Idźcie i głoście

(152 - lipiec - sierpień 2007)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Sen faraona (Rdz 41, 1-36)

Karol Madaj

Jakie znaczenia dla współczesnego czytelnika może mieć zapisany w Torze sen jakiegoś faraona sprzed kilku tysięcy lat? Na pierwszy rzut oka żadne. Ale skoro znalazł się w Biblii dwukrotnie, to z pewnością ma jakieś drugi, ważny dla nas sens. Przyjrzyjmy się zatem koszmarowi faraona i jego ukrytemu dnu.

Z życiodajnego Nilu wyszło najpierw siedem pięknych krów, a potem siedem przeraźliwie chudych. Przez chwilę wszystkie pasły się razem, ale wychudzone krowy nie były zainteresowane normalną paszą. Rzuciły się na swoje tłuste siostry i pożarły je. Jednak nie nasyciło to „drapieżników”, bo nie przestały być chude! Nic dziwnego, że faraon się obudził. Ten koszmar miał też drugą część z podobnym scenariuszem i żarłocznymi kłosami w roli głównej (w. 5-7).

Król ocknął się z silnym przekonaniem, że był to sen proroczy. Żaden z jego fachowców od marzeń sennych nie był jednak w stanie dać władcy satysfakcjonującego wyjaśnienia (w. 8). Wtedy podczaszy przypomniał sobie o Józefie i z miłości do króla, bądź ze strachu przed nim, zdecydował się poruszyć ryzykowny temat swoich dawnych przewinień, by wskazać interpretatora (w. 9-13). Jego rekomendacja nie była jednak zbyt pochlebna. Żydowscy uczeni wskazują, że określenia „młody”, „hebrajczyk” i „sługa”, sugerowały ignorancję, zacofanie i prymitywizm Józefa. Faraon nie zważając na to opowiedział niewolnikowi o swoim koszmarze (w. 14-24).

Józef bezbłędnie rozpoznał, co Bóg chciał przez ten sen powiedzieć. Zdaniem rabinów, krowy ze snu symbolizowały orkę, a kłosy żniwa. Przez siedem lat zbiory nad Nilem miały być nadzwyczaj urodzajne, ale potem nadejść miały klęski żywiołowe. Rzeka miała zalać pola i zniszczyć uprawy, a wiatr z pustyni dokończyć dzieła zniszczenia. Nadciągało siedem lat olbrzymiego głodu. Józef odkrył jednak Bożą wskazówkę zawartą we śnie. Chuda krowa pożarła tłustą. Zatem by przetrwać siedem lat głodu, trzeba zjadać to, co urodziło się przez siedem lat urodzaju. Józef podzielił się z królem tą cenną wiedzą i zaproponował mu gotowy plan ocalenia jego i jego poddanych przed nadchodzącą nieuchronnie katastrofą (w. 33-36).

W tym miejscu Tora daje nam wielką lekcję Bożej opatrzności. Bóg jest dobry, choć Jego wyroki nie zawsze są dla nas zrozumiałe. On nie tylko dał siedem lat urodzaju po to, by można się było przygotować do przetrwania siedmiu lat głodu, ale jeszcze poinformował ludzi o nadchodzących ciężkich czasach.

Nie możemy być pewni, czy jutro będzie takie jak dziś. Potrzebna jest nam mądrość, by w czasie dobrobytu nie zapominać o tym, że mogą przyjść gorsze lata. Być może Bóg daje nam teraz więcej, bo wie, że później będziemy mieli mniej. I jeden, i drugi czas pochodzi od Boga. On jest troskliwym Ojcem i daje możliwość przeżycia finansowych trudności. Lata urodzajne kiedyś się skończą, więc teraz róbmy to, co mamy do zrobienia, zbierajmy w czasie zbierania! (Koh 3,1-8). Kto wie, może niedługo zgromadzone pieniądze pomogą przetrwać nie tylko naszej rodzinie? Zawsze pamiętajmy, że to wszystko, co mamy, jest darem Bożym, nie mamy nic, czego byśmy od Niego nie otrzymali (1 Kor 4,7). Tym bardziej starajmy się dobrze gospodarować swoimi pieniędzmi i nie wydawajmy ich na wystawne życie, by Bóg nie musiał nas zapytać: Czemu wydajecie pieniądze na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę - na to, co nie nasyci? (Iz 55,2). Żyjmy skromnie i dziękujmy Bogu za to, co mamy bo też, że człowiek je i pije, i cieszy się szczęściem przy całym swym trudzie - to wszystko dar Boży (Koh 3,13).

Jezus przypomina nam jednak, że życie nie polega tylko na pozyskiwaniu dóbr materialnych. Największe skarby, jakie możemy sobie tu na ziemi zgromadzić, to te, które zostaną nam „wypłacone” w niebie (Mt 6,20). Dobra duchowe też trzeba gromadzić teraz, bo nie wiadomo, czy jutro jeszcze będzie taka możliwość. Dlatego pomagajmy, póki mamy sprawne ręce, czytajmy Biblię, bo nie wiemy, czy jutro będziemy jeszcze widzieć, chodźmy do kościoła, bo może jutro nikt nie będzie chciał nas tam zawieść. Pamiętajmy, że na świecie panuje głód duchowy, głód chleba życia. (J 6,26-58). Bądźmy więc jak Józef, czerpiący siłę z Boga. Umacniajmy się Eucharystią, gromadźmy „duchowe zboże” i dzielmy się nim z innymi. Teraz jest czas!