Służba

(208 - styczeń - luty 2016)

z cyklu "Na płytach"

Przychodzisz

Wojtek Duchant

„Przychodzisz Panie” – to niedawno wydana płyta Poldka Twardowskiego. 

Czy jest nowa? 

Utwory, które w sobie zawiera zebrane zostały z całych piętnastu lat istnienia Poznańskiego Wielbienia. Z pewnością każdy znajdzie tutaj pieśni, które gdzieś słyszał, z pewnością niektóre melodie będą mu znane. Jednocześnie muzycy Wielbienia, którzy nagrywali z Poldkiem są w zdecydowanej większości muzykami jazzowymi. Wśród nich nie ma dwóch takich samych wykonań jednego utworu. Przygotowane aranże ożywają, rozwijają się, nabierają charakteru i smaku w miarę grania. I w tym sensie żaden z utworów na płycie nie jest tym, który kiedyś mogliście słyszeć. 

Czy płyta jest bogata muzycznie?

Poldek Twardowski nie bez przyczyny kojarzy się z uwielbieniem. Poznańskie Wielbienie, które zainicjował było jedną z pierwszych polskich inicjatyw wysławiających Boga wprost w przestrzeni miasta. Krążek wpisuje się w jego niepowtarzalny charakter – pieśni chwalebnych i dziękczynnych, refleksyjnych i ożywczych. Jednocześnie w nagrania zaangażowało się ponad 35 muzyków. Każdy wniósł w nie cząstkę siebie, każdy dodał trochę własnego przeżywania wiary, relacji z Najwyższym. Dość wśród nich wymienić Julię Rosińską-Kopala, Kingę Kielich, czy Katarzynę Stoińską-Sierant. 

Czy płyta ma głębię?

Muzyka jazzowa jest niepowtarzalna w tym, że daje muzykom możliwość wyrażenia siebie w sposób wolny, swobodny i żywy. Jej głębią jest głębia twórców. I choć płyta sama w sobie nie należy do tego gatunku, to muzycy, którzy ją tworzyli są muzykami jazzowymi. Poldek Twardowski, zwany przez niektórych Franciszkiem z Poznania przeżywa swoją relację z Bogiem w momencie śpiewu, grania, który udało się uchwycić i zapisać. Te pieśni to nie tylko zgrabne kompozycje. To realna modlitwa wykonawców w studio, to modlitwa obecności przed Panem. Niewiele spotkałem dotychczas płyt, które byłyby bardziej niż ta modlitwą.

Aby pełniej oddać charakter krążka „Przychodzisz Panie” muszę szczerze się przyznać, że gdy pierwszy raz odtworzyłem ją w pewien sobotni poranek pozwoliła mi prawdziwie odpocząć. Ta płyta nie zawiera utworów o czymś. Muzycy, którzy ją tworzyli zwracają się jednak do Kogoś i zapraszają, by się w to włączyć.