W chorobie

(168 - listopad - grudzień 2009)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Synowie Racheli

Karol Madaj

ogosławieństwo dwunastu pokoleń Izraela kończy proroctwo dotyczące synów Racheli. Błogosławieństwo wypowiedziane nad Józefem jest najdłuższym i jednocześnie najbardziej nieja­snym z błogosławieństw tego rozdziału. Wielość problemów, jakie po­jawiają się przy odczytywaniu niejasnego tekstu hebrajskiego, sprawia, że omawiany fragment nazywany bywa „koszmarem egzegety”.

Już pierwsze słowo jest trudne w interpretacji (w. 22). Hebrajskie ben dosł. „syn” tłumaczy się przeważnie pasującym do kontekstu sło­wem „latorośl”, mimo że nigdzie indziej w Biblii słowo „syn” nie od­nosi się do rośliny. Wśród nietypowych tłumaczeń na uwagę zasługuje współczesny przekład żydowski, który, podobnie jak zrobił to ks. Ja­kub Wujek w XVI w., tłumaczy ten fragment dosłownie i zmysłowo: „Synem wdzięku jest Josef, wdzięku przyciągającego oko, dziewczęta wspinają się na mur...”. Zdaniemrabinów Józef był tak przystojny, że egipskie dziewczęta wchodziły na mury, aby go ujrzeć.

W kolejnym wierszu (w. 23) Jakub przypomina o trudnościach, na jakie narażony był Józef. Choć w swoim życiu uniknął pokus, to jed­nak dosięgły go wypuszczone z ukrycia fałszywe oskarżenia
(39, 7-20), które w Biblii nazywane są strzałami (por. Ps 64, 4). Jed­nak dzię­ki pomocy potężnego Boga Jakuba Józef zwycięsko wyszedł z tych prób (w. 24). Nie stracił swojej duchowej sprawności i wywyż­szo­ny przez faraona stał się pasterzem Izraela, fundamen­tem, na któ­rym Bóg umocnił swój lud. Tora uczy nas tu, że cała nasza siła w zno­szeniu przeciwności pochodzi od Boga. Tylko On może spra­wić, że choć ugniemy się pod ciężarem doświadczeń, to jednak nie zostanie­my złamani i jeśli będziemy walczyć pod Jego komendą, na­sze ręce pozostaną sprawne i gotowe do pełnienia dobrych czy­nów.

„Błogosławieństwo”(hebr. bracha) jako jedno ze „słów kluczy” po­jawia się w Księdze Rodzaju 88 razy, a tylko w wersetach 25 i 26 aż sześć razy. W ukrytej w hebrajskim tekście błogosławieństwa grze słów: niebo – szamaim i piersi – szadaim orazotchłańtehom i łono – rechem, komentatorzy odczytują pełnię błogosławieństwa dla wszystkich potomków Józefa, zarówno kobiet jak i mężczyzn (w. 25). Ojcowskie błogosławieństwo ma być trwałe jak „odwieczne pagór­ki” (w. 26). Zielone szczyty gór w klimacie, w którym w lecie roślin­ność na nizinach wysychała, były pięknym obrazem nieustającej Bożej opieki. To błogosławieństwo ma spływać na głowę Józefa, który jest nazir (dosł. „nazirejczykiem” por. Lb 6) pośród swoich braci. Niektó­rzy żydowscy komentatorzy uważają, że Józef nie obcinał włosów i nie pił wina, inni tłumacząnazir jako „książę” w nawiązaniu do pozycji Józefa na dworze, albo „oddzielony”, pamiętając o jego przymusowej separacji w Egipcie. Jakub Wujek nadaje temu fragmentowi sens me­sjański, tłumacząc słowo  nazir jako „Nazarejczyk”.

Św. Ambroży zinterpretował nasz fragment właśnie w tym duchu. Jego zdaniem wspomniane w błogosławieństwie „piersi” odnoszą się do dwóch Testamentów. W Pierwszym Jezus został przepowiedziany, a w Drugim objawiony. I to właśnie z „piersi Testamentów” Syn Boży karmi nas duchowym mlekiem i ofiarowuje Bogu Ojcu jako ludzi od­chowanych i dojrzałych w wierze (por. 1Kor 3,1n). Kontynuując to porównanie, możemy zapytać siebie, czy my codziennie spokojnie za­sypiamy nasyceni bogactwem duchowych wartości Pisma Świętego (Ps 131), a może wolimy wypite w biegu sztuczne mleko na którymś z nie do końca „odżywczych” internetowych portali?

 

Krótkie błogosławieństwo Beniamina (w. 27) również było inter­pretowane alegorycznie. W sensie dosłownym „wilk” występujący w proroctwie odnosi się do waleczności potomków Beniamina: Ehuda (Sdz 3,15-30), obrońców mieszkańców Gibea (Sdz 20) czy króla Sau­la (1Sm 8-15). Zdaniem żydowskich komentatorów wspomniany w tekście „ranek” dotyczy sukcesów u początków izraelskiej państwo­wości za króla Saula, a „wieczór” wygnania w Babilonie i tryumfu Be­niaminity Mardocheusza (Est). Chrześcijanie woleli widzieć w „wilku” św. Pawła. Ten Hebrajczyk z pokolenia Beniamina (Flp 3,5) „rano rozrywał swoją zdobycz” jako prześladowca chrześcijan, a „wieczorem rozdzielałłupy” jako nauczyciel prawdziwej wiary. On miał udział w zwycięstwie Lwa Judy (Ap 5,5) i na końcu czasów będzie się cieszył nagrodą znacznie przewyższającą jego ziemskie trudy.