Rzym

(162 - styczeń 2009)

Stolica

ks. Krzysztof Mierzejewski

To samo miasto, które uśmierciło wielu chrześcijan, na czele z Piotrem i Pawłem, stało się głównym ośrodkiem chrześcijaństwa

 

Rzym. Centrum chrześcijaństwa. Stolica Kościoła, do której prowadzą wszystkie drogi. Dziś takie stwierdzenia nikogo specjalnie nie dziwią. Tymczasem historycznie sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana.

Pierwsze ośrodki chrześcijaństwa

Pierwszym ośrodkiem chrześcijaństwa była, jak można przypuszczać, Jerozolima - stolica Judei, miasto, w którym Jezus Chrystus nauczał, do którego pielgrzymował, w którym dokonało się Jego misterium paschalne - męka, śmierć i zmartwychwstanie. Po Pięćdziesiątnicy liczba wierzących zaczęła rosnąć. Nowi uczniowie gromadzili się wokół apostołów, spośród których na pierwszy plan wyłaniał się zawsze św. Piotr. O wielkim znaczeniu Jerozolimy w tamtym czasie świadczy tzw. sobór jerozolimski, na którym określono zasady wiążące chrześcijan pochodzących z pogaństwa. Głównym mówcą tego soboru był św. Jakub Młodszy, apostoł, pierwszy biskup Jerozolimy. Ważną rolę odegrali na nim również Piotr i Paweł.

Jednocześnie św. Paweł, niezależnie od Dwunastu, rozpoczął swoją misję wśród pogan, tworząc kolejne ośrodki chrześcijaństwa. Jednym z nich była Antiochia, do której Apostoł Narodów podróżował wraz z Barnabą. Wielu chrześcijan przybyło tutaj z Jerozolimy, kiedy w stolicy Judei wybuchły pierwsze prześladowania wyznawców Chrystusa. Zginął wówczas pierwszy męczennik, diakon Szczepan. To właśnie w Antiochii po raz pierwszy nazwano uczniów Jezusa chrześcijanami.

Z czasem znaczenie tych dwóch pierwszych ośrodków chrześcijaństwa zaczęło maleć. Jerozolima została zburzona ok. 70 roku. Przestała istnieć świątynia, rozproszeniu uległy także elity judaizmu. Nie inaczej było z pierwszymi chrześcijanami. W Antiochii wybuchły prześladowania, zwłaszcza ze strony żydowskiej diaspory. Św. Łukasz w Dziejach Apostolskich pisze, że Paweł i Barnaba zostali wypędzeni z miasta.

Początki chrześcijaństwa w Rzymie

Do Rzymu chrześcijaństwo dotarło stosunkowo wcześnie. Dzieje Apostolskie mówią o wypędzeniu z Rzymu chrześcijańskich małżonków, Pryscylli i Akwili, za panowania cesarza Klaudiusza (41-54). Można przypuszczać, że skoro zasłużyli na banicję, musieli zabawić w Rzymie nieco dłużej. Początkowo bowiem chrześcijan mylono z diasporą żydowską, która cieszyła się sporą autonomią.

Św. Łukasz niewiele mówi o ostatnim etapie życia św. Piotra. Informuje o opuszczeniu przezeń Jerozolimy (Dz 12,17) i jego udziale w soborze apostolskim (15,7). Jednak już bardzo stara tradycja mówi wyraźnie, iż Piotr udał się do Rzymu, gdzie po dłuższej pracy apostolskiej poniósł śmierć męczeńską. Taką wersję wydarzeń potwierdzają przekazy źródłowe (List św. Klemensa Rzymskiego do Koryntian, List św. Ignacego z Antiochii do Rzymian, Apokalipsa św. Piotra).

Sytuacja polityczno-społeczna

Na usytuowanie stolicy chrześcijaństwa w Rzymie wpływ miało wiele okoliczności.

Najpierw sam Rzym potrzebował chrześcijaństwa. Ta teza może brzmieć nieco dziwacznie, kiedy ma się na uwadze prawie trzy wieki prześladowań, jakie cesarze rzymscy wzniecali przeciwko wyznawcom Chrystusa. Jednak już przed przyjściem Chrystusa na ziemię, Rzymianie byli mocno zmęczeni wielobóstwem. Panteon bóstw rzymskich był mocno krytykowany przez filozofów szkół stoickich i epikurejskich. Stoicy wręcz mówili o „boskiej opatrzności” i „logo-sie” jako najwyższym rozumie świata. Jednak obie szkoły były dalekie od przyjęcia koncepcji Boga osobowego. Tak czy inaczej, religia państwowa przyjęła raczej charakter zwyczaju, tradycji aniżeli żywej wiary w rzeczywistość nadprzyrodzoną. Wprawdzie cesarz Oktawian August podjął pewne kroki w kierunku ratowania starożytnych wierzeń, ogłosił się nawet „Pontifex Maximus” - najwyższym kapłanem, jednak jego wysiłki spełzły na niczym. Do głosu zaczęły dochodzi religie orientalne, jak choćby perski kult Mitry. Ludzie zmęczeni rzymską oczywistością i wojskową organizacją państwa i religii pragnęli doświadczenia religijnego, którego nie mógł im dać cesarz ze swoją mitologią.

I pewnie ta nijakość religijna Rzymu trwałaby jeszcze dość długo, gdyby nie chrześcijanie. Nowa wiara zataczała coraz szersze kręgi wśród zdegustowanych wyznawców kamiennych posągów, szybko dotarła także do środowisk dworu cesarskiego. Prześladowani chrześcijanie wzrastali w liczbę, aż w końcu chrześcijaństwo uzyskało rangę religii tolerowanej (313 r.), a później panującej (380 r.) Władcy imperium, począwszy od Konstantyna Wielkiego, pragnęli użyć chrześcijaństwa jako ważnego spoiwa rozpadającego się i słabnącego cesarstwa. Co oczywiście nie zawsze wychodziło Kościołowi na zdrowie. Mawiało się, że senatorowie zajęli miejsce rybaków, co już trąciło cezaropapizmem.

Po drugie - chrześcijaństwo potrzebowało Rzymu. Rzym był nadal ośrodkiem myśli starożytnej. Wszelkie idee przyjmowane przez Rzymian, z pewnym opóźnieniem docierały także do innych części cesarstwa. A zatem misja ewangelizacyjna mogła zostać znacznie uskuteczniona poprzez powstanie w Rzymie ważnego ośrodka chrześcijaństwa. Dzięki dotarciu ewangelizatorów do Rzymu, w szeregi wyznawców Chrystusa zaczęli wstępować ludzie wykształceni, wpływowi.  Chrześcijaństwo przestawało być religią niszową, sektą, przeznaczoną wyłącznie dla nizin społecznych.

Kwestia prymatu

Najważniejszą przyczyną centralizacji chrześcijaństwa w Wiecznym Mieście jest niewątpliwie kwestia prymatu św. Piotra. Jak już powiedzieliśmy, Książę Apostołów głosił Ewangelię w Rzymie. Tutaj powstała prawdopodobnie Ewangelia według św. Marka, którą przyjęły zarówno środowiska judeochrześcijańskie, jak i chrześcijanie pochodzenia pogańskiego. W końcu w Rzymie Piotr poniósł śmierć męczeńską. Tam został pochowany. Podobnie św. Paweł. Krew apostołów przelana w Rzymie sprawiła, że miasto stało się na dobre stolicą chrześcijaństwa, skoro w nim zwycięstwo nad lękiem i śmiercią odniosły dwie najważniejsze postacie pierwotnego Kościoła.

Bardzo stare tradycje oraz badania archeologiczne potwierdzają tę wersję wydarzeń. Jednak dalsze wnioski z nich wyciągane podlegają wciąż pewnej krytyce, zwłaszcza ze strony chrześcijan nie pozostających w jedności z Kościołem katolickim. Choćby to, że Piotr był pierwszym biskupem Wiecznego Miasta. Teza niebagatelna, ukazująca pochodzenie władzy i znaczenia każdorazowego biskupa Rzymu od św. Piotra. Próbuje się kwestionować władzę Piotra nad chrześcijańską gminą w Rzymie. Jednak istnieją niepodważalne dowody na to, że pierwsi papieże uważali się za następców Piotra, a w żadnym dokumencie z tamtego okresu nie ma mowy o innym przełożonym gminy rzymskiej.

Możliwe, że władza Piotra nie była podobna do tej, jaką później mieli jego następcy. Jednak trzeba powiedzieć, że i sama gmina nie była jeszcze zhierarchizowana, zatem i biskup nie był postacią tak eksponowaną. Z całą pewnością można stwierdzić, że biskup Rzymu cieszył się wielkim autorytetem w całym Kościele. Świadczą o tym liczne listy, w których biskupi poszczególnych wspólnot odnoszą się do biskupa Rzymu z prośbą o zajęcie stanowiska w jakiejś wątpliwej sprawie. Papież Klemens ostrym tonem nakazuje Koryntianom w swoim liście podporządkowanie się postanowieniom prezbiterów.

Autorytet papiestwa został mocno podniesiony przez wybitnych papieży, takich jak Leon I Wielki (zmarły w 461 r.), dzięki któremu udało się opóźnić zdobycie Rzymu przez barbarzyńców. Ciekawe, że upadek Cesarstwa Zachodniego nie zahamował wzrostu autorytetu papiestwa. Pośrednio nawet przysłużył się papieżowi, który w przeciwieństwie do patriarchy Konstantynopola nie czuł odtąd na swoich plecach oddechu cesarza. Słynne jest powiedzenie św. Augustyna (zmarłego
w 430 r.) - Roma locuta, causa finita (Rzym przemówił, sprawa zamknięta), które jasno określa relację ówczesnych teologów do papieża.

Poza historią

Cały proces czynienia z Rzymu stolicy Kościoła niesie ze sobą głębokie, teologiczne przesłanie. Otóż Rzym w Biblii nie jest przedstawiany zbyt kolorowo. Św. Paweł bez ogródek pisze o wielu nieprawościach, które w Rzymie się dokonują. Św. Jan w Apokalipsie nazywa Rzym Wielką Nierządnicą, porównując Wieczne Miasto do znienawidzonego przez Żydów Babilonu (Ap 17). A jednak to samo miasto, które uśmierciło wielu chrześcijan, na czele z Piotrem i Pawłem, filarami Kościoła, stało się głównym ośrodkiem chrześcijaństwa, punktem odniesienia wszystkich wyznawców Chrystusa. Jak doniośle brzmią w tym kontekście słowa św. Pawła zawarte w Liście do Rzymian:  Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest napisane: Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź. Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. (8, 35-37).

Bibliografia: B. Kumor, Historia Kościoła, t. I, s.
9-98, H. Pietras, Świadomość prymatu Biskupa Rzymu w Kościele starożytnym