Praca nad sobą

(176 - styczeń 2011)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Rachunek sumienia

Karol Madaj

Rachunek sumienia (Rdz 3, 8-15)

Opis stworzenia i upadku człowieka Ojcowie Kościoła często odczytywali na sposób duchowy. W takich interpretacjach „Adam” i „Ewa” byli symbolami opisującymi jakaś rzeczywistość duchową. Według św. Ambrożego kobieta symbolizuje zmysły a mężczyzna rozum. Maria Szamot, idąc za sugestią Orygenesa, widzi w ulepionym z prochu ziemi „Adamie” cielesną naturę człowieka, a w stworzonej na „bazie” mężczyzny „Ewie” duchowy kształt człowieka czyli jego duszę. Dopiero „Adam” i „Ewa” jako małżeństwo tworzą razem „jedno ciało” czyli człowieka jako istotę cielesno-duchową, czyli „ucieleśnionego ducha” albo „uduchowione ciało”.   

Adam i Ewa usłyszeli kroki Boga przechadzającego się po ogrodzie Eden (w. 8). Słowo „przechadzać się” gdzie indziej w Biblii używane jest na określenie Bożej obecności w Izraelskim sanktuarium. Bóg był stale obecny w rajskim ogrodzie i zapewne codzienna rozmowa ze Stwórcą była tam zwyczajem. Adam i Ewa pełni poczucia winy po okazaniu nieposłuszeństwa (w. 6n) bali się rozmowy z Bogiem i ukryli się przed nim pomiędzy drzewami. Byli jak małe dzieci myślące, że gdy zamkną oczy, to nie będzie ich widać. 

Zdaniem Rabinów Bóg uszanował ich naiwność, dał się usłyszeć właśnie po to, by dać im możliwość ukrycia się. Tora uczy nas tu, by nie oglądać człowieka w sytuacji, która go może zawstydzać i dlatego nie powinno się wchodzić do czyjegoś domu nagle i bez zapowiedzi.

Pan Bóg zawołał człowieka: „Gdzie jesteś?” (w.9). To pytanie nie odnosiło się do tego za jakim drzewem się schował, ale do jego duchowej kondycji, miało zachęcić człowieka do wyznania swojej winy Bóg zapytał o to właśnie „Adama”, bo choć skutki grzechu są w pełni widoczne w świecie „Ewy” to ostatecznie ludzka cielesność ponosi odpowiedzialność za grzech. To dlatego rachunek sumienia i wyznanie winy są zadaniem „Adama”. Boże pytania miały im pomóc w uświadomieniu sobie przyczyny ich cierpienia i wstydu. 

Adam nie chce się przyznać do winy. Próbuje odwrócić Bożą uwagę twierdząc, że to jego nagość jest powodem ukrycia się (w.10), tak jakby dla Stwórcy ciało człowieka było jakimś dziwnym widokiem. Ile razy my „ukrywamy” przed Bogiem nasze grzechy zasłaniając je jakimiś mało znaczącymi detalami?  

Bóg pragnie nawrócenia człowieka i zadaje mu kolejne pytania pokazujące mu przyczynę jego obecnego stanu (w. 11).  Adam usprawiedliwił swoje postępowanie zrzucając winę na kobietę (w. 12). W słowach „którą postawiłeś przy mnie” zawarte jest oskarżenie wobec Boga. To On jest winien, gdyż dał mu niewiastę. Ewa zastanawiając się nad źródłem swojego nieposłuszeństwa obarcza winą węża (w.13). Choć to symbolizowany przez węża szatan kusi człowieka, nie zmienia to jednak faktu, że grzesznikiem jest człowiek.

Bóg osądza grzech i przeklina węża nie dając mu nawet szansy zabrania głosu (w. 14). Przeklęty to przeciwieństwo błogosławionego. Przeklinać to wzywać nad kimś sądu Bożego za jakieś ciężkie ukryte przestępstwo (Pwt 27,15-26). Dotknięty klątwą może spodziewać się wielu nieszczęśliwych wypadków. Zwróćmy uwagę, że Adam i Ewa nie zostają przeklęci. Klątwa dotyka tylko węża i ziemi. 

W przeszłości często zastanawiano się nad tym czy wąż przed grzechem miał nogi. Niektórzy widzieli w nim nawet kameleona, który mimo posiadania kończyn czołga się na brzuchu. Nas jednak bardziej interesuje duchowe znaczenie tekstu. Pełzanie oznacza, że światem węża będzie odtąd to co niskie i małe. Jego pokarmem będzie proch (w. 14). Kusiciel będzie odtąd polował na tych, których myśli skierowane są ku ziemi i którzy w materii pokładają swoją nadzieję. 

Bóg postępuje jak mądry rodzic, który widząc niebezpieczeństwo zagrażające swojemu „dziecku” ze strony węża w pierwszym odruchu odsuwa źródło niebezpieczeństwa. Wprowadzenie „nieprzyjaźni” pomiędzy człowiekiem a wężem jest właśnie takim odsunięciem zagrożenia ponieważ poprzez grzech człowiek nawiązał z wężem relację solidarności, relację opartą na wspólnocie w przewinieniu. Wprowadzona przez Boga nieprzyjaźń rozerwała sidła, które szatan zastawił na człowieka i przywróciła mu wolność w wyborze dobra. Ten wybór zawsze już jednak będzie związany z duchową walką (w. 15). W jednym z midraszy czytamy, że w tym odwiecznym zmaganiu człowieka ze złymi skłonnościami jesteśmy stale kuszeni by podeptać „piętą” Boże przykazania. Zmiażdżyć głowę węża można jednak tylko przy pomocy własnej głowy czyli poprzez naukę Tory. Niewątpliwie to właśnie Słowo Boże może nas obronić przed atakami diabła (Ef 6, 10-17) i pokazać nam prawdę o naszym sumieniu (Hbr 4,12).