Narodzić się na nowo

(194 - lipiec - sierpień 2013)

z cyklu "Ze wszystkich narodów"

Silni wiarą

Iza Marczak

Drogi Czytelniku, nie wiem, z czym w pierwszej kolejności kojarzą Ci się Chiny. Może to będzie miska ryżu, może Wielki Mur, a może skomplikowane znaki chińskiego języka, u nas nazywane „krzaczkami” J Ja, kiedy myślę o Chinach, myślę przede wszystkim o ludziach, których dane mi było spotkać w tym niesamowitym kraju. W szczególności o tych, którzy tak samo jak ja i ty wierzą w Jezusa Chrystusa i są katolikami. Właśnie wśród nich spędziłam ostatnie pół roku ucząc się od nich wiary, zaufania do Boga, miłości i… języka chińskiego J

Pokazali mi jak walczą o swoja wiarę, jak starają się ja ciągle pogłębiać… Na niedzielną Eucharystię starają się przychodzić dużo wcześniej. Wtedy bowiem jest czas, kiedy czytają niedzielne czytania, słuchają nauki bądź też uczą się śpiewu. Gdy w parafiach organizowane są kilkudniowe rekolekcje bądź katechezy, chętnie w nich uczestniczą. Zapełniają wtedy cały kościół nie zważając na niewygodę siedzenia w ławkach przez kilka długich godzin i niską temperaturę zimą (brak ogrzewania). Niesamowitym widokiem podczas takich spotkań, które strasznie przypominały mi nasze Dni Wspólnoty, był wspólny obiad na podwórku przed kościołem. Przeważnie była to jedna i ta sama zupka, taki chiński „bigos” i do tego bułka, podobna nieco do naszych pampuchów, zwana „mantou”. Ale najważniejsza była atmosfera tam panująca, gwar rozmów stojących w kolejce po swoja porcję, osób wspólnie zmywających czy też tych, którzy jeszcze jedli omawiając jednocześnie poranne nauki.

Młodzież z różnych wspólnot i w różnym wieku gromadzi się też kilka razy do roku na tzw. kursach. Korzystają praktycznie z większości świąt narodowych, dających im parę dni odpoczynku, aby spotkać się w większym gronie, dowiedzieć się czegoś więcej o Bogu, modlitwie, Kościele czy tez Piśmie Świętym i razem się pomodlić, pobawić. Nie przeszkadzają im ani skromne warunki w domu parafialnym, ani zimno, ani konieczność wstawania o 6:30. Lubią zaczynać każde zajęcia od rozgrzewki, podczas której dominują tańce. Od niedawna do swojego repertuaru dołączyli, oprócz belgijskiego (poznali go dwa lata temu na rekolekcjach oazowych), również Kaczuszki! Mają niesamowicie dużo energii i entuzjazmu. Na noworocznych rekolekcjach spędziliśmy półtorej godziny na pogodnym bawiąc się jedynie w dwie zabawy! Tworzą rewelacyjne rzeczy pracując w grupach, uwielbiają grać scenki i uczestniczyć w warsztatach. Na kursie dotyczącym modlitwy budowaliśmy Namiot Spotkania. Razem burzyliśmy też mur problemów, które zasłaniając nam Boga, oddzielały nas od Niego.

Szczególną grupą, bliską memu sercu, są młodzi ludzie (w wieku 17-22), uczestniczący w tzw. kursach 100- dniowych. Kursy te są organizowane dwa razy do roku (raz dla dziewcząt, raz dla chłopców) przez niektóre parafie posiadające centra młodzieżowe. Adresowane są do młodych – pracujących, którzy bardzo często skończyli swoją edukację nie kończąc nawet liceum. Dla dużej części z nich bywa to nie lada wyzwanie, albowiem łączy się to z: dość znacznym odcięciem od świata zewnętrznego, wczesnym wstawianiem – dzień zaczyna się o 6:30 Mszą Św. z jutrznią oraz intensywnym życiem modlitewnym i dniami wypełnionymi nauką i czytaniem Pisma Świętego. Jednak to, co początkowo wydawało się barierą i trudnością, później nabiera zupełnie innego wymiaru. Niektórym udaje się w ciągu tych stu dni przeczytać całą Biblię, inni odkrywają w sobie talent muzyczny a jeszcze inni dar modlitwy czy przemawiania. Przez przebywanie razem, wspólną modlitwę Bóg przemienia ich serca, podobnie jak przemieniał moje i Twoje na każdych rekolekcjach, jeśli Mu na to pozwoliliśmy. I ta przemiana, napełnienie Duchem Świętym razem z ich świeżością wiary i otwartością daje niesamowity efekt, kiedy przychodzi czas ewangelizacji. Wtedy to cala wspólnota dzieli się na kilka mniejszych grup i z Pismem Świętym i małą broszurą ewangelizacyjną zatytułowaną „Czy wiesz dokąd zmierzasz, człowieku?” wyruszają na ulice. Po rozmowie z napotkanymi ludźmi i pukaniu również do okolicznych domów spotykają się na dużym placu i razem tańczą. Idą w miejsca znane mieszkańcom, często miejsca tłumnie odwiedzane przez turystów i odważnie, z Biblia w ręku, pozdrawiają wszystkich następującymi słowami: Jezus Cię kocha, pokój z Tobą!

 

To właśnie są ludzie, którzy tworzą kościół w Chinach. Ludzie młodzi, dzieci, dorośli, starsi; ludzie pełni życzliwości, otwarci na innych, uśmiechnięci mimo ciężkich warunków życia; ludzie, którzy chętnie i w rożnych miejscach i sytuacjach rozmawiają o Bogu, o swojej wierze, doświadczonych łaskach; ludzie, którzy się znają i pomagają sobie. To oczywiście też księża, którzy organizują te wszystkie spotkania w parafiach, towarzyszą parafianom, opiekują się młodzieżą, a w niedziele odwiedzają wiele wiosek, aby w każdej odprawić Mszę Św. To również siostry zakonne, które pomagają kapłanom, wspierają modlitwa czy też nauczają młodzież i dzieci. Razem tworzą wielką, piękną rodzinę ukazując innym, że Kościół naprawdę jest naszym domem J