Rok Wiary

(187 - lipiec - sierpień 2012)

Sobór

Paweł Kozakiewicz

Kościół działając z natchnienia Ducha Świętego spojrzał w głąb siebie i zaczerpnął ze źródła

Rok Wiary rozpocznie się 11 października 2012 r. – w 50. rocznicę otwarcia II Soboru Watykańskiego. W liście apostolskim w formie „motu proprio” Porta fidei Benedykt XVI tak wyjaśnia powód wybrania tej daty:

Sądzę, że inauguracja Roku Wiary w związku z 50. rocznicą otwarcia Soboru Watykańskiego II może być dobrą okazją, aby zrozumieć teksty pozostawione przez ojców soborowych, które zdaniem bł. Jana Pawła II „nie tracą wartości ani blasku. Konieczne jest, aby były należycie odczytywane, poznawane i przyswajane jako miarodajne i normatywne teksty Magisterium, należące do Tradycji Kościoła. Dzisiaj, po zakończeniu Jubileuszu, szczególnie mocno odczuwam powinność ukazywania Soboru jako wielkiej łaski, która stała się dobrodziejstwem dla Kościoła w XX wieku: został on dany jako niezawodna busola, wskazująca nam drogę w stuleciu, które się rozpoczyna”.

Historia II Soboru Watykańskiego zaczyna się właściwie z końcem I Soboru Watykańskiego, który nie został zakończony, lecz tylko zawieszony. Kolejni papieże (Pius XI, Pius XII) próbowali dokończył dzieła, ale czas jeszcze nie nadszedł. W 1958 r. kardynałowie zebrani na konklawe wybrali na Stolicę Piotrową kard. Angelo Roncallego, który przyjął imię Jana XXIII i w krótkim czasie ogłosił zamiar zwołania soboru powszechnego, czym zadziwił nie tylko wiernych na całym świecie, ale nawet najbliższe otoczenie Kurii Rzymskiej. Zgodnie z zamysłem papieża miał to być sobór ekumeniczny i duszpasterski, bez ogłaszania nowych dogmatów.

Prace rozpoczęły się dość sprawnie i już 11 października 1962 r. odbyła się pierwsza sesja Soboru z udziałem ponad 2,5 tys. biskupów. I choć na tej sesji nie uchwalono żadnego dokumentu, to jej przebieg zdecydował o dalszych losach Soboru. Krótko potem umiera Jan XXIII, a następcą zostaje kard. Giovanni Montini, który jako Paweł VI kontynuuje prace Soboru. Druga sesja odbywa się w 1963 r., trzecia w 1964, a ostatnia w 1965. Łącznie w obradach uczestniczyło ponad 3 tys. ojców Soboru, ponadto liczni eksperci (wśród nich wybitni teologowie, przyszli kardynałowie Ratzinger, Rahner, Congar, de Lubac, Balthasar) audytorzy świeccy oraz obserwatorzy z innych wyznań.

Sobór wzbudzał duże emocje, media relacjonowały z publicystyczną pasją spory konserwatystów (z kard. Ottavianim na czele, prefektem Świętego Oficjum) ze skrzydłem liberalnym (grupa Renu – episkopat niemiecki, austriacki, holenderski i in.). Ciekawe jest spojrzenie na Sobór jako miejsce, gdzie dokumenty powstały w wyniku sporów, dyskusji, ścierania się poglądów, inicjowanych – ośmielam się tak stwierdzić – przez Ducha Świętego. Owocem Soboru są 4 konstytucje, 9 dekretów i 3 deklaracje.

Największą nowością konstytucji o liturgii Sacrosanctum Concilium, pierwszego dokumentu Soboru,jest ukazanie teologicznych podstaw liturgii, tzn. oparcie jej na wizji historii zbawienia (liturgia to aktualny etap historii zbawienia) oraz dostrzeżenie i ukazanie w liturgii podwójnego – zbawczego i kultycznego – nurtu działania Bożego. Istotnym novum jest też podkreślenie kapłaństwa wszystkich wiernych jako podstawy uczestnictwa w liturgii, a także ukazanie liturgii na bogatym tle biblijnym oraz otwarcie skarbca Pisma Świętego dla wiernych poprzez zwiększenie liczby czytań i wprowadzenia języków narodowych.

Czytając dokumenty Soboru możemy zauważyć, że zwyciężyła wizja Kościoła wspólnotowego, służebnego i otwartego. Kościół jest wspólnotą Ludu Bożego, wspólnotą wspólnot z szerokim kręgiem przynależności. Zerwano z klerykalnym rozumieniem misterium Kościoła i dowartościowano świeckich. Kościół ma dawać świadectwo, pociągać do Chrystusa przez świadectwo, a nie za wszelką cenę dążyć do jak największej ilości wiernych i mierzyć tym swój sukces ewangelizacyjny. Władza w Kościele ma być jedynie służbą, a każdy z duchownych ma być tylko pokornym sługą nieużytecznym. W aspekcie duszpasterskim zadaniem dla Kościoła jest wyjście do świata z orędziem nadziei, dostrzeżenie w tym świecie dobra, włączenie się w nurt współczesnych problemów świata. Kościół chce być obecny w świecie, chce być przy współczesnym, trochę zagubionym człowieku i nieść mu Dobrą Nowinę, nowinę o Chrystusie Zmartwychwstałym, który niesie zbawienie i nadzieję.

W Konstytucji o Objawieniu uwydatniono, że Bóg objawia w historii zbawienia poprzez konkretne działania (stworzenie świata, powołanie Abrahama, działalność Mojżesza, słowa proroków), a w pełni objawił się w swoim Synu, Jezusie Chrystusie. On to jest pośrednikiem i pełnią całego zbawienia. W takim rozumieniu wiara staje się odpowiedzią (bo Objawienie to przecież dialog) człowieka polegającą na powierzeniu całego swojego losu i życia Bogu, staje się osobowym spotkaniem z Bogiem.

Sobór zwraca się z orędziem do innych braci: zarówno wierzących w Chrystusa (dekret o ekumenizmie) jak i niepodzielających tej wiary (deklaracje o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich oraz o wolności religijnej). Zgodnie z nimi każdy katolik powinien charakteryzować się postawą, która w inaczej wierzących i inaczej myślących każe widzieć nie przeciwników, a braci, i każe szukać wszystkiego co jest wspólne.

Ojcowie Soborowi zajęli się także formacją i posługą prezbiterów, biskupów, zakonników i zakonnic, działalnością misyjną Kościoła oraz bardzo nowoczesną na owe czasy dziedziną – mediami.

Wydarzenie Soboru stało się jednym z najważniejszych wydarzeń w historii Kościoła. Wystarczy tylko wspomnieć o funkcjonowaniu wyrażeń: przedsoborowy i posoborowy, przy czym nikt się nie zastanawia o jaki sobór chodzi. Nie wszyscy w Kościele przyjęli Sobór z entuzjazmem, choć same dokumenty były przyjmowane przez Ojców Soboru z przytłaczającą większością, która wręcz pozwala mówić o jednomyślności (średnia ze wszystkich głosowań to 98,59%, a najwięcej oponentów – 7,72% miał neutralny dokument dekret o środkach społecznego przekazywania myśli).

Kwestionowanie najważniejszych osiągnięć Soboru (nauka o Kościele, liturgia, ekumenizm) doprowadziło do schizmy w Kościele – powstania z inicjatywy abp. Marcela Lefebvre'a Bractwa św. Piusa X. Do dzisiaj próby ponownego włączenia bractwa do Kościoła, co leży na sercu Benedyktowi XVI, nie odniosły pożądanego skutku.

Czy Sobór spowodował kryzys w Kościele – jak chcą tego lefebryści? Wydaje się jednak, że kryzys w Kościele już był i Kościół nie miał innego wyjścia jak działając z natchnienia Ducha Świętego w jak najpowszechniejszym gronie – kolegialnym, spojrzeć w głąb siebie i zaczerpnąć ze źródła. Kościół na nowo musiał rozpoznać znaki czasu i odnaleźć właściwe formy własnego samookreślenia oraz sposobu reagowania na otaczający świat. I w tym zakresie na pewno spełnił swoje zadanie. Trzeba jednak zaznaczyć, że ogłoszenie dokumentów to dopiero początek drogi przemiany. Sobór to przede wszystkim zadanie do wykonania, czyli wcielenie dokumentów i wskazań w życie.

Jak to z recepcją z Soboru wygląda z perspektywy tych 50 lat? Wskazania Soboru z entuzjazmem zostały przyjęte w kręgach, które decydowały o kształcie dokumentów (kraje zachodniej Europy, Ameryka Płn). Znacznie wolniej, co może nie znaczy gorzej, recepcja Soboru przebiegała w krajach wschodniej Europy, co było też zrozumiałe ze względu na reżim komunistyczny i jego represje wobec Kościoła. Odnośnie przyjmowania Soboru pojawia się też kwestia jego interpretacji oraz ocena jego wdrażania przez odpowiednie komórki w Kościele. I w tym aspekcie należy wspomnieć o terminie „hermeneutyka” (czyli sztuka interpretacji) i jego odniesieniu do Soboru. O samym terminie zrobiło się głośno po przemówieniu Benedykta XVI do Kurii Rzymskiej z 22 grudnia 2005 r. Jego słowa brzmiały tak:

Z jednej strony istnieje interpretacja [Soboru Watykańskiego II], którą określiłbym „hermeneutyką nieciągłości i zerwania” (…) Z drugiej strony, istnieje „hermeneutyka reformy”, odnowy w ciągłości jednego podmiotu-Kościoła, który Pan nam pozostawił.

Papież w tym tekście wskazał na dwie możliwości interpretowania Soboru: jako całkowitego zerwania z tym, co było przed Soborem, gdzie myśl Soboru jawi się jako coś całkiem nowego, a jego realizacja wiąże się z negacją dotychczasowego stanu oraz drugi jako ciągłości dotychczasowej wizji, jako naturalnego rozwoju Kościoła.

I tak w kwestii liturgii koła konserwatywne w Kościele zarzucają, że nowa posoborowa msza wykroczyła znacznie ponad to, co zostało wskazane w Konstytucji o Liturgii i stanowi całkowite zerwanie z rytem trydenckim. Postulują więc przeprowadzenie „reformy reformy”, czyli ponownej analizy reform przygotowanych przez poszczególne gremia w związku z dokumentami Soboru. W świetle wypowiedzi Benedykta XVI nie dziwi więc fakt uwolnienia mszy w rycie trydenckim (nie jest już obowiązkowe zezwolenie biskupa), zmiany w celebracjach papieskich czy też co rusz pojawiające się pogłoski z „kręgów zbliżonych do kurialnych” o planowanych zmianach w posoborowej liturgii. Nie ulega jednak wątpliwości, że obecny papież jest całym sercem za Soborem i ciągle widzi, jak wiele jeszcze trzeba zrobić, by Sobór został urzeczywistniony w Kościele. W liście Porta fidei dodaje

Chcę też mocno podkreślić to, co powiedziałem na temat Soboru kilka miesięcy po moim wyborze na Następcę Piotra: „Jeśli go [Sobór] odczytujemy i przyjmujemy w świetle prawidłowej hermeneutyki, może on być i coraz bardziej stawać się wielką mocą służącą zawsze potrzebnej odnowie Kościoła”.

Przemiana, którą zapoczątkował Sobór, jest przemian ogromną. Jest to zmiana mentalności, form działania. Kościół – nie przestając być sobą – zmienił się zupełnie. I nawet jeśli przyjmiemy, że Sobór spowodował kryzys w Kościele (upadek znaczenia, spadek ilości wiernych) to możemy powiedzieć za polskim świeckim uczestnikiem Soboru, prof. Stefanem Swieżawskim że jest to „kryzys wzrostu, nie ma wzrostu bez kryzysu. W taki sposób tworzy swoje dzieło Duch Święty – jest On ogniem i tak działa. Jest to wielka gra miłości”.

 

Papież Benedykt zachęca do ponownego przyjrzenia się dorobkowi II Soboru Watykańskiego. Jeżeli chcemy, żebyśmy byli postrzegani jako ludzie Soboru, to musimy sobie przyswoić jego teksty. Tak więc miłego czytania!