Rok Wiary

(187 - lipiec - sierpień 2012)

Świadkowie wiary

Krzysztof Jankowiak

Benedykt XVI kontynuuje List do Hebrajczyków

List do Hebrajczyków to dla mnie trudny tekst. Przeżyłem kiedyś bardzo owocne studium tej księgi, ale właśnie musiało to być studium, w którym odkrywałem poszczególne, bogate warstwy znaczeniowe, a nie proste czytanie. Gdy widzę tekst z Listu do Hebrajczyków, raczej nie wybucham entuzjazmem, a jestem świadom że w lekturę będę musiał włożyć nieco pracy.

Ale mam w Liście do Hebrajczyków kilka fragmentów, które mnie fascynują. Porywają swoją głębią, swoistą poezją i paradoksalnie prostotą. Jednym z nich jest rozdział 11. pokazujący przykłady wiary.

Rozdział zaczyna się od definicji wiary: Wiara jest gwarancją tego, czego się spodziewamy, dowodem istnienia rzeczy, których nie widzimy (Hbr 11, 1). Następny werset odwołuje się do świadectwa przodków, wprowadzając we właściwy temat tej części listu.

Począwszy od trzeciego wersu rozdział składa się ze swoistych sekwencji poświęconych wierze poszczególnych przodków. Każda z tych sekwencji zaczyna się od słów dzięki wierze (lub w innych przekładach przez wiarę) i opisuje doświadczenie wiary jednej z postaci biblijnych. Jedynie pierwsza sekwencja (czyli trzeci wiersz) odwołuje się do stworzenia świata i do doświadczenia każdego z nas: Dzięki wierze rozumiemy, że wszechświat został stworzony słowem Boga, bo nie z tego, co widzialne, powstało to, co widzimy.

A potem czytamy o świadkach wiary. Kolejno List do Hebrajczyków mówi o Ablu (w. 4), Henochu (w. 5-6), Noem (w. 7), Abrahamie (w. 8-10.12-19), Sarze (w. 11-12), Izaaku (w. 20), Jakubie (w. 21), Józefie (w. 22), rodzicach Mojżesza (w. 23), Mojżeszu (w. 24-28), narodzie wędrującym przez pustynię (w. 29-30), nierządnicy Rachab (w. 31) i – zbiorowo – o Gedeonie, Baraku, Samsonie, Jeftem, Dawidzie, Samuelu i prorokach (w. 32-38). Każdej postaci poświęcone jest jedno do trzech zdań. Wyjątkiem są dwie najważniejsze osoby: Abraham i Mojżesz.

Abraham nazywany jest ojcem wierzących (w innym miejscu), nic więc dziwnego że autor Listu do Hebrajczyków poświęcił mu najwięcej miejsca. Trzykrotnie w odniesieniu do Abrahama pojawia się zwrot dzięki wierze rozpoczynając za każdym razie opis innego jego doświadczenia wiary: wyjścia do Ziemi Obiecanej, pobytu w Ziemi Obiecanej i ofiary z Izaaka. Pomiędzy tymi opisami wplecione jest doświadczenie Sary (przy czym wiersz 12 można odnieść zarówno do Sary jak i do Abrahama) i kilka wersów jakby dodatkowo podsumowujących wiarę Abrahama i Sary (w. 13-16).

Oczywiste jest wskazanie jako momentów wiary wyjścia do Ziemi Obiecanej i ofiary z Izaaka. To są powszechnie znane, wręcz narzucające się sytuacje, w których Abraham zawierzył Bogu. Natomiast interesujące jest wskazanie samego pobytu w Ziemi Obiecanej: Dzięki wierze przebywał w Ziemi Obiecanej jako obcej (…) Oczekiwał bowiem miasta zbudowanego na trwałych fundamentach, którego budowniczym i twórcą jest Bóg. Myślę, iż autor Listu do Hebrajczyków chce w tym miejscu pokazać, że wiary wymaga nie tylko jakieś wielkie, dramatyczne wydarzenie, ale również codzienność, w której nic nadzwyczajnego się nie dzieje, a wielkie obietnice zdają się nie realizować.

W odniesieniu do Mojżesza zwrot dzięki wierze pojawia się również trzykrotnie (wcześniej jeszcze opisuje wiarę jego rodziców ukrywających Mojżesza przez trzy miesiące po urodzeniu) – i są to sytuacje częściowo przynajmniej zaskakujące. Dzięki wierze Mojżesz, gdy stał się dorosły, nie chciał uchodzić za syna córki faraona – to pierwsza sytuacja. Druga to ucieczka z Egiptu, trzecia to przygotowanie Paschy. Zaskakuje wyodrębnienie dwóch pierwszych sytuacji – w Księdze Wyjścia jest to opisane właściwie razem, jednak autor Listu do Hebrajczyków wyróżnił tu dwa momenty zawierzenia. I zaskakuje brak spotkania z Bogiem w krzewie ognistym i powrotu do Egiptu oraz brak jakiegoś całościowego wskazania Wyjścia jako doświadczenia wiary. Wyjście jest jakby rozbite na poszczególne wydarzenia (Paschę, przejście przez morze, zdobycie Jerycha), przy czym od wiary Mojżesza opis płynnie przechodzi do wiary całego narodu, liczba pojedyncza zmienia się na mnogą: Dzięki wierze przygotował Paschę i dokonał skropienia krwią, aby nie dotknął ich ten, który niszczy to co pierworodne. Dzięki wierze przeszli przez Morze Czerwone jak przez suchą ziemię.

Nowy wątek wnosi ostatni opis odnoszący się zbiorowo do Gedeona, Baraka, Samsona, Jeftego, Dawida, Samuela i proroków. Wszystkie wcześniejsze świadectwa wiary mówią o rzeczach raczej pozytywnych, jakie spotkały wierzących. Ten opis również zaczyna się wielkich zdarzeń i to nawet w pewnym sensie spektakularnych: Przez wiarę pokonali oni królestwa, dokonali dzieł sprawiedliwych, doczekali spełnienia obietnic, zamknęli paszcze lwom, stłumili żar ognia, uniknęli miecza, zostali podźwignięci z niemocy, stali się waleczni na wojnie, odparli cudzoziemskie wojska. Kobiety odzyskały swoich zmarłych przez zmartwychwstanie. Później jednak pojawia się zupełnie inny ton: Inni zaś byli torturowani, gdy nie przyjęli uwolnienia, aby otrzymać lepsze zmartwychwstanie. Jeszcze inni doświadczyli publicznych szyderstw i biczowania, ponadto kajdan i więzienia. Byli kamienowani, przerzynani piłą, ścinani mieczem, tułali się w skórach owczych i kozich, cierpieli niedostatek, ucisk i poniewierkę – świat nie był ich godny. Błądzili po pustyniach, po górach, jaskiniach i rozpadlinach ziemi. Bycie wierzącym oznacza więc wytrwanie przy Panu wśród prześladowań i przeciwności.

Jak wspomniałem, zachwyca mnie piękno opisu świadectwa przodków. Właściwie cały rozdział mógłbym w tym miejscu cytować (piękny rytm, wyznaczony przez powtarzające się sekwencje wyrazów!), ale chciałbym przytoczyć choć kilka zdań, które najbardziej mi się podobają. Bez wiary nie można podobać się Bogu, bo trzeba aby ten, kto zbliża się do Boga uwierzył, że On jest, że nagradza tych, którzy Go szukają – to z opisu wiary Henocha (w. 6). Wyruszył nie wiedząc, dokąd zmierza – to o wierze Abrahama (w. 8). Za godnego wiary uznała Tego, który złożył obietnicę – to o wierze Sary (w. 11).

Te wszystkie świadectwa wiary mają nas prowadzić ku zawierzeniu Jezusowi: Skoro mamy wokół siebie tak wielką liczbę świadków, odrzućmy wszystko, co nam przeszkadza, oraz grzech, który nas otacza i wytrwale biegnijmy w wyznaczonych nam zawodach. Wpatrujmy się w Jezusa, który jest twórcą naszej wiary i ją doskonali (Hbr 12, 1-2).

Od tego ostatniego zdania zaczyna papież Benedykt XVI opis świadków wiary w liście „Porta fidei” ogłaszającym Rok Wiary (punkt 13). „W Nim, który umarł i zmartwychwstał dla naszego zbawienia, znajdują pełne światło przykłady wiary, które naznaczyły te dwa tysiące lat naszej historii zbawienia” – pisze papież.

Jak się wydaje, papież w tym miejscu świadomie nawiązuje do Listu do Hebrajczyków, przyjmuje styl tej biblijnej księgi. Punkt 13 listu „Porta fidei” składa się – analogicznie do 11. rozdziału Listu do Hebrajczyków – z podobnych sekwencji (są to częściowo odrębne akapity) rozpoczynających się w polskim przekładzie słowami „przez wiarę”, „ze względu na wiarę” lub „z powodu wiary”[1] i opisujących doświadczenie wiary konkretnych osób.

Benedykt XVI podejmuje narrację w tym momencie, w którym List do Hebrajczyków ją przerwał. Ta księga biblijna, skierowana do nawróconych Żydów, odwołuje się bardzo mocno do doświadczenia Starego Testamentu (nie tylko w tym miejscu, ale w ogóle). Stąd też wśród świadków wiary wymienia wyłącznie postaci starotestamentowe. Papież zaczyna od również od biblijnych przykładów wiary – z Nowego Testamentu. Najpierw mówi o Maryi, potem o apostołach, następnie o pierwszych uczniach. Te akapity wskazują w nawiasach miejsca w Ewangeliach i Dziejach Apostolskich, do których Papież się odwołuje. Potem jest mowa o męczennikach, osobach konsekrowanych, tych którzy działają na rzecz sprawiedliwości, wszystkich innych, którzy poszli za Panem oraz o nas.

W odniesieniu do Maryi Papież interpretuje w świetle jej wiary właściwie wszystkie informacje na jej temat zawarte w Ewangeliach i Dziejach Apostolskich. Ciekawe jest jedno ze zdań opisujących wiarę apostołów – odnoszące się do ich życia z Jezusem: „Byli w komunii życia z Jezusem, który ich nauczał, pozostawiając im nową regułę życia, przez którą byliby po Jego śmierci rozpoznawani jako Jego uczniowie (por. J 13, 34-35)”. Całe trzyletnie wędrowanie apostołów z Jezusem Benedykt XVI przedstawia jako drogę do tego, by mogli przyjąć przykazanie miłości.

Wśród dalszych grup osób wskazywanych przez papieża jedna mnie nieco zaskakuje a jedna bardzo cieszy.

Nie dziwi wymienienie osób życia konsekrowanego – zawsze są przecież wskazywane jako te, które szczególnie idą za Jezusem. W tym samym akapicie Benedykt XVI mówi jednak o drugiej grupie: „Z powodu wiary tak wielu chrześcijan podjęło działania na rzecz sprawiedliwości, aby uczynić konkretnym słowo Pana, który przybył, aby głosić wyzwolenie z ucisku i rok łaski dla wszystkich (por. Łk 4 18-19)”. Osoby troszczące się o sprawiedliwość są postawione na równi z osobami życia konsekrowanego! Czy to jest rozpoznanie przez papieża znaków czasu, które wymagają od nas szczególnej troski o sprawiedliwość?

Bardzo cieszy mnie kolejna kategoria świadków wiary: „Ze względu na wiarę na przestrzeni wieków mężczyźni i kobiety każdego wieku, których imię jest zapisane w Księdze Życia (poz. Ap 7, 9; 13, 8) wyznali piękno pójścia za Panem Jezusem tam, gdzie byli wzywani, żeby dać świadectwo swojego bycia chrześcijanami: w rodzinie, w życiu zawodowym, publicznym, w wypełnianiu charyzmatów i posług, do których byli powołani”. To, że droga do świętości wiedzie nie tylko przez zakon czy kapłaństwo nie jest już oczywiście niczym zaskakującym, ale zastanawiam się, czy czytałem już jakiś oficjalny dokument kościelny, w którym założenie rodziny czy podjęcie pracy zawodowej wprost nazwano pójściem za Panem Jezusem.

I bardzo piękne jest ostatnie zdanie tego fragmentu papieskiego listu: „Ze względu na wiarę żyjemy także i my: z powodu żywego rozpoznania Pana Jezusa, obecnego w naszym życiu i historii”.

Można zauważyć że w przeciwieństwie do Listu do Hebrajczyków, Benedykt XVI wymienia bardziej kategorie osób niż poszczególnych ludzi. Nie wiem oczywiście na sto procent, dlaczego papież tak zrobił, pokuszę się o pewną hipotezę.

„Niezmiernie ważne będzie w tym Roku przypomnienie historii naszej wiary”- pisze Benedykt XVI w zdaniu rozpoczynającym punkt 13. listu „Porta fidei”. Czytałem kiedyś wywiad z papieżem, w którym tłumaczył, dlaczego zmienił praktykę beatyfikacji – ogłaszają je kardynałowie, z reguły w miejscach, w których żył dany błogosławiony. Benedykt XVI mówił wtedy, że nie każda osoba wzbudzi zainteresowanie na całym świecie, natomiast może wywołać żywy oddźwięk w lokalnym środowisku. Gdy później czytałem o 100 tys. osób przybyłych do Lichenia na beatyfikację o. Papczyńskiego, stwierdziłem że polityka papieża jest słuszna – taka ilość na pewno nie wyjechałaby z tej okazji do Rzymu.

Benedykt XVI mógł oczywiście w liście „Porta fidei” wskazać przykłady świętych z przestrzeni dziejów Kościoła. Wskazał jednak kategorie osób, po to, aby lokalne Kościoły czy środowiska same wypełniły je konkretnymi osobami. Takie więc zredagowanie tego fragmentu „Porta fidei” odczytuję więc jako zaproszenie dla wszystkich – abyśmy my również pisali swój własny ciąg dalszy Listu do Hebrajczyków.