Liturgia

(130 - maj - czerwiec 2004)

z cyklu "Z Kopiej Górki"

Spotkania

Nadia

Mam na imię Nadieżda. Mam 54 lata. Pochodzę z Taszkientu w Uzbekistanie. 10 lat temu otrzymałam chrzest w Kościele Prawosławnym.
Półtora roku temu, po przygotowaniu, odnowiłam przyrzeczenia chrzcielne i przeszłam do Kościoła Rzymskokatolickiego. Zrozumiałam, że Bóg jest Miłością. Zaczęłam codziennie przyjmować Komunię św. Zaczęłam się modlić śpiewem. Wcześniej nigdy nie śpiewałam. Pojawiło się we mnie pragnienie poznawania Boga. Biblioteka przy kaplicy stała się dla mnie źródłem wiedzy o świętych, modlitwie, pokucie, grzechu. Pomogła mi usłyszeć słowo Boże. Ojcowie oblaci stali się świadkami mojej drogi i pomagali mi. Spojrzałam na świat oczami dziecka, chciałam wołać i płakać z radości: Ludzie, kochajcie miłość! Chcę być świecą w rękach Boga, chcę spalić się z miłości ku Niemu. Kiedy powiedziałam Mu: „Panie, będę służyć Tobie do końca moich dni, pójdę tam, gdzie mnie powołasz”, wtedy w ciągu dwóch miesięcy wszystkie problemy się rozwiązały. Otrzymałam paszport. Przyjechałam do Polski.
W styczniu 2003 roku zamieszkałam w Krościenku. Odkryłam jasno wyrażoną wolę Boga. To nie ma być proste przebywanie, to ma być duchowa praca. Bóg wezwał mnie do modlitwy za Turkmenistan, za pracujących tam księży, za powstanie Kościoła katolickiego na tej ziemi.
Stawiam sobie pytanie: Co Bóg chce mi powiedzieć dając okazje do niezwykłych spotkań? Tu na Kopiej Górce poznałam dziennikarza protestanta z Norwegii. Teraz w Norwegii modlą się za Kościół w Turkmenistanie. Nigdy nie zapomnę wspólnej modlitwy podczas Kongregacji w Częstochowie — prawie tysiąc osób mówiło Ojcze nasz za Turkmenistan. W tej intencji modli się klaryska s. Agnieszka, modlą się w Jerozolimie, w Słupsku, w Lipiu, w Jabłońcu, na Ukrainie, Białorusi, w Niemczech, w Czechach, na Słowacji także obiecali modlitwę. Jak nie być wdzięcznym za takie spotkania?
On dał mi tylu braci i tyle sióstr, którzy otoczyli mnie ze wszystkich stron modlitwą. Stało się dla mnie jasne — tego chce ode mnie Bóg. On po prostu potrzebuje tego ode mnie. W Toruniu w Radiu Maryja mogłam poprosić o taką modlitwę wszystkich radiosłuchaczy. Zrozumiałam, że spełniam wolę Boga i teraz z pewnością wiem, że Bóg słyszy tę nieustającą modlitwę tylu chrześcijan i Kościół w Turkmenistanie będzie ustanowiony.
W Krościenku przeżyłam prawie cały rok liturgiczny. Mieszkając na Kopiej Górce czuję rytm życia Żywego Kościoła. Moje codzienne zajęcia naznaczone są służbą dla innych. Mam mało wolnego czasu dla siebie, ale dzięki temu czuję się szczęśliwa, potrzebna i nie doświadczam samotności. Uczę się służyć Bogu przez ludzi. Tu dokonuje się formowanie mojego duchowego wnętrza. Błogosławię codzienną Eucharystię i wspólne modlitwy — Liturgię godzin i różaniec. Szczególnie ta ostatnia modlitwa stała mi się bliska. Ogłoszenie przez Jana Pawła II Roku Różańca sprawiło, że odkryłam tę modlitwę i pokochałam. Ogarniam nią wszystkich, którzy telefonują do nas, piszą listy i e–maile, powierzając nam swoje problemy i prośby, zwłaszcza o uzdrowienie. Cieszę się też ze wszystkimi, gdy dostajemy szczęśliwe odpowiedzi na te modlitwy.
Zrozumiałam czym jest Ruch Światło–Życie, gdy podczas wakacji na Kopiej Górce odbywały się rekolekcje, jedne po drugich. Po raz pierwszy widziałam w ludziach tyle radości i szczęścia. Jego źródłem był Bóg, którego z otwartym sercem szukali na rekolekcjach. Przyjeżdżały rodziny z dziećmi, ludzie dorośli, w starszym wieku, dużo młodzieży i studentów.
Często wracam myślami do wakacyjnych rekolekcji. Ciągle jeszcze słyszę w uszach i w sercu pieśń z czuwania przed Dniem Wspólnoty: „Przyjdź i zamieszkaj w nas”. Widzę twarze ludzi oświecone zapalonymi świecami. Dla wielu to takie zwyczajne, przyzwyczaili się, może już ich nie dziwi i nie zachwyca. Ja przeżywałam to pierwszy raz i czułam się jak w Wieczerniku, gdzie apostołowie trwali na modlitwie oczekując zstąpienia Ducha Świętego.
Mocnym przeżyciem było dla mnie nabożeństwo odpowiedzialności i misji podczas dnia wspólnoty, kiedy ludzie szli w procesji do ołtarza, aby złożyć swoje deklaracje przystąpienia do KWC. Stałam ze wszystkimi i modliłam się na różańcu. Miała być jedna dziesiątka, a pomodliłam się wszystkie pięć — tak długo trwała ta procesja, tyle ludzi w niej szło. Wzruszyłam się do łez, gdyż oni dawali świadectwo przed Bogiem i ludźmi, że chcą być szczęśliwi, wolni od grzechu i zniewolenia. Podobne uczucia wróciły podczas Drogi Krzyżowej w Niepokalanowie, w trakcie Pielgrzymki KWC. Przy każdej stacji były świadectwa zwycięstwa Chrystusa w życiu człowieka, który wcześniej związany był pętami grzechów pijaństwa.
Będąc w Centrum Światło–Życie na Kopiej Górce, zastanawiałam się, jakie plany wobec mnie ma Pan Bóg. I oto niedawno Bóg pozwolił mi je odczytać: miejscem mojej posługi dla Niego ma być Caritas w Bierdjańsku na Ukrainie, nad morzem Azowskim.
Zawsze będę pamiętać o wszystkich ludziach z Ruchu Światło–
–Życie, którzy stali mi się bliscy i będę modlić się za nich oraz w intencjach Ruchu. Proszę też o modlitwę za mnie. Na Ukrainie czeka mnie trudna praca wśród bezdomnych i głodnych. W domu dziecka jest tam dużo dzieci — polskich sierot. Z nimi chcę pracować i uczyć się języka polskiego.