Krucjata Wyzwolenia Człowieka

(134 - styczeń 2005)

Pytania o Krucjatę

na pytania odpowiadał Krzysztof Jankowiak

Przygotowując poświęcony Krucjacie numer wieczernika zwróciliśmy się do różnych środowisk oazowych o przedstawienie pytań dotyczących KWC. Odzew był ogromny. Świadczy o wielu wątpliwościach dotyczących Krucjaty, jest zarazem zobowiązaniem dla wszystkich, którzy o Krucjacie mówią, aby czynili to jasno, jednoznacznie i — co najistotniejsze — zgodnie z prawdziwymi jej założeniami.

Czym jest Krucjata

— Dlaczego w deklaracji przystąpienia do KWC deklarowana jest głównie abstynencja od alkoholu, a nie jak to się mówi, „od wszystkiego co zniewala i uwłacza ludzkiej godności”? Inaczej: co ja właściwie podpisuję, to co napisane w deklaracji, czy to co się mówi?

Przypomnijmy może tekst deklaracji: „Pragnąc odpowiedzieć na apel Papieża Jana Pawła II, aby Polacy «przeciwstawiali się wszystkiemu, co uwłacza ludzkiej godności, poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa, co czasem może aż zagrażać jego egzystencji i dobru wspólnemu», deklaruję przystąpienie do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Czynię to w poczuciu odpowiedzialności za dobro narodu i w przekonaniu, że w ten sposób mogę podać rękę tym, którzy pragną się wyzwolić od wewnętrznego i zewnętrznego przymusu. Zobowiązuję się na czas przynależności do niej solidarnie zachować dobrowolną i całkowitą abstynencję od wszelkich napojów alkoholowych. Postanawiam również nie częstować nikogo alkoholem, nie wydawać pieniędzy na zakup napojów alkoholowych, uczestniczyć w miarę możności w spotkaniach i akcjach, do których będę zapraszany przez najbliższą placówkę lub stanicę Krucjaty Wyzwolenia Człowieka”. Jest więc w nim mowa o jednym i o drugim. Abstynencja od napojów alkoholowych jest środkiem w celu wyzwolenia od „wszystkiego co uwłacza ludzkiej godności”. Jest to bardzo konkretny post podejmowany w tej intencji.

Nie sposób zaś deklarować „abstynencję od wszystkiego co zniewala”, bo byłaby to deklaracja zbyt ogólna. Z jednej strony każdy mógłby podstawić sobie to, co uważa za stosowne (i tak naprawdę nie byłoby wiadomo, do czego Krucjata zobowiązuje), z drugiej zaś strony byłyby na pewno osoby, które wynajdywałyby w prawie każdej rzeczy możliwość zniewolenia i uważałyby, że Krucjata tego też dotyczy. Jeśli tak proste zobowiązanie, jak abstynencja od alkoholu, nieczęstowanie i niekupowanie wywołuje tyle wątpliwości (co widać z poniższych pytań), to łatwo sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby zobowiązanie Krucjaty nakreślono bardziej ogólnie.

— Dlaczego Krucjata wzywa do abstynencji, przecież alkohol nie jest niczym złym?

Oczywiście, że nie jest niczym złym. Dlatego też abstynencja może być prawdziwym darem. Nie jest żadnym darem, jeśli wyrzekamy się czegoś złego — to przecież właściwie obowiązek. Natomiast post — a Krucjata jest przecież rodzajem postu — polega na tym, że dla duchowego dobra rezygnuję z czegoś, co jest mi dozwolone i nawet przyjemne. Zdarzało mi się w gronie członków Krucjaty słuchać bardzo fachowych dyskusji o gatunkach win, o tym które wino dana osoba lubi bardziej, czy też wprost stwierdzeń, że ktoś jest miłośnikiem wina. Żadna z tych osób od czasu przystąpienia do Krucjaty nie piła wina, a ich włączenie się do tego dzieła było tym większym darem, że wyrzekały się czegoś, co naprawdę lubiły.

— Dlaczego w deklaracji Krucjaty nie ma ani słowa na temat nie używania narkotyków czy palenia papierosów? Czyżby Krucjata tego nie obejmowała?

Krucjata jest bezinteresownym darem z siebie, postem. Wyrzeczenie się tego, co jest jednoznacznie szkodliwe, nie jest żadnym darem, tylko wymogiem zdrowego rozsądku. No, a przede wszystkim wyrzeczeniem się grzechu.

— Nie mam w rodzinie ani nawet nie znam żadnego alkoholika, wydaje mi się więc, że Krucjata mnie nie dotyczy.

Niewątpliwie włączenie się do Krucjaty można ofiarować w intencji bliskiej osoby, ale przecież nie tylko. Czyżby w ogóle nie obchodzili cię inni, nawet nieznani? Alkoholizm w Polsce jest problemem na taką skalę, że praktycznie każdy się z nim spotyka — jeśli nie w rodzinie, to w miejscu pracy czy po prostu na ulicy. Poza tym Krucjata nie dotyczy tylko alkoholizmu a wszelkich zniewoleń. Post, który podejmujemy — wyrzeczenie się alkoholu — jest podejmowany w intencji wszystkich zniewolonych.

— Jestem abstynentem, dlaczego miałbym podpisywać Krucjatę?

Dlaczego jesteś abstynentem? Może być przecież wiele tego powodów. W Krucjacie abstynencja podejmowana jest z określonej motywacji. Dlatego nie tylko ci co piją, mogą włączać się do KWC, ale również abstynenci — jeśli dzięki Krucjacie ich abstynencja nabiera dodatkowego wymiaru, pełniejszego sensu. Bardzo ważne też jest bycie w duchowej wspólnocie ludzi „walczących o Ziemię Świętą”. Pamiętajmy, że Krucjata jest narzędziem duchowej walki, w takiej walce bardzo ważna jest wspólnota.

— Po co Krucjata? Czy nie wystarczy po prostu nie pić?

To jest pytanie właściwie bardzo podobne do poprzedniego. Chciałbym tutaj może tylko zwrócić uwagę, że tak w ogóle to alkohol przecież można pić. Nie ma w tym nic złego. Jeśli więc w Krucjacie się nie pije, to nie samo niepicie jest jakąś wartością, tylko to dlaczego się nie pije. Nie zachęcamy w Ruchu ani w Krucjacie do niepicia dla niepicia. Zachęcamy do podjęcia czynu miłości, dobrowolnego postu. Ks. Blachnicki w „Ab-stynenckim Credo KWC” pisał tak: [Krucjata] „nie twierdzi, że abstynencja sama w sobie jest etycznie lepsza od umiarkowanego spożywania napojów alkoholowych. Stąd też ruch ten odcina się wyraźnie od tych abstynentów czy ugrupowań abstynenckich, które uważają abstynencję samą w sobie za etycznie doskonalszą od umiarkowania i które chciałyby uzasadnić powszechny obowiązek moralny praktykowania abstynencji przez wszystkich ludzi”.

— Alkohol nie jest już głównym problemem w Polsce — wydaje mi się więc, że Krucjata powinna zająć się czymś innym, jakoś „zreformować”.

Na temat tego, co jest głównym problemem dziś można by dyskutować. Na pewno alkoholizm problemem (poważnym problemem!) być nie przestał. Ale Krucjata jak napisałem wyżej nie ogranicza się walki z alkoholizmem. Powtórzę jeszcze raz: post, który podejmujemy — wyrzeczenie się alkoholu — jest podejmowany w intencji wszystkich zniewolonych.

— Dlaczego poszcząc w intencji alkoholików muszę powstrzymywać się od alkoholu?

Można oczywiście pościć w tej intencji w inny sposób, ale Krucjata przyjmuje akurat ten. Jest to bardzo logiczne: rezygnuję z czegoś, co samo w sobie nie jest złe, ale ponieważ przez innych nie jest używane w wolności, dlatego podejmuję post w tej materii na rzecz wolności drugiego człowieka. Skoro problem dotyczy alkoholu, to post z alkoholu jest najsensowniejszy. A poza tym — rezygnacja z alkoholu jest narzędziem do zmiany kultury, przełamania przymusu pijackiego, a także wynagrodzeniem za grzechy pijaństwa. Abstynencja w Krucjacie ma kilka wymiarów i nie można odrywać jednego od drugiego.

— Uważam, że Krucjaty nie powinno się gloryfikować. Jest to jedna z dróg kultury picia, ale nie jedyna. Są przecież wesela alkoholowe, gdzie ludzie się nie upijają, nie ma wódki. Założyciel wybrał tę drogę, bo przed rozpoczęciem dzieła Oazy działał w ruchu trzeźwościowym i kontynuacja była czymś oczywistym.

Co to znaczy „nie gloryfikować”? Na pewno nikt nie może się wywyższać z powodu przynależności do Krucjaty — byłoby to zaprzeczeniem jej służebnego charakteru. Już cytowałem tekst ks. Blachnickiego, w którym jasno stwierdzał, że abstynencja nie jest w niczym lepsza od umiarkowanego picia. I oczywiście, że kultury picia można się uczyć w różny sposób. Niemniej Krucjata jest czymś więcej niż jakimś sposobem wprowadzenia kultury picia. Jest to narzędzie duchowej walki, post, wynagrodzenie Bogu za grzechy pijaństwa. Wstępując do Krucjaty nie powinno się myśleć tylko o „kulturze picia”, ale przede wszystkim o wszystkich zniewolonych — nie tylko przecież przez alkoholizm. Duchowa walka o wyzwolenie człowieka to coś nieskończenie większego niż „kultura picia”.

Czy zaś Założyciel był zdeterminowany przez swoje wcześniejsze doświadczenia? Ja nie wiem, co on w środku myślał. Wiem natomiast, że do końca życia był człowiekiem bardzo otwartym na to, co nowe. Wielokrotnie zmieniał, dopracowywał czy zupełnie przebudowywał już ustalone koncepcje. Ciągle miał zupełnie nowe pomysły. W tym kontekście przypuszczenie, że powołał Krucjatę tylko dlatego, że wcześniej „działał w ruchu trzeźwościowym”, nie wydaje mi się uzasadnione.

— Księgę Czynów Wyzwolenia rozbito na poszczególne diecezje (stanice). Skąd będziemy wiedzieć ze dana ilość osób wymagana do zakończenia krucjaty już jest członkami KWC?

Krucjata nie zostanie zakończona z chwilą osiągnięcia jakiejś ilości członków! Domyślam się, że takie myślenie wynika z tego, iż ks. Blachnicki wskazywał, ilu członków powinna liczyć Krucjata, aby mogła osiągnąć swój cel — tylko bowiem określona ilość abstynentów może spowodować przemianę obyczajów. Nie oznacza to jednak, że sama ilość członków wystarczy. Istotne pytanie brzmi: czy nastąpiła zmiana kultury, likwidacja przymusu picia. Tylko po tym można oceniać, czy Krucjata swoje zadanie wypełniła.

Wstąpienie i wystąpienie

— Czy do KWC można przystąpić tylko na rekolekcjach i złożyć deklaracje na Dniu Wspólnoty?

Nie. Deklarację można nawet wysłać osobiście na adres najbliższej stanicy Krucjaty. Oczywiście złożenie deklaracji wobec wspólnoty jest pięknym i ważnym symbolem, dlatego warto w ten sposób przystępować do Krucjaty. Ale można po prostu złożyć deklarację w procesji z darami podczas mszy wspólnoty czy na rejonowym dniu wspólnoty w ciągu roku (oczywiście wcześniej uzgodniwszy to z celebransem).

— Na jak długo w Krucjacie? Czy KWC jest na cale życie?

To już zależy od danej osoby będącej członkiem Krucjaty. Może należeć do niej do końca życia, ale nie musi.

— Czy z KWC można się wypisać i w jaki sposób?

Włączenie się do Krucjaty to podjęcie na siebie pewnego zobowiązania wobec tej wspólnoty. Każdy może się z tego zobowiązania wycofać. Wypada wówczas zawiadomić centralę Krucjaty o tej decyzji.

— Jak to jest z osobami, które podpisały deklarację członkowską nie mając jeszcze 18 lat? Czy ona jest dla nich ważna i czy są wpisani w poczet członków KWC? Bo słyszałam że nie. I znam wiele osób, które właśnie na tej podstawie zwalniają się z trwania w KWC.

Oczywiście, że taka deklaracja jest ważna. Nigdzie nie jest tak, że człowiek, który ukończył 18 lat przestaje odpowiadać za swoje wcześniejsze zobowiązania.

— Czy jak zrezygnuję z uczestnictwa w Ruchu Światło–Życie to automatycznie przestaję być w Krucjacie (przestaje mnie obowiązywać)?

Nie. Krucjata, choć zainicjowana przez Ruch Światło–Życie i przez ten ruch prowadzona, jest czymś osobnym. Do Krucjaty mogą należeć i należą osoby spoza Ruchu. Nigdzie w deklaracji Krucjaty nie jest napisane, że należy się na czas przynależności do Ruchu. Mogę przytoczyć świadectwo, jakie niedawno przyszło na adres redakcji wieczernika: „Od chyba dwóch lat nie jestem już w Ruchu Światło–Życie, ale gdyby przyszło mi powiedzieć, jaką najlepszą rzecz w życiu zrobiłem, byłaby to właśnie KWC. Jestem w Krucjacie, jestem z tego dumny i można by powiedzieć — szczęśliwy”.

— Czy małżonkowie muszą być razem w KWC?

Nie muszą, do Krucjaty wstępuje się indywidualnie.

— Jak sobie radzić, kiedy jedno z małżonków jest w KWC, a drugie nie? Czy warto wtedy w pojedynkę trwać?

To jest kwestia wzajemnych relacji w małżeństwie. Małżeństwo to jedność, ale przecież nie identyczność. Małżonkowie nie muszą wszystkiego koniecznie robić razem ani podejmować te same decyzje. Oczywiście, ważne decyzje powinny być wzajemnie konsultowane, ale miarą dojrzałości małżeństwa, dojrzałości ich relacji jest to właśnie, że pozwala się na tego rodzaju decyzje współmałżonkowi — i potem szanuje ich konsekwencje.

— Czy ma sens podpisywanie deklaracji Krucjaty z datą przyszłą albo czekanie, aż minie osiemnastka?

Jeśli ktoś nie jest gotowy do włączenia się do Krucjaty, to niech tę decyzję odłoży, niech to będzie decyzja naprawdę przemyślana i dojrzała. Jeśli jestem gotowy do wstąpienia, to wstępuję już w tym momencie. Jeśli z jakichś przyczyn nie jestem gotowy, to nie ma sensu podpisywać deklaracji z jakąś przyszłą datą.

Jeśli zaś chodzi o czekanie na osiemnastkę to zależy, co się przez to rozumie. Krucjata formalnie nie wymaga pełnoletności swoich członków, ale na pewno nie można nikogo ganić za to, że chce podjąć taką decyzję będąc pełnoletnim. Jeśli zaś ktoś czeka na osiemnastkę po to, by zrobić alkoholową imprezę i dopiero potem włączyć się do Krucjaty, to niewątpliwie nie świadczy to o jego dojrzałości i o motywacjach włączenia się do KWC. Ks. Blachnicki mówił o takich sytuacjach dosadnie: „A jak skończę 18 rok życia, czy wtedy będę mógł wypić ten jeden kieliszek?” — „Człowieku, możesz, ale po co? Jakeś był mądry do 18 roku życia, dlaczego masz zgłupieć w 18 roku życia?”

— Czy można przyjąć KWC na okres inny niż 1 rok lub na cale życie (np. pół roku)?

Można być kandydatem Krucjaty — na rok, albo członkiem — na stałe. Członkostwo nie musi oznaczać „na całe życie” — pisałem o tym powyżej. Nie przewiduje się kandydatury na okres krótszy niż roczny, można ją natomiast ponowić na kolejny rok.
Obowiązki członka Krucjaty

— Czy wolno pić za granicą?

Przynależność do Krucjaty nie ustaje w razie wyjazdu za granicę. Tego typu pytania niewątpliwie wynikają z tego, że Krucjata powstała jako odpowiedź na wezwanie Papieża dotyczące Polski. Założyciel Krucjaty nie wprowadził jednak zasady, iż wolno należeć do niej tylko na terenie naszego kraju. Krucjata rozwija się również w innych krajach, w niektórych z nich (na wschodzie) problem alkoholizmu jest nawet większy niż w Polsce. Trzeba też pamiętać, że abstynencja jest nie tylko formą świadectwa i środkiem do zmiany negatywnych obyczajów. Równie ważne, a właściwie ważniejszy, jest wymiar postu — jako środka walki ze złem. Skuteczność postu nie zależy od tego, w jakim kraju się przebywa. I wreszcie warto sobie uświadomić, że bywają sytuacje, w których nie pijąc alkoholu za granicą, można u kogoś przełamać negatywny stereotyp wiecznie pijanego Polaka. Kiedyś w Rzymie pewien cudzoziemiec poznawszy moją narodowość, od razu powiedział: „Niestety, nie mam Polish Vodka”. Nic o mnie nie wiedział (w tym momencie zostaliśmy sobie przedstawieni), ale Polak kojarzył mu się z jednym.

— Co mam zrobić, jeśli jestem na za granicą na obiedzie u Francuzów albo Włochów?

Nie pić wina, a jeśli zapytają, powiedzieć że dziękuję. Mogę w tym miejscu przytoczyć świadectwo z takiej sytuacji: „Bolesnym doświadczeniem było porównanie sytuacji w naszej ojczyźnie z tak zwanym «zachodem». Kiedy pierwszy raz byłem w Niemczech — w Berlinie, który był wtedy jeszcze Berlinem Zachodnim, oddzielonym ponurym murem od Wschodniego — mieszkałem u znajomej rodziny Francuzów. Obiad we francuskim domu — wiadomo, wino do obiadu. Pili je wszyscy, nawet dwunastoletnia córka gospodarzy. Już czekałem na kolejną porcję zdziwionych spojrzeń, namawiania, komentarzy… A tu nic. «Nie pijesz wina? OK, to na co masz ochotę? Sok pomarańczowy? Cola?» Żadnego zdziwienia, żadnych perswazji…” Nie jest to jednostkowe doświadczenie, co wydaje pewne świadectwo o naszej kulturze — Polacy są bardzo zdziwieni, gdy ludzi na Zachodzie zupełnie nie obchodzi to, że ktoś nie pije alkoholu. U nas w kulturalnych środowiskach nie ma wprawdzie zmuszania, ale jak się okazuje jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że z niepicia alkoholu trzeba się tłumaczyć.

— Podobno w przypadku stałego korzystania z pewnych rodzajów kuchni (bodajże włoskich i francuskich) należy pić czerwone wino, bo inaczej można się nabawić niestrawności itp.

Z tego, co słyszałem od lekarza rzeczywiście poziom cholesterolu jest obniżany przez czerwone wino, ale bynajmniej nie przez alkohol, a inny jego składnik, który można znaleźć też np. w marchwi lub czerwonej porzeczce.

— Czy należąc do Krucjaty mogę jeść tort nasączony alkoholem, lody z alkoholem, cukierki albo dodawać alkoholu do bigosu?

Oczywiście. Krucjata jest przeciwko zniewoleniu wynikającemu z nadużywania napojów alkoholowych. Alkohol jako przyprawa czy dodatek smakowy nie ma nic wspólnego z celami Krucjaty. Pamiętajmy, że Krucjata nigdzie nie głosi, że alkohol jest złem. Ks. Blachnicki w „Abstynenckim Credo KWC” pisał tak: „Przez abstynencję rozumie Krucjata Wyzwolenia Człowieka całkowite i dobrowolne wyrzeczenie się alkoholu jako napoju — pod wszelką postacią i we wszelkiej ilości. Definicja ta nie obejmuje używania alkoholu w innym charakterze np. jako lekarstwa (jeśli alkohol występuje jako składnik prawdziwego lekarstwa) lub w celach liturgicznych. Również spożywanie alkoholu w potrawach (np. w tortach) lub w cukierkach zasadniczo nie podpada pod pojęcie abstynencji”.

— Ale przecież ten alkohol trzeba kupić! A należąc do Krucjaty mamy nie wydawać pieniędzy na alkohol ani go nie kupować?

Oczywiście, ale to chodzi przecież o niekupowanie w celu spożywania (przez siebie czy przez kogoś innego) napojów alkoholowych. Nie sprowadzajmy sprawy do absurdu! Mogę przywołać tutaj zupełnie jednoznaczną sytuację — zakupu wina do mszy św. To też jest przecież formalnie kupowanie alkoholu, a nikt rozsądny nie pomyśli, że jest to złamanie Krucjaty. Podobnie będzie z zakupem dla innych celów.

— Co Krucjata mówi o wznoszeniu toastów wodą?

Ks. Blachnicki mówił tak: „Mogę napełnić swój kieliszek sokiem czy wodą mineralną i wychylić toast na zdrowie gospodarza, jeśli mu tak bardzo na tym zależy”.

— Czy będąc w Krucjacie można pić piwo bezalkoholowe?

Jeśli nie jest to napój alkoholowy, to można.

— Spotkałem się jednak ze zdaniem, że w ten sposób utrwala się negatywne obyczaje i daje złe świadectwo.

Bardzo dobrze, jeśli członek Krucjaty nie poprzestaje na samym formalnym niepiciu alkoholu, ale stara się również czynnie wprowadzać dobre obyczaje. Jednak tutaj trudno cokolwiek z góry przesądzić ani opisać. W różnych miejscach i środowiskach bywa różnie. Nie można wykluczyć, że zdarzy się jakaś sytuacja, w której członek Krucjaty uzna, iż lepiej by nie pił nawet piwa bezalkoholowego, bo wtedy jego świadectwo będzie bardziej jednoznaczne. Ale nie zawsze tak przecież musi być — nie zawsze picie piwa bezalkoholowego będzie się wiązać ze złymi obyczajami, nie można tego utożsamiać. A jeśli nie jest to napój alkoholowy, to członek Krucjaty może go pić.

— Czy członek Krucjaty może nieść alkohol? Np. iść z butelką wódki w reklamówce?

Myślę, że ważne jest, aby przynależności do Krucjaty nie traktować w sposób czysto formalny: to mi wolno a tego nie wolno, tylko cały czas pamiętać, po co jest Krucjata i czemu służy. Proszę nie oczekiwać, że moderator Krucjaty wyda przepisy, które będą regulować wszystkie możliwe sytuacje, jakie mogą się zdarzyć. Nikt nas nie zwolni z myślenia, z rozeznawania konkretnej sytuacji i samodzielnego podejmowania decyzji. Z niesieniem alkoholu może być przecież różnie. Jeśli np. ktoś odmówiłby pomocy sąsiadce tylko dlatego, że wśród jej zakupów znajduje się butelka alkoholu, to byłoby to zwyczajne wykroczenie przeciw miłości bliźniego i żadna Krucjata nie jest tutaj usprawiedliwieniem. Na przeciwnym biegunie z kolei byłoby doniesienie kolejnej porcji alkoholu do meliny pijackiej. A sytuacji pośrednich jest praktycznie nieskończona ilość.

— Czy mogę podawać alkohol innym (chodzi o podanie alkoholu np. z lodówki)?

To jest dość podobne pytanie, tutaj również może być wiele różnych sytuacji. Przystępując do Krucjaty nie zobowiązuję się do niepodawania alkoholu. Może być tak, że ktoś poprosi mnie po prostu o pomoc i odmowa będzie zwyczajną niegrzecznością. Ale może być też tak, że będę proszony o podanie kolejnej butelki na pijackiej popijawie (teoretycznie nie powinno mnie tam być, ale różnie się może zdarzyć).

— Czy członek Krucjaty może wchodzić w sklepie do działu z alkoholami?

Litości! A czemu nie? Krucjata to nie narzędzie ucisku jej członków tylko radosne zobowiązanie! Nie wymyślajmy sobie problemów.

— Czy jeśli jestem członkiem KWC, a moje wesele będzie z alkoholem, to naruszam swoje zobowiązanie?

Nie wyobrażam sobie, by członek Krucjaty nie dążył do tego, by jego wesele było bezalkoholowe. Jest to przecież wspaniała okazja do pokazania, że alkohol nie jest konieczny do zabawy, do świętowania. Niemniej jednak wesela nie urządza się w pojedynkę — jest współmałżonek, który przecież nie musi należeć do Krucjaty, są rodzice po obu stronach. Bywa, że bardzo trudno jest przekonać do bezalkoholowego wesela, zwłaszcza w sytuacji, gdy rodzice wskazują, że to oni to wesele urządzają (i oni je fundują).

— Co zrobić, jeśli się złamie swoje zobowiązanie i wypije alkohol? Jak z tego wyjść?

Zdarza się czasem, że podejmujemy jakieś postanowienie i nie umiemy w nim wytrwać. Nie powinno nas to jednak zniechęcać. Zarazem złamanie powziętego postanowienie nie unieważnia go. Tak samo jest z Krucjatą. Nie trzeba drugi raz składać deklaracji, tylko po prostu trwać w powziętym zobowiązaniu.

Ruch a KWC

— Po co KWC, jeśli mamy IX Drogowskaz — Nowa Kultura?

Myślę, że można powiedzieć, iż dla członków Ruchu Krucjata jest po prostu praktycznym wyrazem Nowej Kultury, pewnym jej ukonkretnieniem. Ale do Krucjaty należą przecież nie tylko członkowie Ruchu. Ruch Krucjatę zainicjował, prowadzi ją, ale pragnąc by było to dzieło jak najszersze zaprasza do niego wszystkich. Chcemy by jak najwięcej osób włączyło się do tego dzieła, bo wtedy może zostać pokonane zło, przeciwko któremu Krucjata została powołana, ale nie zmuszamy ich, by w tym celu wstępowali do Ruchu.

— KWC jest częścią Nowej Kultury. Czy nie czas zacząć pracować nad innymi częściami — np. nad poziomem dowcipów na pogodnych wieczorach?

Przecież od dawna się nad tym pracuje. Wystarczy wskazać choćby na działalność ośrodka Krucjaty w Katowicach, na przykład na tegoroczny terminarz. Spośród wszystkich prowadzonych tam kursów, tylko jeden związany jest bezpośrednio z problemami alkoholowymi. Są natomiast kursy tańca towarzyskiego, warsztaty dobrej zabawy bezalkoholowej, kursy wodzirejów zabaw i wesel bezalkoholowych, warsztaty „Edukacja poprzez taniec”. Przed powstaniem ośrodka organizowano Oazę Animatorów Nowej Kultury, w znacznej mierze poświęconą właśnie pogodnym wieczorom. Można też wskazać na popularność w środowiskach oazowych kursów pedagogiki zabawy organizowanych pod auspicjami KLANZY. Inne dziedziny Nowej Kultury też przecież nie leżą odłogiem — wystarczy przypomnieć wszystkie działania Diakonii Życia. To wszystko nie jest zapewne wystarczające, ale nie można powiedzieć, że Ruch zajmuje się tylko KWC zaniedbując inne sfery Nowej Kultury.

— Dlaczego oazowicze mają przyjmować KWC, która jest odrębnym ruchem?

Ks. Blachnicki po opisaniu zagrożeń w Polsce i wskazaniu potrzeby ludzi, którzy się zaangażują w walkę z tymi zagrożeniem, powiedział tak: „Gdzie szukać takich ludzi, jeżeli nie w Ruchu Światło–Życie, jeżeli nie w oazach. Przecież tam mówimy ciągle o agape, o pięknej miłości, o bezinteresownej służbie, o wyrzeczeniu się siebie, swego egoizmu dla Chrystusa. Jeżeli nasza praca w oazach, w Ruchu Światło–Życie, jest pracą rzeczywistą, jeżeli w oazach działa Duch Święty, to potrzeba znaku zewnętrznego. Krucjata Wyzwolenia Człowieka musi wyjść z naszego ruchu. To jest logiczna konsekwencja, bo inaczej staniemy w pół drogi. Skończymy na pięknych, wzruszających przeżyciach oazowych, ale owoców w życiu nie będzie. Dlatego wielu ludzi już dzisiaj w naszym narodzie i w Kościele polskim patrzy z nadzieją na uczestników oazy. Ale musimy jeszcze bardziej się zmobilizować, poddać jednolitemu planowi działania i wielkodusznie, radośnie podjąć to wezwanie: «Serce wielkie nam daj, zdolne objąć świat». Trzeba nowych ludzi, którzy właśnie pokażą swoje nowe człowieczeństwo w świadectwie agapę, w miłości ofiarnej, wyrzekającej się, podającej rękę słabym. Ojciec Święty liczy na nas”.

— Czy każdy członek Ruchu musi być w KWC?

Niewłaściwe jest słowo „musi”. Krucjata jest dziełem Ruchu, przynależność do Krucjaty jest naturalnym owocem przynależności do Ruchu, jednak nikt nie może się czuć zmuszony do wstępowania do Krucjaty. Jedna osoba bardzo szybko się na to zdecyduje, u innej podjęcie decyzji może trwać wiele lat. Trzeba uszanować drogę wzrostu każdego człowieka i nie wywierać na nikogo jakiejkolwiek presji.

— Dlaczego na niektórych oazach — szczególnie młodzieżowych — istnieje niepisany przymus podpisywania deklaracji?

Można tylko ubolewać nad takimi sytuacjami. Nie można usprawiedliwić ich nawet gorliwością poszczególnych moderatorów i animatorów.

— Czy muszę zostać członkiem Krucjaty na II stopniu?

Ten problem dotyczy przede wszystkim oaz młodzieżowych. Część odpowiedzi na to pytanie zawarta jest powyżej. Ale jest to tylko część, bo tutaj właściwie kryje się inne pytanie: jak pogodzić wolność we wstępowaniu do Krucjaty z pewnymi wymogami formacyjnymi, jakim na II stopniu jest akceptacja „Drogowskazów” — z IX Drogowskazem włącznie. Odpowiedź kryje się w naszym podejściu do samej formacji. Dwa lata temu, gdy temat roku brzmiał „Deuterokatechumenat”, przypomniano nam czym różni się „mentalność katechumenalna” od „mentalności zaliczania”. W myśleniu katechumenalnym stawia się pytanie o dojrzałość danej osoby, nie spieszy się z formacją, byle tylko szybko ją „zaliczyć”. Nie jest żadnym problemem — zarówno dla uczestnika formacji jak i dla moderatora czy animatora — że ktoś uznaje, iż do pewnych decyzji jeszcze nie dojrzał, że sprawę musi przemyśleć. Nie jest też problemem ponowne wyjeżdżanie na jakieś rekolekcje czy ponawianie elementów formacji. Niestety, u nas raczej powszechniejsza jest „mentalność zaliczania”. Z jednej strony zdarza się presja, by wszyscy uczestnicy rekolekcji podjęli określone decyzje (bo jak nie „to ci nie zaliczę”), z drugiej zaś za obrazę uznaje się propozycję ponownego wyjazdu na jakiś stopień.

— Czy animator musi być członkiem Krucjaty? Dlaczego?

Wypadałoby, aby animator był członkiem Krucjaty. Zwłaszcza ten animator, który prowadzi innych zaczynających drogę w Ruchu — czyli animator wspólnoty młodzieżowej albo para pilotująca w kręgu Domowego Kościoła. Animator przecież nie tylko przekazuje zasady życia chrześcijańskiego, ale również wprowadza w charyzmat Ruchu a jego elementem jest Krucjata. Trudno przekazywać coś, w czym samemu się nie uczestniczy.

— Jeśli nie można być animatorem bez Krucjaty, to już jest pewna forma przymusu.

Przecież nie każdy musi być animatorem. Jeśli człowiek podejmuje się jakiejś odpowiedzialności, to nie powinien się dziwić, że stawia mu się jakieś wymagania. Tak jest wszędzie.

— Czy będąc animatorami w kręgu Domowego Kościoła trzeba być w KWC?

Zasady Domowego Kościoła nie przewidują formalnie takiego wymogu.