Muzyka

(179 - maj - czerwiec 2011)

Śpiewając i wysławiając

Wojciech Duchant

Mozart, Gershwin, Hans Zimmer – łączy ich oczywiście muzyka. Ten Boży twór z drgań i wibracji dla nas często jest jednym z naj-lepszych kanałów dostrzegania Jego piękna i ogromu. Bóg, który jest Bogiem Pieśni stworzył świat, tak aby wszystko w nim miało swój dźwięk, wszystko komponowało się w jeden utwór.

Jak ważna jest ta sfera w naszym życiu, można się przekonać jedynie słuchając lub pogrążając się w całkowitej ciszy. Wszelkie dźwięki stworzone przez Boga poddał On człowiekowi, aby nad nimi panował. Są stworzone dla nas. Każde wyśpiewane słowo, każda zagrana nuta mają moc zbliżać nas do Stwórcy. Dlatego człowiek nigdy nie tworzy muzyki. On ją odkrywa. 

Dawid wielbił Boga w Psalmach. Salomon komponował niezgłębione, poruszające pieśni. Trzej młodzieńcy, prorokini Miriam i niezliczona rzesza innych w muzyce odkrywali, poznawali, sławili oblicze Pana Zastępów. Mama, która najpełniej zasłuchiwała się w dźwięk Wcielonego Słowa nie bez powodu jest nazywana Harfą Dawida. Całe Pismo Święte, Liturgia Godzin i wszelka liturgia przepełnione są muzyką, która ma wynosić nasze serca coraz wyżej, tak by sięgały Nieba. Spotkałem się kiedyś ze stwierdzeniem, że śpiew – tu chodziło szczególnie o śpiew sakralny – jest największym darem, jaki chrześcijanie mogą zanieść zlaicyzowanemu zachodniemu społeczeństwu.

Jak napisał w Quo Vadis Henryk Sienkiewicz „Muzyka jest jak morze: stoimy na jednym brzegu i widzimy dal, ale drugiego brzegu dojrzeć nie podobna”, dlatego wśród niezliczonych kombinacji dźwięków szeroko płyną tematy najnowszego numeru „Wieczernika”.

Będziemy mogli przeczytać zarówno o tej sakralnej stronie muzyki, jej historii, ale nie tylko. Kilka słów ogółem o jej postrzeganiu, kilka zdań o jej przeżywaniu i kilka akapitów o jej naturze. Wszystko pisane piórem ludzi, którzy na co dzień oddychają tym Bożym powiewem.