Chrześcijanin w społeczeństwie

(209 - marzec - kwiecień 2016)

Rozum i sumienie

ks. Maciej Krulak

Korzystając z dobrodziejstw demokracji mamy moralny obowiązek wpływania na decyzje sprawujących władzę

Dlatego tylko jednoczesne używanie obu tych darów pozwala nam dokonywać dobrych wyborów i wspiera polityków, aby nie zagubili się w niełatwym, często wręcz zdewastowanym moralnie, świecie polityki. Z całą pewnością trzeba, nie tylko w naszej Ojczyźnie, doprowadzić do odnowy moralnej polityki, która nie tylko oderwała się od wartości moralnych, ale nawet od codziennych problemów społeczeństwa. Przestała służyć, a uczyniła ze społeczeństwa pewną szarą masę poddawaną swoistej indoktrynacji. Mechanizmy demokracji mogą obrócić się przeciw niej samej, gdy społeczeństwo z lenistwa i wygodnictwa zda się na zawodowych polityków, którzy nie tylko nie mają kośćca moralnego, ale sukces i władzę przekładają nad inne wartości.

Korzystając z dobrodziejstw demokracji mamy moralny obowiązek wpływania na decyzje sprawujących władzę. Oczywiście nie oznacza to obowiązku uczestnictwa w życiu politycznym czy przynależności do jakiekolwiek partii, ale zachęca nas do podejmowania zaangażowania społecznego, brania odpowiedzialności na różnych wymiarach życia międzyludzkiego oraz wybierania do władz osób, co do których mamy przekonanie, że kierują się dobrem społecznym, a nie partykularnymi interesami jakiś partii politycznych. 

Warto w tym momencie podkreślić, że Kościół nie ma w sobie nic z instytucji politycznej i nie należy utożsamiać go z żadną partią polityczną. Oczywiście katolicy w wielu partiach stanową przytłaczającą większość i w swym programie politycznym odwołują się do chrześcijańskiej hierarchii wartości, a nawet wskazują na społeczne nauczanie Kościoła, jako punkt odniesienia, a moralność chrześcijańską, jako zalecaną dla dobra wspólnego. Nie oznacza to jednak, że takie siły polityczne reprezentują Kościół. Bardziej pokazują dobrze rozumianą świadomość moralną poszczególnych chrześcijan, którzy włączyli się we wzburzony i niebezpieczny nurt życia politycznego. 

Z tych racji podstawowa misja Kościoła w odniesieniu do świata polityki polega na kształtowaniu sumienia poszczególnych ludzi – zarówno polityków, jak i wyborców,  aby używali go w codziennych wyborach i aby to sumienie było prawe. Kolejna misja to wspieranie w kształtowaniu dojrzałości chrześcijańskiej, która przejawia się dostosowaniu postaw życiowych do wyznawanej wiary. Kłania się tu znana nam zasada światło-życie. Po prostu mamy być chrześcijanami tak samo podczas Mszy, jak i przy urnie wyborczej, w ławach sejmowych, czy w gabinetach ministerialnych. Chodzi o pytanie się Boga, czy to co robię jest dobre czy nie i czy pomoże naszemu społeczeństwu, czy nie. 

Dojrzałość chrześcijańska przejawia się także poprzez zdolność do korzystania z rozumu i podejmowaniu decyzji w sposób samodzielny w oparciu o rozeznawanie duchowe. A to już sztuka, polegająca na szukaniu Bożej, a nie swojej woli. To także zdolność do nie uleganiu naciskom, modom, popularności, gotowość do straty ze względu na dobro. To postawa służby, bezinteresownego daru z siebie. Przejawiać się to będzie także nieprzejmowaniem wątpliwie moralnych postaw sił konkurencyjnych i swoistemu zachowaniu od zepsucia tego świata. Mimo niemoralnych sposobów walki politycznej, żaden chrześcijanin nie ma prawa ich naśladować, czy przejmować, nawet gdy konkurencja gra nieczysto. Tutaj jest przestrzeń „wpływów” Kościoła – kształtowanie prawdziwie chrześcijańskiej postawy i to postawy dojrzałej w wierze. 

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym "Wieczerniku".