Życie konsekrowane

(193 - maj - czerwiec 2013)

Służyć

Danuta z Płocka

Poświęciłam Bogu swoje wdowieństwo

Dnia 10.01.2007 roku odszedł do domu Pana mój mąż Józef. Byliśmy małżeństwem 43 lata i 25 lat w Domowym Kościele. Po jego odejściu jako wdowa nie bardzo mogłam odnaleźć się w tej wspólnocie związanej przecież z problemami małżeńskimi. Wówczas postanowiłam poszukać wspólnoty związanej z moim stanem. Pan postawił na mojej drodze wdowę, która zadzwoniła i zaproponowała uczestnictwo w spotkaniach wspólnoty wdów konsekrowanych. Zaczęłam przychodzić na comiesięczne spotkania, których centrum była Eucharystia. Po dwóch latach przygotowań, w dniu 5 grudnia 2009 r. podczas uroczystej liturgii eucharystycznej wraz z trzema innymi wdowami poświęciłam Bogu swoje wdowieństwo, składając wieczysty ślub czystości, jednocześnie konsekrując swoje wdowieństwo. 

Co zmieniło się w moim życiu po konsekracji? Otóż Pan zabrał pustkę, jaką odczuwałam po odejściu męża. Czas mam bardzo wypełniony na spotkaniach z Panem i Jego miłością poprzez codzienne: odmawianie liturgii godzin, uczestniczenie w Eucharystii, rozważaniu Pisma Świętego. Kiedyś wydawało mi się bardzo trudne odmówienie w ciągu dnia jednej części różańca świętego, zawsze brakowało mi czasu (przeważnie odmawiałam jedną dziesiątkę), a teraz wielką radość mi sprawia odmawianie Nowenny Pompejańskiej (codziennie cztery części różańca) bo doszłam do wniosku, że różaniec można odmawiać nie tylko klęcząc w domu, ale również w autobusie, czy w drodze na zakupy, na spacerze, czy przygotowując posiłki dla rodziny (mam nagraną płytkę z różańcem, który odmawia Jan Paweł II), bo przecież chodzi o to aby nasze myśli i serce było związane z Panem w ciągu całego dnia. W tej modlitwie powierzam Panu różne sprawy – Kościoła, Ojczyzny, kapłanów bo jest ich tak wiele do powiedzenia Panu. Również Pan daje mi czas na odwiedzenie znajomych chorych i samotnych, którzy mnie o to proszą. Poprzednio, gdy ktoś mnie o coś prosił, jakąś pracę lub inicjatywę, buntowałam się bardzo wewnętrznie i zewnętrznie, obecnie staram się już nie buntować, lecz podejmuję zaproponowane prace, np. pomoc przy rozbudowie Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Płocku, uczestnictwo w Radzie Duszpasterskiej w naszej parafii, uczestnictwo w Parafialnej Komisji Synodalnej, czy bycia lektorem, pomoc i uczestnictwo w Szlachetnej Paczce.

Raz w tygodniu spotykam się w gronie wdów konsekrowanych, by uczestniczyć we wspólnej modlitwie, dzielić się swoim życiem i podejmować inicjatywy potrzebne dla służby Kościołowi. W dalszym ciągu jestem w macierzystym kręgu Domowego Kościoła i uczestniczę we wszystkich spotkaniach Domowego Kościoła, a nawet Pan mi dał tę łaskę, że w 2011 roku byłam na rekolekcjach III stopnia w Wilnie. Dziękuję Panu, że pomimo podeszłego wieku daje mi tyle sił, że mogę nie tylko służyć rodzinie, ale i innym ludziom.