Ten obcy

(223 - wrzesień - październik 2018)

Rozrachunek z miłości

ks. Artur Andrzejewski

W swoim życiu postawieni zostali przed wyborem: miłość albo obojętność. I wybrali w sposób właściwy

Dziś, gdy wpatrujemy się w przepiękne mozaiki, freski i obrazy ilustrujące eschatologiczne teksty Pisma Świętego, odkrywamy olbrzymią głębię teologicznych nadziei i przemyśleń. 

Wśród takich przedstawień na pierwszy plan wysuwa się scena Sądu Ostatecznego zawarta w dwudziestym piątym rozdziale Ewangelii wg św. Mateusza. Niezwykłe arcydzieła Fra Angelica, Giotta, Memlinga czy Michała Anioła w sposób niezwykle sugestywny przybliżają sens zawarty w tego przejmującego tekstu. Musimy jednak zdać sobie sprawę, że to, co dla artystów było najważniejsze, nie do końca pokrywa się z tym, co stanowi ponadczasowe przesłanie tekstu Ewangelii. 

2. Motyw sądu w Piśmie Świętym

Nikt z pewnością nie zdziwi się, że elementy zapowiedzi sądu bardzo często pojawiają się w całym Piśmie Świętym. Nie ulega wątpliwości, że wynikają one z głębokiego przekonania o sprawiedliwości Boga. Motyw sądu pojawia się przede wszystkim wtedy, gdy jakaś grupa lub jednostka czuje się pokrzywdzona. Sąd Boży powinien więc w ich oczekiwaniu przywrócić sprawiedliwość osobom pokrzywdzonym oraz wymierzyć karę tym, którzy dopuszczają się nieprawości. Motyw sądu pojawia się również wówczas, gdy prorocy próbują zmotywować Izraelitów do nawrócenia lub do trwania przy Bogu. 

W Starym Testamencie, poza tekstami, które powstały bardzo późno, jak np. Księga Mądrości, zapowiedziany sąd nie miał być sprawowany w przyszłym świecie, lecz stanowił on element kształtujący rzeczywistość doczesną. Tak należy rozumieć np. zapowiedzi proroka Izajasza (Iz 2, 4), czy też proroka Micheasza (Mi 4, 3) co do sądu nad całymi narodami. Podobnie ma się sprawa z osądem jednostek, czego przykład znaleźć możemy w Psalmie 1. W czasach kształtowania tych tekstów nauka o życiu pozagrobowym była w powijakach. 

Rozumienie sądu zmienia się w Nowym Testamencie. Wynika to z faktu, że na myślenie chrześcijan pierwszych dziesięcioleci po Zmartwychwstaniu Chrystusa bardzo mocno oddziaływała nadzieja Paruzji. To właśnie obietnica życia wiecznego zmieniała wszystko. Począwszy od Ewangelii wg św. Mateusza po Apokalipsę św. Jana ciężko znaleźć teksty, w których odbija się nadzieja na sprawiedliwość doczesną. Św. Paweł ujął to w następujący sposób: „Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości, lecz pozostawcie to pomście [Bożej]! Napisano bowiem: Do Mnie należy pomsta. Ja wymierzę zapłatę – mówi Pan – ale: Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód – nakarm go. Jeżeli pragnie – napój go! Tak bowiem czyniąc, węgle żarzące zgromadzisz na jego głowę” (Rz 12, 19-20). Podobne myśli odkryjemy w Pierwszym Liście św. Piotra. Znajdujemy w nim motywacje do cierpliwego oczekiwania sprawiedliwości w postawie samego Jezusa: „Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami. On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu. On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale oddawał się Temu, który sądzi sprawiedliwie” (1 P 2, 21-23). 

Nikt z ludzi nie ma wystarczającej wiedzy aby sądzić innych. Tylko Bóg bada sumienia. Dlatego w wielu miejscach zachęcani jesteśmy do powstrzymywana się od kategorycznych osądów. Trafnie wyraził to św. Paweł mówi o sobie samym: „sam siebie nawet nie sądzę. Sumienie nie wyrzuca mi wprawdzie niczego, ale to mnie jeszcze nie usprawiedliwia. Pan jest moim sędzią. Przeto nie sądźcie przedwcześnie, dopóki nie przyjdzie Pan, który rozjaśni to, co w ciemnościach ukryte, i ujawni zamiary serc. Wtedy każdy otrzyma od Boga pochwałę” (1 Kor 4, 3-5). Nowy Testament zachęca więc, aby „krzywdy cierpliwie znosić” i oczekiwać sprawiedliwości Tego, który przyjdzie i to przyjdzie już niebawem. 

3. Miejsce przypowieści o Sądzie Ostatecznym w Ewangelii Mateusza

Ewangelia wg św. Mateusza stanowi „Ewangelię Kościoła”. Nie tylko dlatego, że tylko w niej użyty został termin ekklesia (16, 18; 18, 17), ale przede wszystkim dlatego, że w całości stanowi ona najbardziej systematycznie ukształtowany zbiór zasad, którymi powinna kierować się wspólnota uczniów Chrystusa. Autor Ewangelii na różne sposoby legitymizuje Jezusa wobec Żydów, do których w pierwszym rzędzie skierowywał swe dzieło, jako nowego – wyczekiwanego od wieków prawodawcę, o którego Bóg przyobiecał Mojżeszowi: „Wzbudzę im proroka spośród ich braci, takiego jak ty, i włożę w jego usta moje słowa, będzie im mówił wszystko, co rozkażę” (18, 18). 

Sama bowiem struktura tej Ewangelii akcentuje, że Jezus jest nowym prawodawcą. Nauczanie Jezusa zostało w Ewangelii św. Mateusza zebrane w pięć wielkich mów, aby zbudować podobieństwo do Pięciu Ksiąg Tory, której autorem według tradycji żydowskiej miał być Mojżesz. Są to: 1. „Mowa o świętości Królestwa Bożego” (5, 1 – 7, 29); 2. „Mowa do głosicieli Ewangelii” (10, 1-42); 3. „Mowa o właściwościach Królestwa Bożego” (13, 1-52); 4. „Mowa o braterskiej miłości” (18, 1-35) i 5. „Mowa eschatologiczna” (24, 1 – 25, 46). 

Im bardziej badamy strukturę całości Ewangelii wg św. Mateusza, tym bardziej widzimy jak bardzo przemyślane dzieło ona stanowi. Przypowieść o Sądzie Ostatecznym została włączona do „Mowy eschatologicznej” i to w bardzo znaczącym miejscu. Przypowieść ta kończy bowiem całą mowę. Takie jej umiejscowienie spowodowało, że stała się ona konkluzją całego nauczania Jezusa. Na drugim końcu mów Jezusa znajduje się „Osiem Błogosławieństw” (5, 3-10), które stanowią jakby wielkie wprowadzenie do całości mów Jezusa, a zarazem preambułę Konstytucji Nowego Przymierza, jak często nazywa się „Mowę o świętości Królestwa Bożego” czyli tzw. „Kazanie na górze”. Jeżeli więc sam układ treści i przesłanie Ośmiu Błogosławieństw każe nam je traktować jako fragment o niezwykłej wadze, to z podobną uwagę powinniśmy traktować fragment o Sądzie Ostatecznym.

4. Problemy z tytułem

Czy jednak słusznie tekst Mt 25, 31-46 opatrujemy tytułem „Sąd Ostateczny”? Wydaje się być to oczywiste. Czyni tak większość tłumaczy Biblii na język polski. Pamiętajmy jednak, że tytuły poszczególnych perykop nie są natchnione. Często zdarza się nawet, że wypaczają istotę przesłania biblijnego. 

Czy w odniesieniu do tej przypowieści możemy mówić w ogóle o sądzie? Nie jest to wcale pytanie retoryczne. Zwróćmy uwagę, że w omawianym tekście nie padają w ogóle słowa „sąd”, „sądzić” ani „sędzia”. Brakuje także oskarżycieli i obrońców. Skojarzenia z wokandą sądową mogą sprowadzać nasze myśli na niewłaściwe tory. 

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym Wieczerniku.