w efek-cie — owocne? Możemy się tutaj powołać na słowa św. Augustyna: „fides querens intellectum, intellectus querens fidem” — wiara szuka rozumu, a rozum szuka wiary. Nie można wierzyć w coś, czego się nie zna, liturgię trzeba więc znać i rozumieć. Chrześcijanin musi być świadomy tego, w czym uczestniczy i co na skutek tego ma się w nim samym dokonywać. Podstawą świadomości liturgicznej jest żywa wiara oparta na osobistym spotkaniu z Jezusem. To stąd płynie potem przeświadczenie, że w zgromadzeniu liturgicznym możliwe jest spotkanie z żywym i działającym Bogiem, który naprawdę mówi do mnie i chce wejść ze mną w dialog. Do świadomego uczestnictwa prowadzi także przygotowanie polegające na właściwym rozumieniu i odczytywaniu znaków i słów, którymi posługuje się liturgia. Sprawowanie świętych obrzędów wymaga od uczestniczącego w nich nie tylko fizycznej obecności w danym miejscu (by przeżyć do końca i zaliczyć), ale także zaangażowania umysłu, koniecznego do odbierania sygnałów dialogu i refleksji nad nimi, a także świadomej odpowiedzi. Bóg mówi do nas przez słowa i znaki, oczekuje naszej uwagi i odpowiedzi, nie chce prowadzić przysłowiowej „rozmowy z obrazem”, bo w niczym nie przypomina ona dialogu. Bóg oczywiście powie i zrobi „swoje”, ale dla nas Jego działanie może pozostać bezowocne.
Nasza odpowiedź na inicjatywę Boga wyraża się w uczestnictwie czynnym. Znakami naszego udziału w dialogu są słowa, które wypowiadamy (a więc formuły liturgiczne należące do ludu, odpowiedzi, aklamacje), pieśni i hymny wyrażające wiarę, uwielbienie, dziękczynienie, prośbę, przebłaganie, gesty i postawy, święte milczenie przeznaczone na wewnętrzną refleksję. Zewnętrzna aktywność musi mieć pokrycie w wewnętrznym usposobieniu, nasze słowa i gesty muszą być wyrazem naszej prawdziwej odpowiedzi, osobistej deklaracji.
W tym czynnym uczestnictwie należy jeszcze wspomnieć problem pełnienia posług w liturgii i jakże częstego tłumaczenia się różnych ludzi, że „ja nie mogę służyć w liturgii, bo mnie to rozprasza, nie mogę się skupić i należycie przeżyć Eucharystii”. Tu pojawia się ogromny postulat formacji wewnętrznej dla wszystkich podejmujących posługi w liturgii. Jeśli nie rozumiesz, do czego Bóg cię zaprasza, to i nie będziesz chciał Mu służyć, bo wtedy wszystko przeszkadza. Czy macie takie doświadczenia, że najlepiej od strony zewnętrznej przygotowana liturgia „sypie” się punkt po punkcie, bo wcześniej wszyscy byli tak zajęci dopięciem szczegółów na ostatni guzik, że nikt już nie zdążył uświadomić sobie, w czym uczestniczy, czemu to służy i chociaż na moment zwrócić się w modlitwie do Boga? A ileż to razy z pobożnego skupienia wytrąca nas czyjś błąd w spełnianej posłudze (często przecież niezamierzony i pojawiający się mimo dobrego przygotowania) i tak go roztrząsamy do końca Mszy świętej, że jesteśmy już na niej tylko ciałem, a nie duchem? I dopóki nie dojdziemy w naszej formacji do zrozumienia, że Bóg działa w liturgii nawet mimo nieudolności naszego działania i nie zechcemy stać się narzędziami w Jego ręku, oddając Mu nasze zdolności do dyspozycji, tak długo wiele rzeczy nam będzie przeszkadzać w dobrym przeżywaniu Eucharystii.
Chrystus pragnie, aby nasza jedność z Ojcem, którą umożliwił nam przez swe Paschalne Misterium, stale pogłębiała się i dążyła do doskonałej pełni. W liturgii jest nam dawany stale na nowo wielki dar jedności z Bogiem. Osiągnąć ją możemy poprzez coraz głębsze wchodzenie w komunię z Nim, odpowiadając na Jego wezwanie i przyjmując z coraz większą wiarą Pana, który nam się oddaje. Najpełniejszym uczestnictwem w liturgii jest wejście w eucharystyczną Komunię. Świadomy udział w niej wymaga jednak wcześniej prawdziwie wewnętrznego przeżycia całej liturgii, w której Chrystus uobecnia swoje dzieło odkupienia.
W encyklice „Ecclesia de Eucharistia” papież Jan Paweł II kieruje do nas m.in. takie słowa: „U progu trzeciego tysiąclecia, my wszyscy, dzieci Kościoła jesteśmy zachęcani do podjęcia z odnowionym zapałem drogi życia chrześcijańskiego. (…) Wypełnianie tego programu odnowionej gorliwości w życiu chrześcijańskim wiedzie przez Eucharystię” (nr 60). Liturgia sprawowana i przeżywana w sposób świadomy, czynny i pełny, a więc z wewnętrznym zrozumieniem i zaangażowaniem, wydaje w życiu wierzącego obfite owoce. Człowiek doświadcza w niej działania Boga w Chrystusie i to działanie przyjmuje. W ten sposób wiara człowieka dojrzewa i zaczyna kształtować jego codzienne życie, przeżywanie liturgii przynosi owoce.

Krąg liturgiczny
Wewnętrzne przygotowanie się człowieka do przeżywania liturgii powinno obejmować dwie fazy: przygotowanie dalsze i bliższe. To pierwsze polega na szukaniu i wykorzystywaniu możliwości zapoznania się ze znaczeniem misterium liturgii i nauką właściwego w niej uczestnictwa. Może ono zawierać takie elementy jak udział w katechezie liturgicznej, zapoznawanie się z tekstami obrzędów i ich znaczeniem, zaznajomienie się z wymową znaków, postaw i gestów liturgicznych, lektura dokumentów Kościoła i książek o tematyce liturgicznej (przede wszystkim tych o charakterze mystagogicznym, czyli wprowadzającym w misterium liturgii, a nie naukowych podręczników), udział w spotkaniu formacyjnym.
Ruch Światło–Życie w swojej formacji zawarł specjalne spotkania formacyjne — kręgi liturgiczne, których celem jest pochylanie się nad tekstami Pisma Świętego podawanymi w porządku roku liturgicznego i nad modlitwą Kościoła. Mają one swoje miejsce w formacji rocznej po II stopniu. Ponieważ ich zadaniem jest doprowadzanie człowieka do dojrzałej wiary, do świadomego i możliwie pełnego dawania Bogu życiem odpowiedzi na zbawcze dzieło Jezusa, powinny się również znaleźć w formacji diakonijnej czy permanentnej. Doświadczenie uczy jednak, że wiele grup po II stopniu nie sięga do nich (choć konspekty są rozpisane od początku Adwentu do końca roku szkolnego!), a potem już nigdy nie wraca się do tego, czego się nie zna. Wielu uczestników przyznaje się potem, że takich spotkań nigdy nie miało i nie umie ich prowadzić będąc animatorami. Ja dziękuję Bogu za to, że przez wiele lat w różnych grupach mogłam się systematycznie spotykać na kręgu liturgicznym przygotowującym mnie do przeżywania niedzielnej Eucharystii.
Cel kręgu liturgicznego, jak podają materiały Ruchu „Krąg liturgiczny do czytań roku A, B i C” jest trojaki:
—przygotowanie do coraz owocniejszego udziału w liturgii (szczególnie niedzielnej);
—głębsze wejście w liturgię przeżywania tajemnic wspominanych w roku liturgicznym, aby Eucharystia stawała się rzeczywiście źródłem i szczytem (KL 10);
—przygotowanie zgromadzenia liturgicznego od strony treści tych części liturgii, które można dobierać czy formułować (przygotowanie pełnionych w liturgii posług).
Dwa pierwsze cele ściśle łączą się ze sobą i wynikają z określenia przez Konstytucję o Liturgii roli liturgii w życiu Kościoła. Liturgia nie wyczerpuje całej działalności Kościoła „jednak jest szczytem, do którego zmierza działalność Kościoła i jednocześnie jest źródłem, z którego wypływa cała jego moc” (KL 9 i 10). Jak te sformułowania rozumieć i jak wobec tego rozumieć cel kręgu liturgicznego?
Liturgia w niczym nie umniejszając potrzeby innych czynności Kościoła jest z natury swojej szczytem i źródłem całego jego posłannictwa. W liturgii bowiem osiąga Kościół najwyższym stopniu cel wszelkiej swojej działalności, którym jest ostatecznie doprowadzenie wiernych do Boga przez Chrystusa, czyli innymi słowy: uświęcenie ludzi i uwielbienie Boga przez pełne uczestnictwo wiernych w paschalnej tajemnicy Chrystusa.
Wszystko, cokolwiek chrześcijanin czyni, ma być bądź przygotowaniem do kolejnej Eucharystii, podprowadzeniem do przeżywania jej tajemnicy, bądź przeniesieniem w życie treści ostatniej liturgii. Tak jak jest ona źródłem i mocą dla życia całego Kościoła, tak samo dla życia każdego chrześcijanina. Eucharystia ma znaleźć swe odzwierciedlenie we wszystkich działaniach i pracach podejmowanych przez człowieka. Wynika z tego jasno, że Eucharystii nie sposób przeżywać w sposób świadomy, pełny i owocny podchodząc do niej niejako z marszu, bez żadnego przygotowania, traktując ją w oderwaniu od tego, czym w danym czasie żyje cały Kościół.
Krąg liturgiczny jest więc sposobem wejścia w Paschalne Misterium Jezusa Chrystusa uobecniane w Eucharystii i roku liturgicznym. Jako studium tekstów liturgii słowa i modlitw Eucharystii krąg liturgiczny pomaga w przeżyciu liturgii. Krąg liturgiczny jest więc propozycją spotkania nie tylko dla członków Ruchu Światło–Życie, lecz może być przeżywany w każdej grupie chrześcijan, która chce zgłębiać Zbawcze Dzieło Chrystusa i chce to czynić na sposób roku liturgicznego (w rytmie wyznaczanym przez rok liturgiczny).
Trzeci cel kręgu liturgicznego wynika z dwóch poprzednich. Przygotowanie pełnionych posług w liturgii, przygotowanie zgromadzenia liturgicznego od strony tych części, które można dobierać, czy formułować staje się łatwiejsze czy wręcz możliwe po wspólnym, w grupie rozważeniu treści danej Eucharystii (zarówno liturgii słowa, jak i modlitw) zaś włączenie się w liturgię przez podjęcie posługi prowadzi do czynnego w niej udziału.

Przed liturgią
Przygotowanie bliższe do przeżywania liturgii konieczne jest przed każdą celebracją. To przynajmniej chwila skupienia, by uświadomić sobie po co tu jestem i w czym mam za moment uczestniczyć. To moment modlitwy, przypomnienia sobie już wcześniej rozważonego Słowa Bożego, uświadomienia sobie, do czego zaprasza mnie Bóg. W ten sposób czynimy ze swojej strony to, co możliwe, aby jak najmocniej otworzyć się na niezmierzony dar Boga — spotkanie przez Chrystusa z Bogiem w Duchu Świętym. Resztę możemy z ufnością pozostawić Jemu, bo On sam nas uzdalnia i pomaga się przygotować na przyjęcie Jego daru.