Być mężczyzną

(137 - maj - czerwiec 2005)

Rola ojca w rodzinie

Jarosław Kordy

Kochający ojciec daje dzieciom poczucie stabilności. Jego stanowczość i pilnowanie odgórnie ustanowionego porządku określają dzieciom bezpieczną przestrzeń, w której pewnie mogą funkcjonować
Bycie ojcem prawdziwym, takim, jakiego oczekują dzieci, to najtrudniejsze zada­nie, jakie czeka poważnie traktujących małżeństwo przedstawicieli męskiego ro­du. Czasy obecne wymagają od nas robienia szybkich karier, dobrego ustawienia się w życiu i pokazywaniu światu „zobaczcie jak daleko doszedłem, jaki jestem przedsię­biorczy”. Wymaganie od mężczyzn bycia dobrym ojcem rodziny jakoś ginie w natłoku spraw. Dla niektórych może taki stan rzeczy jest bardzo wygodny. Wystarczy dobrze za­rabiać i uszczęśliwiać swoją ro­dzinę „kupowaniem atrakcji”. A dzieciom (usprawiedliwiającym często nieobecność taty) pozostaje przechwalanie się przed kolega­mi tym, co dostają w zamian. Są jednak i tacy, dla których najważniejszą karierą jest by­cie dobrym ojcem dla swoich dzieci. Spójrzmy przez chwilę oczami małego dziecka na drugą po mamie osobę na świecie. Jakie ocze­ki­wania ma bezbronny maluch. Przypuszczam, że najbardziej potrzeba mu poczucia bezpie­czeństwa. Mający tego świadomość jego ojciec będzie robił wszystko, żeby tak było. I nie cho­dzi tu wyłącznie o sprawy materialne, choć nie da się ukryć, że do prawidłowego rozwoju dzieciątka potrzebne są godne warunki. Po­trzebne jest przede wszystkim ciepło płynące od tego pana, który pojawia się często na ho­ry­zoncie obok mamy. Dziecko ma wspaniały dar wyczuwania atmosfery panującej w domu. Wy­starczy poobserwować dzieci, kiedy mię­dzy rodzi­cami coś się nie układa. Nie potrzeba słów, wszystko wiadomo. Na rodzicach, a w szczegól­ności na ojcu, spoczywa więc od­po­wiedzialność za dobrą atmosferę w domu.

Wspominając o pozytywnych relacjach między małżonkami należałoby cofnąć się do okresu, kiedy świadomie podejmują decyzję bycia rodzicami. Otwiera się dla nich zupeł­nie nowa przestrzeń, do zagospodarowania, z którą stykają się po raz pierwszy. Żonie potrzebna jest wtedy silna, stanowcza postawa jej mężczyzny. Tu trzeba właściwie zarea­gować, niejako automatycznie, i nie przestawać już ...nigdy. Ojcostwo to chlubne zada­nie do końca życia. Towarzyszenie żonie w wizytach u lekarza, pomoc w znoszeniu co­dziennych trudów to nie tylko obowiązek, ale wyraz odpowiedzialności kochającego mę­ża. Tylko w takiej atmosferze kobieta, będzie szczęśliwa i upewni się, że wybrała dobrego ojca dla swojego dziecka.

Miesiące mijają i przychodzi ten niepowtarzalny moment narodzin. Słuchając wypo­wiedzi niektórych ojców chciałoby się zawołać: gdzie byłeś Adamie, kiedy twoja wybran­ka najbardziej potrzebowała wsparcia? Przyznam, że nie wyobrażam sobie zostawienia żony samej w takiej sytuacji. Nie można oczywiście nikogo do tego zmuszać, ale dawno minęły już czasy, kiedy mąż nie bywał przy porodzie, bo po prostu nie mógł.

To przeżycie, którego nie da się z niczym porównać. Obecność kochającego męża jest dla żony dopełnieniem tego, co wspólnie zapoczątkowali. A potem... to już sama, czysta radość. I nie zmącą jej trudy nieprzespanych nocy. Zaczyna się nowa jakość, w której mąż będzie miał niezliczoną ilość okazji, żeby dojrzewać do ojcostwa. Jego po­mocna dłoń, zwłaszcza w pierwszych tygodniach po porodzie jest wprost konieczna. Przyjęcie na siebie np. obowiązku kąpania potomka jest, dla nie mającego wprawy męż­czyzny, bardzo odpowiedzialnym zadaniem. Kobiety robią to z wrodzoną zdolnością. Nam pozostaje się pilnie uczyć.

Młoda mama potrzebuje wtedy tysięcy zapewnień o miłości, utwierdzania w przeko­naniu, że jest dobrą mamą, że karmienie piersią jest najlepszą rzeczą, jaką może ofiaro­wać dzieciątku, że miniona ciąża i poród nie zmieniły jej kobiecej atrakcyjności itd.

Po pierwszym okresie bycia we trójkę należałoby się wzajemnie przyjrzeć osobistym preferencjom, które w przyszłości pozwolą na podział ról w rodzinie. Nie ma co biadolić, że kiedyś było inaczej - kobiety zajmowały się wychowaniem, a mężczyźni pracą poza domem. Teraz potrzeba dużej otwartości na podejmowanie coraz to nowych ról. Począt­ki bywają trudne, jednak tylko wytrwałość daje pożądane efekty.

Przede wszystkim małżonkowie powinni się uzupełniać w procesie wychowania dzie­ci. Są takie funkcje kobiece, których nie da się zastąpić, jak chociażby karmienie piersią. Współczesny mąż i ojciec, najczęściej z powodu pracy zawodowej żony, ma dużo więcej funkcji do spełnienia w domu niż kiedyś. I to nie powinno już nikogo szokować. Te uni­kane w przeszłości „nie męskie” czynności powoli zostają akceptowane. Proces ten ma znaczący wpływ na wychowanie dzieci, które obserwując zmywającego, czy wieszającego pranie ojca nabierają przekonania, że w rodzinie trzeba sobie wzajemnie pomagać. Ze swej strony jednak do mycia samochodu na pewno nie zaprosiłbym małżonki.

Obraz rodziców, jaki dzieci powinny wynieść z rodzinnego domu to z pewnością ich wzajemny szacunek oparty na miłości. To jest gwarancja na przyszłość, zapewnienie, że warto założyć rodzinę i w niej się realizować.

Kochający ojciec daje dzieciom poczucie stabilności. Jego stanowczość i pilnowanie odgórnie ustanowionego porządku określają dzieciom bezpieczną przestrzeń, w której pewnie mogą funkcjonować. Choć często protestują, jak to dzieci, domagając się więk­szych wolności i praw, w zamian zyskują pewien model wychowania, który pozwoli im w przyszłości opierać się zalewowi najróżniejszych, dziwacznych ideologii. Ochrona rodziny to ustawowo przypisana ojcowska rola. Obecnie przejawia się ona chociażby w obronie przed wpływem agresywnego otoczenia. Należy weryfikować więc programy telewizyjne oglądane przez dzieci, interesować się używanymi przez nie programami komputerowy­mi, przyglądać się kolegom itd. Tato nie powinien jednak wchodzić w rolę wpadającego znienacka do dziecięcego pokoju policjanta.

Trzeba ustawicznie czuwać nad rozwojem dzieci, poświęcać im dużo czasu i zapału. Bardzo istotne jest uważne ich słuchanie. Często w opowiadaniach oczekują od doro­słych akceptacji swoich poczynań. Wystarczy kilka chwil a pociechy roztaczają przed na­mi obraz swoich przeżyć minionego dnia. Patrząc na reakcje dzieci w momencie powro­tu taty z pracy, mam nieodparte wrażenie, że po całym dniu przebywania w damskim otoczeniu (w przedszkolach i szkołach dominują panie) dzieci „rzucają się” na ojca, bo czują w nim męski pierwiastek inności. Ważne jest też docenianie twórczości dzieci - obejrzenie z nieskrywanym zachwytem przedszkolnego malunku, z trudem pisanych pierwszych liter, wypracowań, czy wysłuchanie piosenki lub wierszyka. Takie postępo­wanie przyczyni się z pewnością do ich samoakceptacji i nabierania odwagi w podejmo­waniu kolejnych zadań.

Dzieci potrzebują też pewnych rytuałów, które nadają ich rodzinie niepowtarzalny charakter. Najlepiej jak nad tymi, uzgodnionymi z żoną kanonami, czuwa mąż (np. mo­dlitwy przed i po posiłku, szczególna celebracja niedzielnych obiadów). W naszej rodzinie funkcjonuje zwyczaj tzw. wieczorów filmowych, kiedy to wspólnie oglądamy bajki na ekranie komputera. Swoistym zwyczajem jest też wychodzenie na wspólne spacery, zwłaszcza niedzielne.

Ogromną rolę odgrywa ojciec jako prze­wodnik po wiedzy. To on najczęściej zajmuje się objaśnianiem świata. Dzieci widząc w tacie autorytet zarzucają go często setkami pytań, które z biegiem cza­su stają się oczywiście co­raz trudniejsze. Broniąc hono­ru ojciec stara się na te różne pytania odpowiadać. To jest dobry moment, by poszerzyć swoją wiedzę i dzięki niej posiąść umiejętność pomocy w problemach dzieci. Dla nich są to bardzo znaczące pytania, wymagające niejed­nokrotnie poważnej odpowiedzi.

     Tato jest też doskonałym nauczycielem zaufania. Od zwy­czajnego brania dziecka na ręce, do podtrzymywania podczas uczenia jazdy na rowerze, nauki pływania, czy późniejszego oswajania z samochodem.

     Cennym sposobem kontaktu ojca z dziewczynką jest utwierdzanie we wzrastającym u niej poczuciu kobiecości, po­chwała jej wyglądu, zdolności, zauważanie postępów w zaradności, przytulanie itd. W końcu jest on uosobieniem męskości w jej życiu, z którym w przyszłości może pod­świa­domie porównywać swoich kolegów.

Nieco odmiennie przejawia się kontakt ojca z synem. Dobry ojciec potrafi z jednej strony być wymagający a równocześnie wyrozumiały dla syna. Cieszyć się z sukcesów potomka jak i wspierać w chwilach porażek. Każdorazowo chodzi o dowartościowanie dziecka. Poprzez częste przebywanie ze sobą (najlepiej wyłączne) między nimi pojawiają się zdrowe relacje wzajemnego zrozumienia; syn prawidłowo identyfikuje się z przyszłą życiową rolą, uczy się rzeczy przydatnych. Kochający ojciec będzie starał się zauważać cechy charakteru czy predyspozycje syna do wykonywania różnych czynności, co może z kolei pomóc dziecku w wyborze drogi życiowej, czy zawodu.

Ojciec powinien szanować swoją pracę, a przez to uczyć dzieci szacunku do niej jak też do innych pracujących, czy poszanowania wypracowanych dóbr. Także drobne prace domowe, wykonywane przez tatę pokazują dzieciom sens pracy i uczą jej użyteczności. Patrząc natomiast z pozycji ojca - miło jest obserwować postępy dzieci w dziedzinach, w których nauczaniu miało się swój udział.

Tato powinien być też dobrym świadectwem dojrzałego życia chrześcijańskiego. Dzie­ci szybko zorientują się, że żyjący wiarą ojciec emanuje wokół siebie prawdziwą dobrocią i dzięki niej jest lubiany i szanowany. Dziecko zyskując w chrześcijańskiej rodzinie dobrze ukształtowany kręgosłup moralny ma większe szanse na przetrwanie w tym galopującym świecie, gdzie bardziej „liberalnie” wychowani mogą się pogubić.

Ojcostwo to wielka życiowa przygoda, pełna niewiadomych, ale przynosząca też nie­wysłowioną satysfakcję. Trzeba się trzymać pewnych norm i spełniać określone funkcje. Obecność ojca podczas kształtowania się rodziny, jego funkcja wychowawcza oraz utrzy­mania i ochrony rodziny są fundamentalnymi zasadami, które nigdy nie powinny byś podważane społecznie np. w wyniku źle pojętej emancypacji.

Miałem to szczęście, że moim Ojcem był wspaniały, pełen dobroci i spokoju Czło­wiek, który zawsze w cichości wspierał Mamę, i po prostu był. Życzyłbym swojemu syno­wi, żeby tak kiedyś mógł wspominać swojego ojca.