Pielgrzymowanie

(161 - listopad - grudzień 2008)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Rozmowa z faraonem (Rdz 46, 28 - 47, 12)

Karol Madaj

Jakub z rodziną zmierzał do ziemi Goszen. Przed sobą wysłał Judę, by przygotował Józefa na ich przyjazd (w. 28). Juda pełnił główną rolę w rozdzieleniu ojca i syna (37,26n). On też miał największe zasługi w ich ponownym spotkaniu (43,3-10; 44,14-34). Istnieją drobne różnice w tłumaczeniu słowa opisującego misję Judy.

Zgodnie z tekstem masoreckim, Juda wyruszył do Goszen nie po to, by „doprowadzić do spotkania” (jak tłumaczy Septuaginta), lecz by „uczyć”. W jednym z żydowskich komentarzy Juda miał założyć w Egipcie bet midrasz (w rzeczywistości „domy nauki” powstawały dopiero po niewoli babilońskiej - Syr 51,23). Byłby to precedens dla całej żydowskiej historii, w której do pierwszych obowiązków judaizmu zawsze należało nauczanie Tory. Wynika to, zdaniem rabinów, z tego, że Tora jest duszą narodu wybranego i bez niej Żydzi tracą swoją narodową tożsamość. (Jeśli Tora jest duszą Żydów, to nie wszyscy Żydzi poznali duszę Tory - por. 2 Kor 3,15n).

Jakub i Józef spotykali się w Goszen i po 22 latach rozłąki rzucili się sobie w objęcia. Ta wzruszająca scena, której pełnego przebiegu możemy się tylko domyślać, jest drugim (obok 45,3) punktem kulminacyjnym opowiadania o Józefie. Teraz Izrael mógł już umrzeć ukojony (por. 42,38). Miał jednak przed sobą jeszcze siedemnaście lat życia. By mógł je spędzić w spokoju, Józef musiał zapewnić godziwy byt rodzinie (w. 12). Do sprawy zabrał się jak fachowy dyplomata.

Jego celem było przekonanie faraona, by pozwolił zamieszkać rodzinie w żyznej ziemi Goszen (w. 11). Kilkakrotnie w tekście mowa jest o tym, że bracia są pasterzami. (w. 32.34.1.3) Skoro w Egipcjanach hodowcy trzody budzili obrzydzenie (w.34), to dlaczego Józef tak podkreślał ich rodzinna profesję? Dlaczego wybrał do audiencji - jak podaje tekst oryginalny - „ostatnich” pięciu braci, prawdopodobnie tych najmniej imponujących fizycznie (w. 2)? Czemu tak się starał, by przedstawić ich jako nienadających się do królewskiej służby?

Jego przekaz był jasny: bracia są tylko pasterzami i nimi pozostaną, a ponieważ wzięli ze sobą swoje bydło, nie będą obciążeniem dla egipskiego budżetu. Może w ten sposób Józef chciał zapewnić faraona, że nie zamierza hołdować nepotyzmowi przez obsadzanie wysokich urzędów w państwie swoją rodziną. Może jednocześnie kierowała nim troska o dusze braci, którzy na dworze faraona mogliby ulec złym wpływom. Może bał się, by władca nie zaciągnął ich do armii. A może po prostu uczciwie postawił sprawę i chciał poinformować faraona, kto osiedli się na jego terenie, bez względu na to, co władca sobie pomyśli.

Widzimy też, że bracia nie wstydzili się tego, że od pokoleń są pasterzami (w.3). Uczciwy zawód nie jest bowiem powodem do wstydu. Jak zauważa jeden z chrześcijańskich komentatorów, należy się wstydzić raczej braku zajęcia. Zdaniem kalwińskiego pastora, Tora uczy nas tu, by ludzie pozostawali w tych zawodach do jakich przywykli i w których osiągnęli pewną biegłość. Niezależnie od warunków, które Bóg dla nas przygotował, cieszmy się z nich i nie pożądajmy niczego więcej (1 Tm 6,8). Lepiej jest bowiem zdobyć uznanie na niższym stanowisku niż wstyd na wyższym. Dlatego niezależnie od wykonywanego zawodu powinniśmy się dać poznać jako ludzie dzielni i pracowici.

Tak właśnie faraon ocenił braci i hojnie ofiarował im ziemię Goszen oraz posadę zgodną z ich powołaniem (w.6). Faraon pozwolił ustanowić ich opiekunami królewskich stad, gdyż widocznie był przekonany o tym, że są ludźmi biegłymi w swoim zawodzie. Ta posada oznaczała, że jako urzędnicy państwowi bracia będą cieszyli się prawną ochroną rzadko dostępną przyjezdnym.

Mniej formalną wizytę złożył faraonowi Jakub. Wiek starca wzbudził respekt władcy Egiptu. Jednak odpowiedź Jakuba na niezbyt grzeczne pytanie króla (w. 8) była zaskakująca. Jak 130-letni starzec, ojciec wezyra Egiptu, mógł skomentować swoje życie jako „krótkie i złe” (w. 9)? Może porównał je z wiekiem ojca i dziadka (35,28; 25,7), a może po prostu takie wydało mu się ono w porównaniu z wiecznością? Jakub nazwał swoje życie pielgrzymką, błąkaniem się po obcym kraju. Jego dom nie był na ziemi, jego dziedzictwo było w Niebie (por. Łk 13,28). Tora uczy nas tu, że w życiu nie chodzi o to, żeby było „długo i szczęśliwie” lecz żeby ta znojna droga skończyła się w naszym prawdziwym domu Ojca.